Niemłodzi już i zapracowani. To lekarze podstawowej opieki zdrowotnej?

Autor: Anna Kaczmarek/Rynek Zdrowia • • 03 grudnia 2009 06:40

Lekarz podstawowej opieki zdrowotnej powinien mieć czas dla pacjenta, bo jak mówią specjaliści, od tego zależy jakość porady i bezpieczeństwo chorego. Tymczasem w Polsce na jednego lekarza przypada statystycznie 2,5 tys. zadeklarowanych pacjentów. W innych krajach europejskich ta liczba waha się od 1,5 do 1,8 tys.

Obrazki z pracy lekarza rodzinnego nie zawsze są tak kolorowe.

– Dodatkowo lekarz podstawowej opieki zdrowotnej boryka się z ogromną biurokracją i masą sprawozdawczości statystycznej. Nie ma określonego czasu na poradę lekarską – tłumaczy Bożena Janicka, przewodnicząca Federacji Prorozumienie Zielonogórskie.

Jak podaje PZ, lekarz POZ przyjmuje dziennie średnio od 42 do 50 pacjentów, a w okresie zwiększonej zachorowalności na choroby wirusowe – nawet 100 chorych.

Z danych statystycznych organizacji wynika, że lekarze POZ w 2007 r udzielili 144 mln porad, w 2008 r. – 170 mln, a w pierwszym półroczu 2009 r. – ponad 80 mln. Co do liczby przeprowadzonych badań diagnostycznych, to w 2007 r. zlecili ich ponad 68 mln, w 2008 r. ponad 74 mln, a w pierwszym półroczu 2009 r. ponad 41 mln.

Ta grupa lekarska rocznie wypisuje od 200 do 300 mln recept.

Średnia wieku, to 50 lat...
Statystyczny podopieczny lekarza pierwszego kontaktu, jak podaje PZ, przychodzi do niego od 4,3 do 6 razy w roku.

– Analizując te dane trzeba jednak wziąć pod uwagę, że 50 proc. obywateli w ogóle się nie leczy, statystyki generuje te drugie 50 proc. rodaków - mówi Janicka.

Zdaniem Porozumienia Zielonogórskiego palącym problemem w podstawowej opiece zdrowotnej jest też niedobór lekarzy.

– Co do liczby lekarzy rodzinnych jesteśmy na przedostatnim  miejscu w Europie. Jest wiele powiatów w Polsce, gdzie średnia wieku lekarzy POZ to 60-65 lat, średnia dla całego kraju – 50 lat. Brak nam również personelu średniego – informuje Bożena Janicka.

Więcej chętnych na specjalizację
Prof. Witold Lukas, konsultant krajowy w dziedzinie medycyny rodzinnej, zwraca uwagę na zjawisko feminizacji wśród lekarzy tej specjalności.

– To dobre zjawisko, jednak kobiety z różnych względów nie są w stanie poświęcić tyle czasu na pracę co mężczyźni. Pracują np. tylko w wybrane dni w tygodniu – tłumaczy prof. Lukas.

Profesor podaje, że obecnie w Polsce mamy 10 tys. 280 lekarzy rodzinnych, natomiast w ciągu roku egzamin specjalizacyjny zdaje ok. 300-400 lekarzy.

– Ostatnio zgłasza się więcej chętnych na specjalizację, to napawa nas optymizmem – mówi z nadzieją prof. Lukas.

Właśnie w związku z problemami kadrowymi lekarze POZ tłumaczą, że nie mogliby spełnić warunków, stawianych im przez rozporządzenie koszykowe, a chodzi tu m.in. o pracę każdego lekarza, pielęgniarki i położnej w godzinach od 8.00 do 18.00. Co prawda resort zdrowia informował, że NFZ będzie kontraktował usługi na przyszły rok na starych zasadach, ale nie ma jeszcze w tej sprawie rozporządzeń.

Potrzebna zawodowa stabilizacja
Lekarze narzekają też na brak stabilizacji w wymogach i przepisach oraz niedokończoną reformę POZ.

– Należy też doprowadzić do urealnienia składki zdrowotnej, nawet jeśli Polacy mieliby o tym zdecydować w referendum – uważa Bożena Janicka.

Szefowa PZ przypomniała także, że ostatnio przychodnie mają ogromny problem z weryfikacją deklaracji pacjentów, ponieważ te złożone przed 1994 r. NFZ uważa za nieważne i każe zwracać przychodniom pieniądze za pacjentów, których deklaracje te dotyczą.

– Ostatnio na Lubelszczyźnie jedna  z przychodni dostała zawiadomienie, że ma zwrócić 120 tys. zł.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum