Nie wystarczy dołożyć do transplantologii pieniędzy. Powstaje strategia, która ma znieść bariery

Autor: JJ/Rynek Zdrowia • • 13 lutego 2020 06:00

Wiceminister zdrowia Sławomir Gadomski na posiedzeniu Sejmowej Komisji Zdrowia w środę (12 lutego) podkreślał, że transplantologia jest trudnym obszarem. - Nie wystarczy powiedzieć: dodajmy środków finansowych, a sytuacja się poprawi. W przypadku transplantologii duże znaczenie ma także aspekt wrażliwości społecznej, a zmiany wymagają kompleksowego podejścia - wskazywał.

Kolejka oczekujących na przeszczepienie nerki jest dość krótka, ale wielu pacjentów, którzy mogliby być zakwalifikowani do transplantacji, nie jest. Fot. Szpital Uniwersytecki im. dr. A. Jurasza w Bydgoszczy

Jak zaznaczył wiceminister narządy pobierane od dawców w ostatnich latach są bardziej efektywnie wykorzystywane, stąd liczba przeszczepów w niektórych zakresach dość istotnie wzrosła. Zwracał uwagę na to, że transplantologii nie można ująć w jednolite ramy. Inna sytuacja jest w przypadku narządów, takich jak nerka czy wątroba, a inna w przypadku serca, płuc czy rogówki. Jeszcze inna w przypadku przeszczepień komórek krwiotwórczych.

- Każda z dziedzin transplantologii rządzi się swoimi prawami i sposobami pozyskiwania potencjalnych dawców i samej procedury przeszczepowej. Patrząc na liczbę dawców narządów w latach 2014-2018, widzimy spadek potencjalnych dawców i w miarę stabilną liczbę dawców rzeczywistych. Jest to spowodowane przede wszystkim tym, że narządy które pobieramy w ostatnich latach są bardziej efektywnie wykorzystywane. Nawet porównując rok 2018 do 2019, gdzie liczba dawców się nie zmieniła - liczba przeszczepów w niektórych zakresach dość istotnie wzrosła - przekonywał wiceminister.

Jeden dawca na jedno łóżko OIOM
Zdaniem wiceministra, tymi ośrodkami, które mogą aktywnie wspierać obszary transplantologii są duże szpitale wieloprofilowe, które dysponują oddziałami intensywnej terapii i anestezjologii.

- Wspólnie z Poltransplantem chcemy określić potencjał takich podmiotów. Wydaje się, że minimum, do którego musimy dążyć, jest jeden zgłoszony rocznie dawca na jedno łóżko OIOM - mówił.

Na razie - co przyznał - daleko nam do takiego standardu. - Szpitale kliniczne, które są jednocześnie ośrodkami przeszczepowymi, generalnie zgłaszają więcej dawców. Są jednak wyjątki na poziomie szpitali wojewódzkich czy byłych wojewódzkich. Do takich należy Wojewódzki Szpital Specjalistyczny w Elblągu, który w tym względzie ma świetne wyniki, jest trzecim ośrodkiem w kraju, który zgłasza dawców - powiedział Gadomski.

Jak podkreślał wiceminister istotną rolę w poborze narządów pełnią koordynatorzy transplantacyjni, którzy dzisiaj stanowią grupę ponad 350 osób, z której zaledwie 100 -120 jest rzeczywiście aktywna. Dlatego od ubiegłego roku resort położył nacisk także na zwiększenie liczby koordynatorów dawstwa od osób żywych, przede wszystkim nerki i wątroby.

Jakie są bariery, jak je zlikwidować
Jak informował minister, resort zdrowia zorganizował tzw. burzę mózgów na temat barier w pobraniach z udziałem koordynatorów.

- Rozmawialiśmy o barierach w donacjach. Zastanawialiśmy się, jakie przeszkody stają na drodze tego, aby koordynatorzy mogli się mocniej zaangażować i zaktywizować. Wszystkie te uwagi zostały zebrane i stanowią podstawę strategii, która jest w końcowej fazie opracowywania przez Krajową Radę Transplantacyjną i Ministerstwo Zdrowia - wyjaśnił wiceminister.

Podkreślał, że jednym z elementów próby większej aktywizacji koordynatorów było podwyższenie ich wynagrodzenia w 2019 roku prawie dwukrotnie. Wcześniej było to 500 zł za pobrany narząd oraz 300 zł za pobranie tkanki. Te stawki zostały zwiększone odpowiednio do 1000 i 600 zł.

- Chcemy ten poziom utrzymać, a także skierować dodatkowe środki do koordynatorów dawstwa żywego. Niestety barierą dla rozwoju dawstwa jest postawa szpitali, które potencjał donacyjny mogłyby wykazywać. W 2019 roku dużo czasu poświęciliśmy na analizę tej sytuacji i jej przyczyn. Na najbliższej Krajowej Radzie Transplantacyjnej w marcu chcemy przedstawić jej wyniki - dodał wiceminister.

Liczba oczekujących rośnie
Jak zauważył przedstawiciel resortu zdrowia, pomimo stałej liczby przeszczepień narządów, a nawet w niektórych przypadkach jej wzrostu, w Polsce liczba osób oczekujących na transplantację stale rośnie. W 2014 roku było to ok. 1500 tys. osób, dzisiaj jest to 1950 osób. Bardzo wzrosła też liczba oczekujących na przeszczepienie serca, wątroby, płuc, nerki, trzustki.

- Dzisiaj coraz więcej osób jest do przeszczepień kwalifikowanych i wzrost liczby przeszczepów nie nadąża za kwalifikacją nowych osób do zabiegu - podkreślał minister Gadomski, wskazując na znaczny wzrost ilości przeszczepień serca (2014 rok - 86 przeszczepień, 2019 - 145) i płuca (2014 - 19, dzisiaj 57). Zupełnie jednak odmienna jest sytuacja w przeszczepach, których skala jest znacznie większa, na przykład nerki. W 2014 roku przeprowadzono takich przeszczepów 1100 a w 2019 zaledwie 960.

- Najgorszym rokiem w transplantologii nerki i wątroby był rok 2018. Rok 2019 pokazał, że nastąpiło tu pewne odbicie się i chcielibyśmy, aby było ono trwałe w kolejnych latach - mówił minister Gadomski.

Jak wskazał dużym problemem w Polsce w zakresie transplantologii jest też dawstwo narządów od osób żywych. Polskie wskaźniki w tym względzie - w porównaniu z innymi krajami Europy czy Stanami Zjednoczonymi - są istotnie niższe. Dzieje się tak m.in. dlatego, że kolejka oczekujących w szczególności na przeszczepienie nerki jest dość krótka. Jest ona na poziomie 9-10 miesięcy, a w Europie czy USA jest ona na poziomie około 5 lat.

- Tam determinacja, żeby oddać swój organ komuś z rodziny jest znacznie większa. Z drugiej strony wydaje się też, że nasze kolejki do przeszczepu nerki nie odzwierciedlają faktycznych potrzeb i wiele osób, które mogłyby być kwalifikowane do transplantacji - nie jest - mówił wiceminister.

Nie tylko wynagrodzenia koordynatorów
Poseł Andrzej Sośnierz (PiS), w trakcie dyskusji podkreślał, że podniesienie wynagrodzeń dla koordynatorów jest dobrym działaniem, jednak w przeszłości dobre efekty dało zapewnienie finansowania nie tylko koordynatorów, ale wszystkich ogniw systemu, które przyczyniają się do przygotowania dawcy do pobrania.

- W takim procesie bierze udział nie tylko koordynator, ale także grupa pielęgniarek, lekarzy i innego personelu - mówił poseł Sośnierz, wskazując, że właściwy model finansowania całego procesu pobierania narządów i transplantacji może przynieść wymierne i znaczące efekty. Jak mówił, przygotowanie zmarłego do donacji mogłoby być finansowane nie z kasy NFZ, które to pieniądze powinny być wydawane na leczenie pacjenta, z budżetu państwa.

Z kolei Bolesław Piecha (PiS) zwrócił uwagę na to, że liczba chętnych do donacji nie wzrasta.

- W prawie mamy zgodę domniemaną na donację, którą wycofało tylko ok. 30 tys. osób. Mamy więc ok. 15 mln potencjalnych dawców. Kampanie uświadamiające są niewystarczające. Trzeba położyć nacisk na część organizacyjną w szpitalach. Zespół to nie jest jedna osoba, a to całe zespoły mają wpływ na donacje - podkreślał Piecha.

- Inną kwestią to, że stacje dializ nie promują przeszczepu nerki u pacjenta, bo za każdą dializę inkasują pieniądze. Czy jest pomysł, aby skłonić, być może również finansowo do tego, aby częściej kwalifikować do przeszczepu chorych dializowanych przez wiele lat? - pytał poseł Piecha ministra zdrowia.

Nieskuteczna kampania
Także posłanka Marcelina Zawisza (LR) zwracała w dyskusji uwagę na to, że w Polsce od lat maleje liczba zgłaszanych dawców, jesteśmy pod tym względem w ogonie Europy. W 2019 roku wg danych Eurostat, które cytowała, mieliśmy 13,1 zmarłych dawców na 1 mln mieszkańców. W Czechach w 2018 roku było takich dawców 26,6, w Wielkiej Brytanii 24,3, w krajach skandynawskich ok. 20.

- To oznacza, że pacjentka w Polsce zakwalifikowana do przeszczepu ma dwa razy mniejsze szanse na przeszczep niż jej koleżanka z Czech. Jedyną dziedziną transplantologii, w której w Polsce widać postęp to przeszczepianie komórek krwiotwórczych. Czytając raport, najpierw widzimy zapaść transplantologii, potem pada stwierdzenie, że należy podjąć dalsze i ciągłe wysiłki, aby zapewnić długoterminowy sukces. Mam więc pytanie, gdzie jest ten sukces? - dociekała Zawisza.

Jak mówiła, nieskuteczna jest też kampania na rzecz transplantologii prowadzona na kanale YouTube ''Solidarni dla transplantacji'', który ma zaledwie 137 subskrybentów. Spot tej kampanii obejrzano jedynie 845 razy.

- Widać, że ten kanał komunikacji nie działa. Jakie były konkretne cele tej kampanii, do ilu osób chcieliście państwo dotrzeć? Jakie były koszty, jak wpłynęło to na zmianę postaw i zachowań, jaki był efekt tej kampanii? - pytała posłanka Lewicy Razem.

Opór środowiska medycznego
Jadwiga Hermanowicz z Fundacji Serce Anielki opierając się na własnych badaniach przeprowadzonych wśród rodzin dawców pediatrycznych przekonywała, że często spotyka się w tym zakresie z wielkim oporem środowiska medycznego.

- Jest to o tyle straszne, że rodziny zmarłych same proszą lekarzy o uratowanie życia innych dzieci. I o tyle trudne, że spotykają się ze słowami ze strony pracowników szpitala: ''Czy na pewno państwo chcą dać pokroić swoje dziecko?''. Często też zgłaszają się do nas rodziny, którym nigdy nie zadano pytania dotyczącego pobrania organów - mówiła Hermanowicz.

- Z mapy ośrodków pediatrycznych przeszczepiających serce zniknął jeden - Centrum Zdrowia Dziecka, które wycofało się z prowadzenia programu komór i przeszczepu serca u dzieci. Tym samym pozostał w Polsce tylko jeden taki ośrodek - podkreślała przedstawicielka fundacji. Wskazywała także, że dzieci nie są wpisywane na czas na listy przeszczepów i jest ona niepełna.

Zmiany w zakresie przeszczepów nerki i rogówki
Jak podkreślał wiceminister Gadomski, resort zdrowia w 2020 roku przede wszystkim chce się skupić w transplantologii na dwóch grupach narządowych - przeszczepach nerek i rogówki. Na najbliższym posiedzeniu Rady Transplantacyjnej mają zostać przedyskutowane możliwości zmian systemowych w tym zakresie.

Z jednej strony mają dotyczyć kwalifikacji do przeszczepu nerki, ponieważ wielu osób jest długotrwale dializowanych i co najmniej 1/4, a może 1/3 z nich kwalifikowałaby się do przeszczepu.

- Zapewne wpłynie to na wzrost kolejek i czas oczekiwania na przeszczep, ale przewrotnie może być także dodatkowym bodźcem do rozwoju dawstwa od osób żywych - zauważał. Jak podkreślał MZ widzi też duży potencjał do rozwoju w zakresie przeszczepów rogówki, biorąc pod uwagę zarówno kolejki oczekujących, jak i system poboru rogówki.

 

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum