Orzeczenia ws. badań sanitarnych pracowników są fałszowane. To stwarza zagrożenie epidemiczne

Autor: Ryszard Rotaub • Źródło: Ryszard Rotaub/Rynek Zdrowia13 sierpnia 2022 16:20

Nie sposób ustalić, ile badań sanitarno-epidemiologicznych, które przedstawiają pracodawcom osoby zatrudnione w handlu, gastronomii czy usługach jest sfałszowanych. Dr Piotr Pawliszak, p.o. prezesa Okręgowej Rady Lekarskiej w Warszawie, ocenia, że może ich być prawie połowa. Czy przygotowywane rozporządzenie ministra zdrowia w tej sprawie ograniczy zjawisko podrabiania orzeczeń lekarskich?

Orzeczenia ws. badań sanitarnych pracowników są fałszowane. To stwarza zagrożenie epidemiczne
Obowiązek posiadania aktualnych orzeczeń lekarskich (najczęściej są to tzw. książeczki sanepidowskie) obejmuje setek tysięcy pracowników. FOT. Shutterstock (zdjęcie ilustracyjne)
  • - Badania sanitarno-epidemiologiczne są fałszowane. Mamy sygnały, że podrabiając orzeczenia posługiwano się pieczątkami z danymi zmarłych lekarzy - opowiada Piotr Pawliszak z ORL w Warszawie, która napisała do MZ ws. zjawiska dopuszczania do pracy z żywnością osób posiadających niezweryfikowane badaniami orzeczenia lekarskie
  • Projekt rozporządzenia ministra zdrowia w sprawie badań sanitarnych, które powinny wykonać setki tysięcy pracowników, przewiduje wydawanie orzeczeń lekarskich na papierze, a te łatwo podrobić. Na dodatek nie sposób sprawdzić ich wiarygodności z uwagi na ochronę danych medycznych
  • - Nie unikniemy dokumentu z pieczątką i podpisem lekarza. Orzeczenie lekarskie o określonym wzorze obywatel dostanie do ręki, żeby mógł je przedstawić na przykład pracodawcy – mówi Izabela Kucharska, zastępca Głównego Inspektora Sanitarnego

Dokumenty fałszywe, zagrożenie prawdziwe

- Badania sanitarno-epidemiologiczne są fałszowane, tak jak fałszowane są zaświadczenia covidowe dotyczące szczepień. Mamy sygnały, że podrabiając orzeczenia posługiwano się pieczątkami z danymi zmarłych lekarzy. Żeby wyrobić imienną pieczątkę lekarza, nie trzeba przedstawiać prawa wykonywania zawodu; można zamówić ją przez internet i odebrać przez kuriera – opowiada Piotr Pawliszak, p.o. prezesa Okręgowej Rady Lekarskiej w Warszawie. Zwraca też uwagę, że uzyskanie podrobionego dokumentu jest znacznie tańsze niż prawdziwego (200 zł).

- Żeby uzyskać oryginalne orzeczenie, trzeba jechać do miasta, w którym jest stacja Sanepidu i przekazać trzy próbki. To duża fatyga w porównaniu z zakupem dokumentu przez internet – wskazuje lekarz i informuje, że spotkał się z szacunkami mówiącymi, że blisko połowa orzeczeń o badaniach sanitarnych została kupiona na czarnym rynku.

Sprawa jest poważna dlatego, że nie dotyczy jedynie relacji między dwoma stronami (pracownikiem i pracodawcą), lecz zagrożenia dla zdrowia publicznego, polegającego na zwiększeniu ryzyka zachorowań na choroby szerzące się drogą pokarmową (salmonelozy, dur brzuszny oraz dury rzekome A, B, C). Oprócz zakażeń wywołanych chorobotwórczymi pałeczkami jelitowymi, badania sanitarne (wstępne, kontrolne i okresowe) mogą wykryć gruźlicę.

Dlatego też, jak czytamy w apelu Prezydium ORL w Warszawie do ministra zdrowia w sprawie wzoru karty badań do celów sanitarno-epidemiologicznych,

„dopuszczenie do pracy z żywnością osób posiadających niezweryfikowane właściwymi badaniami bakteriologicznymi orzeczenie stwarza zagrożenie epidemiczne dla społeczeństwa”.

Trzeba też zaznaczyć, że obowiązek posiadania aktualnych orzeczeń lekarskich (najczęściej są to tzw. książeczki sanepidowskie) obejmuje setek tysięcy pracowników. Dane GIS mówią o około 450 tys. osób rocznie, które wykonują prace obarczone ryzykiem przeniesienia zakażenia lub choroby zakaźnej na inne osoby. To, m.in. kucharze, kelnerzy, piekarze – najogólniej osoby mające styczność z żywnością. Także fryzjerzy, kosmetyczki, medycy i osoby pracujące z dziećmi poniżej 6. roku życia. Do tego dochodzi grupa menedżerów kierujących przedsiębiorstwami żywności i żywienia – w kraju około 370 tys. przedsiębiorstw znajduje się pod nadzorem Sanepidu (w skali roku).

Takie liczby podano w projekcie rozporządzenia ministra zdrowia w sprawie obowiązkowych badań sanitarno-epidemiologicznych z 26 lipca 2022 r., do którego uwagi i opinie można zgłaszać do końca sierpnia.

Papier wszystko przyjmie

Niestety niewiele ono zmieni w kwestii ograniczenia zjawiska fałszowania orzeczeń dotyczących badań sanitarnych. W projekcie rozporządzenia jest co prawda mowa o tym, że „co do zasady dokumentacja medyczna sporządzana po dniu 31 grudnia 2020 r. powinna być prowadzona w postaci elektronicznej”, ale w wyjątkowych sytuacjach dopuszcza się dokumentację papierową.

Zacytujmy odpowiedni fragment: „W związku z powyższym przepisy § 5 ust. 1 projektowanego rozporządzenia przewidują prowadzenie dokumentacji badań sanitarno-epidemiologicznych w postaci elektronicznej, z wyjątkiem orzeczenia lekarskiego dla celów sanitarno-epidemiologicznych, które jest wydawane osobie badanej w postaci papierowej opatrzonej pieczęcią i własnoręcznym podpisem lekarza. Ponadto w § 1 ust. 2 ww. rozporządzenia Ministra Zdrowia wskazano, że dokumentacja medyczna może być prowadzona w postaci papierowej, gdy warunki organizacyjno-techniczne uniemożliwiają jej prowadzenie w postaci elektronicznej”.

- Najlepiej byłoby, żeby orzeczenie dotyczące badań było rejestrowanie centralnie, miało indywidualne numery – sugeruje w rozmowie z Rynkiem Zdrowia Piotr Pawliszak i dodaje, że nie da się zupełnie wyeliminować fałszerstw, ale ograniczyć można i trzeba.

Nie unikniemy dokumentu z pieczątką i podpisem lekarza

Izabela Kucharska, zastępca Głównego Inspektora Sanitarnego, która odpowiada za merytoryczne przygotowanie projektu, przyznaje, że trudno coś powiedzieć o skali fałszowania dokumentacji dotyczącej badań sanitarnych.

- Były pojedyncze przypadki. Przekazaliśmy te sprawy właściwym organom, bo jako Sanepid nie mamy kompetencji, żeby wyjaśniać sprawy fałszowania dokumentacji medycznej - zaznacza. Dodaje, że zjawisko nasiliło się w okresie pandemii i związane było z wystawianiem przez niektórych pracowników służby zdrowia nieprawdziwych zaświadczeń o szczepieniach przeciwko Covid-19.

Izabela Kucharska podkreśla, że rozporządzenie w sprawie obowiązkowych badań sanitarno-epidemiologicznych przewiduje elektronizację procesu ich rejestrowania

- Procedowane rozporządzenie zakłada wprowadzenie dokumentacji elektronicznej zarówno jeśli chodzi o kartę badań do celów sanitarno-epidemiologicznych, jak i orzeczenia lekarskie. Te ostatnie będą wydawane pacjentowi na papierze, a jednocześnie dokumentowane w postaci elektronicznej w karcie badań do celów sanitarno-epidemiologicznych.

Nie unikniemy dokumentu z pieczątką i podpisem lekarza. Orzeczenie lekarskie o określonym wzorze obywatel dostanie do ręki, żeby mógł je przedstawić na przykład pracodawcy.

- Powiedzmy, że jestem pracodawcą, restauratorem, który chce zatrudnić kucharza. Jak mam sprawdzić, że orzeczenie lekarskie pracownika jest prawdziwe i mogę mieć pewność, że gości mi nie zakazi. Mogę wejść do takiego elektronicznego systemu, albo zwrócić się np. do Sanepidu o weryfikację? – pytamy.

- Dane medyczne obywatela są to dane chronione, szczególnie wrażliwe. Ani pracodawca, ani Sanepid nie mają do nich dostępu. Sanepid może przekazać informację o podejrzanym dokumencie właściwym organom. Nie zajmujemy się tropieniem fałszerstw – mówi zastępca Głównego Inspektora Sanitarnego.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum