Pandemia mocno poturbowała transplantologię

Autor: Jacek Janik • Źródło: Rynek Zdrowia08 czerwca 2021 15:00

Pandemia odcisnęła swoje piętno na transplantologii. Spada liczba przeszczepów narządów, spada liczba donacji. To między innymi efekt przekształcenia się wielu szpitali w covidowe.

Pandemia mocno poturbowała transplantologię
Pandemia koronawirusa zebrała także żniwo w transplantologii - zmieniła się ilość przeszczepów i donacji narządów. Fot. Shutterstock
  • Pandemia wywarła ogromy wpływ na ilość wykonanych przeszczepów narządów, to efekt przekształcenia wielu szpitali w covidowe
  • Z danych za ubiegły rok wynika, że nie zwiększyła się liczba odmów dotyczących pobrania narządów - utrzymuje się na podobnym poziomie jak w poprzednich latach - poniżej 10 proc.
  • 1 czerwca ruszył projekt, finansowany ze środków unijnych, którego celem m.in. jest opracowanie i wdrożenie szpitalnego systemu jakości dawstwa i standardów akredytacyjnych

Zdaniem dr hab. Artura Kamińskiego, dyrektora Centrum Organizacyjno-Koordynacyjnego ds. Transplantacji Poltransplant, w trakcie pandemii ilość przeszczepów znacząco spadła, z przyczyn mniej lub bardziej oczywistych.

- Pacjenci z Covid-19 przebywali na oddziałach intensywnej terapii w wielu szpitalach, czyli tam, skąd pochodzą dawcy. Zgodnie z zasadami bezpieczeństwa nie dokonywano pobrań z takich placówek i oddziałów covidowych - zauważa szef Poltransplantu.

I dodaje: - Z drugiej strony, i jest to trochę uśmiech przez łzy - dobrze, że transplantologia w tym czasie w ogóle nie stanęła. Obawialiśmy się, że w czasie pandemii w ogóle zostanie sparaliżowana.

Mniej donacji, mniej transplantacji

O ile jeszcze przed pandemią, w 2019 roku przeszczepiono od zmarłych dawców 1473 narządy to w 2020 było takich przeszczepień 1180. Porównując te dane rok do roku, odpowiednio za 4 pierwsze miesiące - od stycznia do kwietnia - to w 2019 r przeprowadzono 451 przeszczepów, w 2020 - 352, podobnie jak w tym roku.

Zmniejszyła się też liczba zmarłych dawców narządów. Kiedy w 2019 r. było ich ogółem 639, a rzeczywistych 502, to rok później było odpowiednio 529 i 393. Porównując te dane za kolejne lata pierwszy kwartał do kwartału kwartału: 2019 r. - 188 i 155, 2020 r. - 176 i 121. W tym roku liczba zmarłych dawców w okresie do kwietnia spadła do 157 zmarłych dawców ogółem i 107 dawców zmarłych rzeczywistych.

Jeszcze gorzej przedstawia się statystyka przeszczepień, z oczywistych względów, od żywych dawców. W 2019 przeprowadzono 52 przeszczepienia nerki oraz 21 przeszczepień części wątroby. W ubiegłym roku odpowiednio było to 31 i 28. Za cztery miesiące bieżącego roku tych przeszczepień było 6 i 9, kiedy odpowiednio w 2019 r. - 14 i 9, a w 2020 r. - 7 i 9.

Bardzo istotne jest to, jak podkreśla dyrektor Kamiński, iż z analizy danych za ubiegły rok wynika, że nie zwiększyła się liczba odmów dotyczących pobrania narządów. Utrzymuje się na podobnym lub nieco mniejszym poziomie niż w poprzednich latach - poniżej 10 proc.

- To więc nie kwestia odmów pobrania narządów od osób zmarłych leży u podłoża mniejszej ilości transplantacji, a mniejsza liczba zgłaszanych potencjalnych dawców. To jest problem, zarówno organizacyjny, jak i czasami również mentalny - mówi dr Kamiński.

Odwrócić trend

Choć pandemia spowodowała spadek pobrań narządów od zmarłych dawców i liczbę przeszczepów, to niektóre ośrodki transplantacyjnej nawet w tak trudnych warunkach dokonywały medycznych cudów. Szczególnie głośno było o przeszczepach płuc, do których wyniszczenia przyczynił się covid.

Pierwszym polskim pacjentem (był to ósmy przepadek w tym czasie na świecie), u którego Covid-19 doprowadził do nieodwracalnych zmian w płucach, u którego dokonano transplantacji tego narządu w Śląskim Centrum Chorób Serca był 49-letni szef sterylizatorni szpitala covidowego w Tychach. Był najpierw leczony w swojej placówce, później został podłączony do ECMO w Szpitalu Uniwersyteckim w Krakowie, skąd trafił ostatecznie do Zabrza.

Jednym z ostatnim przykładów to przeszczep, którego także dokonali lekarze ze Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu u 38-letniej pacjentki, która będąc w ciąży ciężko przechorowała Covid-19. Po rozwiązaniu ciąży przez ginekologów za pomocą cesarskiego cięcia, stan pacjentki pogorszył się na tyle, że lekarze zadecydowali 14 marca o wykorzystaniu ECMO. Terapia okazała się pomostową do przeszczepu.

Wykorzystanie ECMMO okazało się niewystarczające, aby płuca się odbudowały i podjęły samodzielnie pracę. Zapadła więc decyzja o przeszczepie. W kwietniu przeprowadzono z powodzeniem pacjentce transplantację obydwu płuc. Był to już kolejny przeszczep dokonany u pacjenta po ciężkim przechorowaniu Covid-19 w ŚCCS w Zabrzu.

Przesuwanie granicy

Jeszcze w ubiegłym roku, we wrześniu w Uniwersyteckim Centrum Klinicznym w Gdańsku po raz pierwszy w Polsce przeprowadzono przeszczep płuca u 70-letniego pacjenta. Zgodnie z wytycznymi Międzynarodowego Towarzystwa Przeszczepów Serca i Płuc (ISHLT) granicą wieku dla przeszczepów tego organu jest 65 lat. Doświadczeni transplantolodzy bardziej niż wiek metrykalny biorą pod uwagę wiek biologiczny i ogólna kondycję pacjenta.

Jak wyjaśniał dr hab. Jacek Wojarski z Kliniki Kardiochirurgii i Chirurgii Naczyniowej Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku, koordynator programu transplantacji płuc, wiek biologiczny najstarszego pacjenta w Polsce, u którego przeprowadzono przeszczep płuca (kilka dni po przeszczepie ukończył 70 lat) był zdecydowanie niższy, iż określony PESEL-em. Od strony formalnej granica wieku pacjenta, u którego dokonano transplantacji płuc po raz kolejny została przesunięta.

Takich wyjątkowych operacji, nawet w tak trudnych warunkach, jakie wytworzyła pandemia koronawirusa zamykając wiele szpitali, przekształcając je głównie dla pacjentów z covid, którzy zajęli masowo łóżka na oddziałach intensywnej terapii, było znacznie więcej.

- Bardzo cieszy, że przekraczane są kolejne granice transplantologii, że są przeprowadzane kolejne nowatorskie operacje, ale nie można zapominać, w pogoni za nowością, o tych „klasycznych”, rutynowych przeszczepach, które pomagają rzeszom pacjentów - podkreśla dyrektor Poltransplantu.

Po pandemiczne realia

Pytany o plany rozwoju transplantologii po pandemii, o działania, które mogą odwrócić spadkowy trend ilości wykonywanych przeszczepów w Polsce dyrektor Poltransplatu odsyła nas po konkretne informacje na ten temat do Ministerstwa Zdrowia.

- Mamy na to pomysły, mamy programy, jest nawet projekt unijny dedykowany rozruszaniu transplantologii, ale jego głównym beneficjentem jest Ministerstwo Zdrowia. I choć ma to być realizowane z naszym udziałem, nie mogę zbyt wiele konkretnych informacji przekazać na ten temat bez odpowiednich ku temu plenipotencji - przyznaje dyrektor Kamiński.

Jak dodaje, jednym z elementów zmian, które czeka transplantologia jest przekształcenie struktury koordynatorów Poltransplantu. Ma nastąpić jej decentralizacja a przedstawiciele tej instytucji mają pojawić się w regionach.

- To nie zaburza dotychczasowego systemu koordynatorów regionalnych, którzy są związani z ośrodkami transplantacyjnymi, ale chcemy wesprzeć w regionie wesprzeć koordynatorów szpitalnych, którzy bezpośrednio zgłaszają dawców. Chcemy, aby patrzyli na system przez pryzmat regionu i Polski, a nie tylko przez pryzmat jednego szpitala - podkreśla szef Poltransplantu.

Transplantologia też się będzie ''odmrażała''?

Codzienne dane przekazywane przez resort zdrowia od kilkunastu dni, świadczące o coraz mniejszej liczbie nowych zakażeń koronawirusem, mniejszej ilości wykorzystywanych tzw. łózek covidowych i respiratorów, a także coraz większa liczba osób zaszczepionych mogą budzić umiarkowany optymizm. Szpitale likwidują odziały covidowe, a wiele na nie przekształconych wraca do udzielania świadczeń zgodnie z pierwotnym przeznaczeniem. Czy także transplantologia będzie się „odmrażała”?

- Byłbym bardzo ostrożny w użyciu określenia, że wracamy do normalności. Trzeba pamiętać, że bardzo duża grupa chorych po Covid-19, z różnego rodzaju powikłaniami, nadal jest pacjentami oddziałów intensywnej terapii. Nie jest to także grupa, o której myślimy jako o potencjalnych dawcach. Jeszcze potrwa „chwilę”, a nie można jej dookreślić jak będzie ona długa, zanim rzeczywiście wszystko wróci do normalności i stabilizacji - podkreśla dyrektor Kamiński.

Dodaje: - Oddziały transplantacyjne mogą już pełna parą ruszać do pracy, ale pacjenci z Covid-19 czy ciężkimi powikłaniami po tej chorobie, wciąż na OIT-ach są.

Ruszył projekt z unijnym wsparciem

Zgodnie z sugestią dyrektora Kamińskiego Rynek Zdrowia zwrócił się do MZ o informacje dotyczące planów resortu w zakresie transplantologii.

- W ramach środków unijnych będzie realizowany projekt dot. Wsparcia procesów dotyczących dawstwa narządów i tkanek poprzez opracowanie i wdrożenie szpitalnego systemu jakości dawstwa i standardów akredytacyjnych oraz wzmocnienie kompetencji szpitalnych koordynatorów dawstwa i kadry zarządzającej podmiotami leczniczymi. Jego beneficjentem jest Departament Oceny Inwestycji w Ministerstwie Zdrowia - poinformowała nas Justyna Maletka z Biura Komunikacja MZ.

Jak dodaje Maletka, wsparcie z Funduszy Europejskich wynosi 5,9 mln zł i jest równe kwocie wydatków kwalifikowalnych w projekcie a planowany okres jego realizacji rozpoczął się 1 czerwca bieżącego roku i potrwa do 30 czerwca 2023 r. 

Według informacji MZ w Polsce zidentyfikowano około 380 podmiotów leczniczych, które spełnią podstawowe kryteria w zakresie potencjału dawstwa. Ze wszystkich tych podmiotów leczniczych jednak tylko 60 do 80 aktywnie zgłasza zmarłych dawców ze stwierdzoną śmiercią mózgu, a jedynie ok. 12 spośród nich zgłasza 10 i więcej potencjalnych dawców w ciągu roku kalendarzowego.

Powstaną ujednolicone standardy

Jak podkreśla Justyna Maletka, brak jednolitych standardów postępowania powoduje, iż bardzo często pomijana jest możliwość zgłaszania dawców wyłącznie tkankowych. Często, jeżeli zidentyfikowany potencjalny dawca nie spełnia kryteriów akceptacji dla dawstwa narządów, procedura nie jest rozpoczynana lub jest przerywana, choć nadal może istnieć możliwość pobrania tkanek, w tym tkanek oka.

Jak wyjaśnia, realizacja wcześniej wskazanego projektu realizowanego ze środków unijnych pozwoli na opracowanie, przyjęcie i stosowanie jednolitego i powszechnego postępowania w zakresie identyfikacji i kwalifikacji potencjalnych dawców, co przełoży się na efektywność zarządzania przez szpitale procesami dotyczącymi dawstwa, a w konsekwencji spowoduje wzrost liczby potencjalnych dawców.

- Celem projektu jest wdrożenie szpitalnego systemu jakości dawstwa w 40 podmiotach leczniczych, które spełniają kryteria potencjału dawstwa i wykazywały się aktywnością donacyjną w okresie ostatnich 5 lat oraz 10 podmiotach leczniczych, które z uwagi na profil działalności nie realizują procedur dawstwa narządowego, a mogłyby skutecznie uczestniczyć w systemie dawstwa tkanek, w szczególności w zakresie dawstwa tkanek oka - dodaje Maletka.

 

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum