O chorobach zawodowych mówi się... na emeryturze

Autor: Gazeta Wyborcza/Rynek Zdrowia • • 09 maja 2010 18:10

Nauczyciele, lekarze i pielęgniarki nie przyznają się przełożonym do chorób zawodowych. Ujawniają je na emeryturze, by ubiegać się w ZUS o jednorazowe odszkodowanie.

Źródło: www.momp.malopolska.pl

Najczęstszymi chorobami zawodowymi wśród nauczyli są: problemy z gardłem, krtanią, strunami głosowymi. Do chorób zawodowych lekarzy czy pielęgniarek zalicza się wirusowe zapalenie wątroby typu B czy C.

Jednak przedstawiciele tych zawodów nie ubiegają się o uznanie dolegliwości za chorobę zawodową. Nauczyciele boją się utraty pracy. Gdy aktywnie pracują i prowadzą w szkole lekcje, chodzą na zwolnienia lekarskie i leczą swoje dolegliwości tylko doraźnie.

– Wśród  lekarzy i pielęgniarek zdarzają się przypadki, że wiedzą oni, iż są zakażeni, wiedzą też, że mają prawo starania się o chorobę zawodową, ale odwlekają ten moment do emerytury – powiedziała Gazecie Wyborczej Małgorzata Szumańska, kierownik działu nadzoru przeciwepidemicznego w Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Lublinie. Decyzję o uznaniu schorzenia za chorobę zawodową wydaje sanepid. Diagnozy stawia Wojewódzki Ośrodek Medycyny Pracy.

– Ci pacjenci zgłaszają się rzeczywiście głównie już po zakończeniu pracy zawodowej – przyznała dr Iwona Skórska-Ciszewska z WOMP w Lubinie.

Dodała, że pacjent ma dwa lata od zakończenia pracy i w tym czasie powinien się zgłosić z podejrzeniem choroby zawodowej. Jeśli posiada diagnozę i pełną dokumentację leczenia, to dostanie odszkodowanie, nawet w wysokości kilku tysięcy złotych.

Więcej: Gazeta Wyborcza

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum