Palenie papierosów jest jak rosyjska ruletka

Autor: Anna Kaczmarek/Rynek Zdrowia • • 23 listopada 2009 06:40

Choć w Polsce co roku rozpoznaje się 21 tys. nowych przypadków zachorowania na raka płuca to nadal ponad 30 proc. społeczeństwa ryzykuje zachorowanie na tą straszną chorobę i pali papierosy. Jak mówią naukowcy tylko 10 proc. chorych zapadło na raka płuca z innych powodów niż palenie papierosów.

Za pomocą telewizyjnych spotów, pokazujących skutki palenia, resort zdrowia chce nakłonić Polaków do rzucenia palenia.

Kampania społeczna pod hasłem „Papierosy pożerają Cię żywcem” oraz „Papierosy pożerają żywcem Ciebie i Twoje dzieci” w sposób drastyczny pokazuje, że palenie tytoniu zwiększa ryzyko zawału serca, raka płuc i nawet śmierci.

Kampania trwa od 16 listopada do 13 grudnia 2009 roku. W tym czasie, drastyczne spoty pokazujące odrażające zmiany chorobowe wywołane paleniem tytoniu będą emitowane we wszystkich ogólnopolskich stacjach telewizyjnych, a także w niektórych telewizyjnych stacjach lokalnych. Została zorganizowana na wzór tej, stworzonej przez departament zdrowia miasta Nowy Jork. Akcja miała już swoje odsłony m.in. w Stanach Zjednoczonych, Chinach, Rosji oraz na Ukrainie.

Jednak straszenie na wiele się nie zda. Jeżeli już jesteśmy w grupie ryzyka trzeba obowiązkowo badać swoje płuca, bo w I i II stadium nowotworu płuca mamy szansę na wyleczenie. Palenie jest trochę jak rosyjska ruletka: ryzyko zachorowania jest bardzo duże i nigdy nie wiadomo kto i kiedy zachoruje.

Ustawa antynikotynowa utknęła

– Bezwzględnie należy rzucić palenie, a i tak dopiero po 15-20 latach od odstawienia papierosów ryzyko zachorowania na raka płuc jest takie samo jak u osoby niepalącej, nie ma co tracić czasu – mówi portalowi rynekzdrowia.pl dr Dariusz Kowalski z Kliniki Nowotworów Płuca i Klatki Piersiowej Centrum Onkologii w Warszawie. Jak dodaje, palacze narażają się nie tylko na raka płuca, ale również np. na nowotwory szyi i głowy. Jest też grupa chorych (ok. 10 proc.), którzy zapadają na ten nowotwór z innych przyczyn niż palenie tytoniu. Jak opowiada dr Kowalski, w jego klinice leczona jest 22-letnia kobieta, niepaląca. Lekarze nie znają przyczyny jej choroby.

W wielu krajach europejskich wprowadzono zakaz palenia w miejscach publicznych. W Polsce ustawa dotycząca tego tematu utknęła w sejmowych szufladach.

– To tylko pokazuje jak silne jest lobby tytoniowe w naszym kraju – tłumaczy dr Kowalski.

Jego zdaniem zakaz palenia w restauracjach czy pubach nie powinien wpływać na zyski prowadzących je przedsiębiorców.

– Polskie Koleje Państwowe jakoś umiały rozwiązać problem. Czy jak wprowadziły zakaz palenia, to ludzie przestali jeździć pociągami? – pyta nasz rozmówca.

Dzieci też chorują na nikotynizm

Jak rzucić palenie? Palacze mówią: łatwo powiedzieć, trudniej zrobić. Mogą kupić cały arsenał gum, plastrów, tabletek, które – jak reklamują ich producenci – mają uwolnić od nałogu. Niestety nie wynaleziono jeszcze skutecznego leku na nikotynizm. Wszystko, co jest na rynku trzeba połączyć z silną wolą i samozaparciem. A okazuje się, że po papierosa sięgają już coraz młodsi: 13-14-latki są uzależnione od nikotyny. Fikcja? Niestety to rzeczywistość. Jak mówią specjaliści dzieci nie reagują na ostrzeżenia, bo trudno im wyobrazić sobie skutki palenia odległe o 20-30 lat.

– W Wielkiej Brytanii to również duży problem. W ciągu godziny umierają tam na raka płuc 3 osoby. Tymczasem dziecku do uzależnienia się wystarczy wypalenie 50-100 sztuk papierosów – mówi prof. Nicholas Thatcher, onkolog z Kliniki Onkologii Szpitala Christie w Manchesterze, wykładowca Uniwersytetu w Manchesterze.

Jak dodaje, jeszcze 10 lat temu palenie wśród dzieci nie było tak dużym problemem. Paliły głównie... dziewczynki. Niestety teraz do dziewczynek dołączyli też chłopcy.

– Robimy sporo, żeby rozwiązać ten problem. Najkorzystniej dociera się do tej grupy stosując młodzieżowe wzorce społeczne np. pokazując, że pocałunek z kimś palącym jest nieprzyjemny – opowiada profesor.

Rak płuc to jeden z najczęściej występujących nowotworów na świecie. Rocznie zapada na niego 1,5 mln osób.

Nowotwór wykrywany za późno

– W Polsce co roku na raka płuca zapada 21 tys. osób, podobna ilość chorych umiera – mówi prof. Tadeusz Orłowski, konsultant krajowy w dziedzinie chirurgii klatki piersiowej, przewodniczący Polskiej Grupy Raka Płuca. Profesor podkreśla, że najbardziej skuteczną metodą leczenia tego nowotworu jest metoda operacyjna, jednak można ją stosować tylko w pierwszych stadiach choroby, a chorzy najczęściej zgłaszają się zbyt późno do lekarza.

– Odsetek wczesnych wykryć jest bardzo niski, dlatego na 100 chorych skutecznie można pomóc jedynie 13., resztę leczy się paliatywnie – tłumaczył. Jak dodaje sytuację utrudnia fakt, że ten nowotwór w pierwszych stadiach rozwoju często nie daje żadnych objawów. Podkreślił, że niezwykle ważna jest tu rola lekarza rodzinnego, który powinien nakłaniać pacjenta do badań profilaktycznych.

– W województwie zachodniopomorskim, dzięki samorządowi lokalnemu, dwa lata temu wprowadzono badania profilaktyczne. Widać znaczne zwiększenie wykrywalności tego nowotworu – zaznaczył prof. Orłowski.

Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), rak płuca jest najczęstszą przyczyną zgonów z powodu chorób nowotworowych wśród kobiet i mężczyzn na całym świecie. Każdego roku rozpoznawanych jest ponad 1,3 mln nowych przypadków tej choroby. Codziennie na całym świecie z powodu raka płuca umiera ponad 3000 osób. Tylko w 2006 r. z powodu tej choroby zmarło 334 800 chorych w samej Europie, co stanowi 19,7 proc. wszystkich zgonów z powodu raka.

Czynniki ryzyka to:

• Palenie tytoniu – związane jest z ok. 80 – 90 proc. przypadków NSCLC;

• Palenie bierne – prawdopodobieństwo rozwoju raka płuca u partnerów osób palących tytoń jest większe o 20 proc. Ponadto szacuje się, że palenie bierne powoduje ok. 25 proc. NSCLC u osób niepalących;

• Rozpoznanie choroby w rodzinie;

• Ekspozycja na azbest i radon.

Objawy:

• Duszność i/lub świszczący oddech;

• Przewlekły kaszel i/lub nawracające zapalenia oskrzeli;

• Chrypka, ból w klatce piersiowej.

77 proc. Polaków jest za zakazem

W sierpniu br. prace nad projektem ustawy o zakazie palenia w miejscach publicznych ukończyła sejmowa podkomisja, projekt nie trafił jednak jeszcze pod obrady sejmowej Komisji Zdrowia.

Zakaz palenia obowiązuje już u nas w zakładach opieki zdrowotnej, szkołach i placówkach oświatowo-wychowawczych, w pomieszczeniach zakładów pracy oraz innych obiektach użyteczności publicznej, poza wydzielonymi strefami. W nowej ustawie antynikotynowej, która trafiła do komisji sejmowych ten zakaz ma być rozszerzony o lokale gastronomiczno-rozrywkowe, taksówki, busy i autobusy oraz prywatne środki transportu, jeżeli pasażerami są dzieci do 13 roku życia. W dużych lokalach gastronomicznych decyzję o zakazie palenia ma jednak podjąć właściciel. Przewidywany jest też całkowity zakaz reklamy wyrobów tytoniowych.

Projekt przewiduje kary za złamanie zakazu palenia: dla właściciela lokalu gastronomicznego ma to być 20 tys. zł, dla palacza 100 zł. 77 proc. Polaków opowiada się za całkowitym zakazem palenia w miejscach publicznych.

Na świecie zakaz palenia tytoniu w miejscach publicznych obowiązuje w ok. 60 krajach. W Europie wprowadzono go w 12 państwach.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum