Pediatrzy apelują o nieodkładanie leczenia dzieci i młodzieży w czasie epidemii

Autor: Katarzyna Gubała/Rynek Zdrowia • • 01 maja 2020 07:00

W jednym szeregu z onkologami, kardiologami i neurologami zaniepokojonymi spadkiem liczby pacjentów zgłaszających się ze stanami chorobowymi stanęli pediatrzy. Apelują do rodziców o nielekceważenie objawów chorób, niezwlekanie z kontaktem z lekarzem, diagnostyką i hospitalizacjami.

Rodzice w obawie przed koronawirusem chronią dzieci przed szpitalem, chore później niż zwykle trafiają na izbę przyjęć. Fot. PTWP

Dr Agata Gajewska, ordynator oddziału pediatrycznego w Szpitalu Miejskim nr 4 w Gliwicach w rozmowie z Rynkiem Zdrowia wskazuje, że opóźnienia w uzyskaniu pomocy lekarskiej dla dzieci po części wynikają z obaw rodziców przed zakażeniem koronawirusem w placówkach ochrony zdrowia. Zwraca uwagę, że zaniepokojeni są nie tylko rodzice. Lęk dotyczy całego społeczeństwa. Przekazy medialne ukazują szpitale jako niebezpieczne miejsca,  oblężone twierdze, ogniska zakażeń.

- To sprawia, że zarówno chore dzieci, jak i dorośli pacjenci później trafiają na izbę przyjęć. Zdarza się, że w zaawansowanym stadium choroby, co może ograniczyć możliwości leczenia. Znaczenie ma również to, że lekarze dość wstrzemięźliwie proponują wizytę w poradni, jest też kwestia niedoskonałości teleporady. Gdy teleporada kończy się jednak e-skierowaniem do szpitala, bywa, że pacjent jest  już w poważniejszym stadium choroby - mówi Rynkowi Zdrowia dr Gajewska.

W oddziale pediatrycznym w gliwickim szpitalu miejskim hospitalizowanych jest obecnie mniej dzieci niż zwykle. Są to pacjenci przyjmowani w trybie pilnym.

-  W ostatnim okresie przyjęliśmy w krótkim odstępie czasu dwójkę małych pacjentów z guzem mózgu (objawy występowały już od dłuższego czasu). Dzieci te były leczone z powodu nawracających infekcji dróg oddechowych. Na szczęście udało się szybko wyłapać zagrożenie, oboje są już po leczeniu operacyjnym w oddziale neurochirurgii - podaje ordynator pediatrii.

Z dzieckiem w szpitalu - to możliwe
Rodzice obawiają się również, że hospitalizacja oznacza wielodniową rozłąkę z dzieckiem, brak możliwości opieki nad nim. Dr Gajewska wskazuje, że w Szpitalu Miejskim nr 4 w Gliwicach, mimo dużych obostrzeń, rodzic ma pełne prawo przebywać z dzieckiem w oddziale. W szpitalu obowiązuje zakaz odwiedzin, ale jeśli rodzic decyduje się być z dzieckiem, może z nim zostać. Rodzice mogą się wymieniać opieką, robią to poza szpitalem - tak, żeby nie zwiększać ilości osób w oddziale.

- Uważamy, że bardzo ważny jest dobrostan psychiczny zarówno dziecka jak i rodzica. W związku z tym obecność rodzica w oddziale ma duże znaczenie. Przyjmując dziecko do oddziału zbieramy bardzo dokładny wywiad epidemiologiczny. Jeśli cokolwiek budzi nasze wątpliwości, kierujemy dziecko do oddziału zakaźnego w celu wykluczenia zakażenia Covid-19, tak by nie narażać pozostałych pacjentów na ewentualne zakażenie tym wirusem - wyjaśnia dr Gajewska.

W gliwickim szpitalu opracowano również tryb przyjęcia na oddział pediatryczny. Rodzic z dzieckiem najpierw kierowany jest do namiotu przed szpitalem, gdzie zbierany jest bardzo dokładny wywiad, a potem z pominięciem głównej izby przyjęć trafia na pediatryczną izbę przyjęć bezpośrednio przy oddziale.

- Przyjęliśmy zasadę, iż każdy może być potencjalnym, bezobjawowym nosicielem tego wirusa, dlatego już od ponad miesiąca stosujemy w pracy pełne zabezpieczenie personelu: fartuchy barierowe, gogle, rękawiczki, maseczki. Dyrekcja szpitala kładzie od początku duży nacisk na bezpieczeństwo personelu, aby wyeliminować ryzyko zakażenia i wyłączania go z pracy. Ochrona osobista jest również możliwa dzięki dużej aktywności darczyńców - podkreśla ordynator pediatrii.

Chorych jest mniej, specjaliści są gotowi
Dr Katarzyna Przybyszewska, pełnomocnik ds. lecznictwa zamkniętego Szpitala Dziecięcego św. Ludwika w Krakowie informuje, że szpital tez pozwala na obecność rodzica przy hospitalizowanym dziecku z zastrzeżeniem, że przy dziecku może pozostać jeden rodzic - a nie jak było wcześniej, że rodzice mogli się wymieniać w opiece. Działanie takie ma zminimalizować ilość osób z zewnątrz na szpitalnym oddziale.

- Nie mieliśmy na szczęście w ostatnich tygodniach przypadków dzieci, które trafiałyby do naszego szpitala w stanie ciężkim, z przeoczonymi symptomami choroby, ale faktem jest, że telemedycyna, przy wszystkich swoich zaletach, nie zastępuje badania fizykalnego, więc w skali kraju takie przypadki mogły wystąpić - mówi Rynkowi Zdrowia dr Przybyszewska.

Rodzice nie zawsze są w stanie ocenić, czy już powinni udać się z dzieckiem do lekarza, jak poważny jest stan chorobowy. Na pewno nie powinni zwlekać, gdy objawy utrzymują się wiele dni.

- Dlatego przy teleporadach zwracamy im uwagę, że należy zasięgnąć bezpośredniej porady lekarskiej, żeby się tego nie obawiali - dodaje.

Dr Katarzyna Przybyszewska zwraca również uwagę, że przy przyjęciach na oddziały pediatryczne ściśle stosowane są procedury bezpieczeństwa i dokładny wywiad lekarski. Są do tego warunki, jest na to czas, bo na oddziałach dziecięcych nie ma wielu pacjentów.

- Ilość ostrych infekcji, które były powodami przyjęć zmniejszyła się, bo nie działają żłobki, przedszkola, szkoły. Dzieci nie spotykają się w grupach, więc nie zarażają się od siebie. Jest też o wiele mniej urazów - dzieci nie bawią się na placach zabaw, nie uprawiają sportów. Zaś dzieci z podejrzeniem infekcji koronawirusem są od razu kierowane do dwóch krakowskich szpitali, które zostały do opieki nad zakażonymi pacjentami wyznaczone - podsumowuje.

Byłoby niemądrym nie bać się, ale…
Instytut Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi realizuje obecnie szeroką kampanię informacyjną nt. ryzyka związanego z zaniechaniem leczenia. Prof. Elżbieta Czkwianianc, kierownik Kliniki Gastroenterologii, Alergologii i Pediatrii informuje, że początkowy okres adaptacji do pracy w czasie epidemii koronawirusa polegał na tym, że klinika zrezygnowała z planowych hospitalizacji. Obecnie wszystko wraca do normy.

- Pojawiają się pytania, czy boję się zakażenia Covid-19. Boję się, byłoby niemądrym nie bać się, ale nie boję się przychodzić do pracy - zapewnia na profilu społecznościowym Instytutu CZMP prof. Czkwianianc.

Wskazuje, że praca w Klinice jest dobrze zorganizowana. Dzięki triażowi drogi pacjenta podejrzanego o zakażenie, personelu medycznego i pacjenta, który nie ma zakażenia nie krzyżują się. Dlatego nie powinno się unikać potrzebnych hospitalizacji.

- Przewlekanie stanu niepewności diagnostycznej, bądź nieleczenia przewlekłych chorób przewodu pokarmowego niesie negatywne skutki - zwłaszcza w zakresie chorób jelit. Niebezpieczeństwo jest bardzo wysokie, ponieważ np. nieswoiste zapalenie jelit nieleczone nieodwracalnie zmienia jelito, powoduje jego trwałe okaleczenie - zaznacza kierownik Kliniki Gastroenterologii, Alergologii i Pediatrii.

Apeluje do pacjentów i do ich rodzin, by nie obawiali się leczenia w obecnych czasach.

- Chcemy pomagać, chcemy leczyć. Trzeba obecnie wykazać trochę więcej cierpliwości, ale chcemy, żeby było bezpiecznie - podkreśla prof. Elżbieta Czkwianianc.

Nawet to najtrudniejsze można zorganizować
Górnośląskie Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach to największy szpital pediatryczny w woj. śląskim.

- Szpitalne oddziały w GCZD, na tyle na ile jest to teraz możliwe, pracują normalnie – przyjmują pacjentów na hospitalizacje, wykonują zabiegi i operacje, również te planowe, których odłożenie odbiłoby się negatywnie na zdrowiu pacjenta. Najlepszym przykładem jest Oddział Onkologii, Hematologii i Chemioterapii, który przez cały czas notuje 100-procentowe obłożenie - mówi Rynkowi Zdrowia Wojciech Gumułka, rzecznik prasowy GCZD.

Podkreśla, że pacjenci onkologiczni, nawet w tzw. normalnych czasach, wymagają starannej wysokospecjalistycznej opieki, tym bardziej w czasie pandemii nie mogą być zostawieni sami sobie. Oddział pracuje normalnie, podobnie poradnie onkologiczne czy programy lekowe. Pacjenci onkologiczni GCZD, ale też z innych oddziałów, mogą też liczyć na konsultacje dietetyczne, psychologiczne i inne. 

Również większość przyszpitalnych poradni w GCZD wciąż konsultuje pacjentów, zarówno w trybie teleporad, jak i bezpośrednich wizyt w gabinecie lekarskim.

- Ważnym wyzwaniem,  do jakiego musieliśmy się przygotować, jest możliwość przyjęcia do GCZD pacjenta z potwierdzonym COVID-19, który ze względu na inne, niejednokrotnie ciężkie choroby powinien być leczony w naszej placówce, a nie w jednoimiennym szpitalu zakaźnym - wskazuje rzecznik prasowy.

Dlatego w GCZD powołany został Zespół ds. monitorowania wytycznych i zmian postępowania terapeutycznego z chorymi z zakażeniem koronawirusem SARS-CoV-2. Zespół, który jest w kontakcie z Komisją Bioetyczną Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach, przygotował pierwsze propozycje terapeutyczne dotyczące postępowania z pacjentami zarażonymi wirusem SARS-CoV-2. Zalecenia te są dostępne dla każdego lekarza GCZD na wewnętrznej stronie intranetowej szpitala.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum