Onkolodzy przekonują: pielęgniarki i położne pomogą w upowszechnieniu badań cytologicznych

Autor: Katarzyna Lisowska/Rynek Zdrowia • • 17 lutego 2011 06:20

Każdego roku 3,5 tys Polek dowiaduje się, że ma raka szyjki macicy. Co druga spośród nich przegrywa walkę z chorobą. Tymczasem z cytologii umożliwiającej wczesne wykrycie nowotworu korzysta niewiele ponad 25 proc. kobiet. Zdaniem dr Janusza Medera, prezesa Polskiej Unii Onkologii, dopuszczenie pielęgniarek i położnych do pobierania materiału do badań cytologicznych mogłoby pomóc w upowszechnieniu profilaktyki nowotworowej.

W Polsce wciąż istnieje duży opór przed badaniami profilaktycznymi, które umożliwiają wczesną diagnostykę, co w przypadku nowotworów ma ogromne znaczenie dla powodzenia terapii.

Z danych Polskiej Unii Onkologii wynika, że Polacy zbyt późno zgłaszają się do lekarza z niepokojącymi objawami. Dlatego tylko 20 proc. chorych na nowotwór złośliwy rozpoczyna leczenie we wczesnym stadium choroby, gdy szanse na powrót do zdrowia są największe.

Najgorzej jest w przypadku raka szyjki macicy: nadal umiera połowa pacjentek.

Wolą nie wiedzieć…

W Polsce od pięciu lat realizowany jest Program Profilaktyki i Wczesnego Wykrywania Raka Szyjki Macicy. W ramach tego projektu kobiety w wieku pomiędzy 25 a 59 r. ż., które w ciągu trzech lat nie miały wykonywanej cytologii, mogą poddać się temu badaniu nie ponosząc żadnych kosztów.

Program realizuje blisko 2 500 ośrodków w całym kraju, jednak z możliwości wykonania bezpłatnej cytologii korzysta zaledwie jedna czwarta uprawnionych. Najwięcej pacjentek zgłasza się w województwach: warmińsko-mazurskim oraz opolskim (około 32-40 proc.), najmniej w Wielkopolsce i na Mazowszu (około 19 proc.)

– Polki niezbyt chętnie biorą udział w badaniach profilaktycznych w ramach wczesnego wykrywania chorób nowotworowych. Sądzę, że po prostu wolą o niczym nie wiedzieć. Wciąż pokutuje u nas przekonanie, że rak to wyrok – mówi portalowi rynekzdrowia.pl dr Janusz Meder.

Najważniejsza jest świadomość
Jak wyjaśnia nam dr Jerzy Giermek, kierownik Centralnego Ośrodka Koordynującego Populacyjny Program Wczesnego Wykrywania Raka Piersi, nowotwór przedinwazyjny wymaga tylko niewielkiego zabiegu.

– Na takim etapie kobieta ma praktycznie 100 proc. szans na całkowite wyleczenie. W niektórych przypadkach nowotwór nie przekreśla też nadziei pacjentki na macierzyństwo. Dlatego tak ważne jest regularne wykonywanie cytologii. Każda kobieta powinna zrobić  to badanie raz w roku – przekonuje dr Giermek.

I dodaje, że np. w Norwegii problem śmiertelności z powodu raka szyjki macicy w ogóle nie istnieje. Kobiety badają się regularnie, a nowotwory są diagnozowane w początkowej fazie. Dlaczego u nas jest inaczej?

Przełamać wstyd
Zdaniem dr Medera na tak niską frekwencję w przypadku cytologii może wpływać fakt, że badanie ginekologiczne jest dla większości kobiet krępujące. Do tego dochodzi problem dostępności.

– Realia są takie, że na prowincji specjalista ginekolog pojawia się rzadko, zatem większość kobiet nie ma praktycznie szans na wykonanie nawet podstawowego badania. Na wizytę u ginekologa, która wymaga dłuższej podróży, decydują się zazwyczaj pacjentki, które odczuwają dolegliwości – zaznacza dr Mader.

Prezes PUO podkreśla, że sytuację poprawiłoby dopuszczenie pielęgniarek i położnych do pobierania materiału do badania cytologicznego. Szczególne znaczenie miałoby to właśnie w przypadku małych gminnych lecznic, gdzie brakuje ginekologa, ale nie pielęgniarki.

Zdaniem specjalistów pobranie wymazu do badania przez pielęgniarkę znaną pacjentkom byłoby dla wielu kobiet mniej krępujące i być może zachęciłoby je także do częstszego wykonywania cytologii.

Obowiązujące od roku przepisy stanowią, że prawo do pobierania materiału do badań cytologicznych w ramach programów przesiewowych ma lekarz ginekolog lub położna, która posiada certyfikat Centralnego Ośrodka Koordynującego Program Wczesnego Wykrywania Raka Szyjki Macicy.

Położnych jest w Polsce około 25 tys. W ciągu trzech lat COK przeszkolił ich blisko 8 tys., jednak do egzaminu przystąpiło niewiele ponad tysiąc. Pozostałe nie mają zatem uprawnień do wykonywania cytologii. Dotyczy to także położnych, które wykonywały to badanie przed 2010 r.

Dr Giermek ocenia, że prowadzenie szkoleń jest zasadne, ponieważ dobrze wykonane badanie daje gwarancję poprawnego wyniku. Dodaje, że należy również wprowadzić system kontroli jakości narzędzi stosowanych do badania.

Potrzebne rozporządzenie
Dr Meder nie ukrywa, że u podstaw problemu leży też niechęć ginekologów do rozszerzenia uprawnień w zakresie pobierania materiału do badań cytologicznych.

– Efekt jest taki, że położne, chociaż są przygotowane do pobierania wymazów, często mimo posiadanych certyfikatów, nadal ich nie pobierają. Poza kilkoma gminami nie są też zapraszane do akcji zachęcania kobiet do badań – mówi prezes PUO.

Janusz Meder dodaje, że warto uprawomocnić gotowość pielęgniarek i położnych do wykonywania cytologii, choćby poprzez stosowne rozporządzenie ministra zdrowia stanowiące, że mogą pobierać wymazy do badania w ramach programów przesiewowych.

Gdyby obowiązywało wspomniane rozporządzenie, być może nie doszłoby do sytuacji, jaka miała miejsce na Podkarpaciu. Podkarpacki Oddział Wojewódzki NFZ odmówił pod koniec ub.r. finansowania badań cytologicznych wykonywanych przez położne, mimo posiadanego przez nie certyfikatu.

 

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum