Nieuzasadnione wezwania karetek: jak zmniejszyć ich liczbę?

Autor: Gazeta Krakowska, RZ/Rynek Zdrowia • • 23 kwietnia 2019 11:10

Niewydolność systemu opieki zdrowotnej powoduje, że ludzie - by uniknąć kolejek w przychodniach i na SOR - wzywają ambulans. Jak mówi Roman Badach-Rogowski, przewodniczący Krajowego Związku Zawodowego Pracowników Ratownictwa Medycznego, na 8 interwencji, w których brał udział jednego dnia tylko jedna (!) dotyczyła osoby w stanie zagrożenia życia! Podkreśla, że trzeba z tym coś zrobić.

Nieuzasadnione wezwania karetek: jak zmniejszyć ich liczbę?
Fot. archiwum

Piotr Dymon z Krakowskiego Pogotowia Ratunkowego szacuje, że w ponad 70 proc. przypadków pacjenci pogotowia powinni albo skorzystać z pomocy lekarza rodzinnego albo - np. w przypadku złamania palca - zorganizować sobie transport na SOR. - Przecież karetka to nie taksówka - „przypomina” ratownik.

Karetki pogotowia niezgodnie z przeznaczeniem wykorzystuje większość uczestników systemu ochrony zdrowia w Polsce. Korzyści chcą osiągnąć pacjenci, lekarze POZ, przychodnie, a nawet sami dyspozytorzy medyczni. Rozwiązania są możliwe, ale bez woli decydentów i koordynacji działań będą nieskuteczne.

Czytaj także: Nieuzasadnione wezwania karetek to zmora ratownictwa. Jak z nią walczyć?

Pacjenci wzywają karetki, bo nie chce im się czekać w kolejkach, przychodnie POZ, bo ambulans w porównaniu z transportem sanitarnym przyjeżdża szybciej i za darmo, sami dysponenci ratownictwa i dyspozytorzy - bo boją się roszczeń pacjentów; i w końcu lekarze POZ, którzy z różnych powodów wolą, jak do domu chorego, zamiast nich, pojedzie ratownik.

- Choć nie mamy pełnych opracowań, to według moich szacunków grubo ponad połowa wyjazdów w skali kraju to wyjazdy, które nie powinno realizować ratownictwo medyczne - mówił w rozmowie z Rynkiem Zdrowia Badach-Rogowski.

Zdaniem ratowników kluczowa jest narastająca niewydolność nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej a także przychodni POZ, przyjmujących chorych od 8 do 18 w dni powszednie. Postulują taką zmianę finansowania lekarzy rodzinnych, by byli zainteresowani w przyjmowaniu większej liczby pacjentów, nie zaś odsyłaniu ich do pogotowia lub na SOR.

Z takim stanowiskiem kategorycznie nie zgadza dr Tomasz Sobalski, przewodniczący Kolegium Lekarzy Rodzinnych w Małopolsce. Jak przekonuje, lekarze rodzinni są drastycznie przeciążeni pracą, przyjmują dziennie po kilkudziesięciu pacjentów a główna przyczyna kolejek w gabinetach POZ to dramatyczny brak lekarzy i żadne postulaty tego nie zmienią.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum