MAK/Rynek Zdrowia | 30-03-2021 12:25

PZ: podstawowa opieka zdrowotna stała się ostatnią deską ratunku dla pacjentów niecovidowych

Szpitale ograniczyły planową działalność, pogorszył się dostęp do specjalistów. Niemal cała ochrona zdrowia nastawiona jest na COVID-19 - wskazuje Porozumienia Zielonogórskie.

FOT. Shutterstock; zdjęcie ilustracyjne

  • Lekarze rodzinni: tak wielkiego natłoku pacjentów nie obserwowaliśmy nigdy wcześniej
  • Starszy pan, któremu lekko wzrosło ciśnienie, z powodzeniem mógłby mieć konsultację udzieloną telefonicznie - mówi Wojciech Pacholicki, wiceprezes PZ
  • W przychodniach POZ odbywają się szczepienia przeciwko COVID-19, a to oznacza konieczność oddelegowania części personelu do kwalifikacji pacjentów i samego szczepienia

- W sytuacji, gdy szpitale ograniczyły swoją planową działalność, pogorszył się dostęp do ambulatoryjnej opieki specjalistycznej, a niemal cały system ochrony zdrowia nastawiony jest na leczenie COVID-19, pacjentom cierpiącym na wszelkie inne schorzenia pozostają przychodnie POZ - zaznacza Federacja Porozumienie Zielonogórskie w informacji przekazanej Rynkowi Zdrowia.

Pracujemy po 10 godzin dziennie

Lekarze rodzinni Porozumienia Zielonogórskiego alarmują, że tak wielkiego natłoku pacjentów, z jakim mają do czynienia w ostatnich tygodniach, nie obserwowali nigdy wcześniej.

- Pracujemy po 10 godzin dziennie i większość z nas nie jest w stanie przyjąć wszystkich, którzy się zgłaszają - mówi Wojciech Pacholicki, wiceprezes Porozumienia Zielonogórskiego i szef przychodni POZ i dodaje: - Pacjenci, którym np. odwołano planowe zabiegi, są zdezorientowani, niepokoją się o swoje zdrowie, nie wiedzą, co mają robić i szukają pomocy lekarskiej.

- To często osoby z poważnymi schorzeniami. Do tej grupy dochodzą nam ci, których stan nie wymaga z punktu widzenia medycznego osobistej wizyty w przychodni, a których musimy w ten sposób przyjmować na skutek błędnych decyzji resortu zdrowia - zaznacza wiceprezes PZ.

Nie zastąpimy wszystkich lekarzy

- Dziecko z katarem czy starszy pan, któremu lekko wzrosło ciśnienie, z powodzeniem mogliby mieć konsultację udzieloną telefonicznie, a nie przychodzić do gabinetu, bo nie jest to niezbędne. Taki pomysł w samym środku gwałtownie przebiegającej trzeciej fali pandemii jest o prostu nieporozumieniem - uważa lekarz.

Wojciech Pacholicki podkreśla także, że w przychodniach POZ odbywają się szczepienia przeciwko COVID-19, a to oznacza konieczność oddelegowania części personelu do kwalifikacji pacjentów i samego szczepienia.

- Nie zastąpimy wszystkich lekarzy i każdego elementu systemu ochrony zdrowia, bo to jest niemożliwe. W bliskiej perspektywie rezultatem całej sytuacji będzie pogorszenie dostępu pacjentów do POZ, co już właściwie się powoli staje faktem. Długofalowo zdrowotne konsekwencje mogą być dramatyczne dla pojedynczych chorych i całej populacji - podsumowuje wiceprezes Porozumienia Zielonogórskiego.