New Scientist: hipotermia ratuje życie pacjentom z uszkodzeniami mózgu i zawałem

Autor: New Scientist, gazeta.pl/Rynek Zdrowia • • 08 stycznia 2009 14:46

Hełm tłoczący zimne powietrze na skórę głowy i chłodząca papka wstrzykiwana do płuc mają szansę stać się głównymi metodami ratowania życia u pacjentów za zawałem serca lub udarem. Chłodząc ciało można uratować więcej chorych, niż stosując tylko leki przeciwzakrzepowe.

Hipotermia, czyli schładzanie ciała pacjenta z urazem mózgu lub zawałem serca, jest coraz częściej stosowaną metodą przez lekarzy na całym świecie. Schłodzenie mózgu o 4 st. C pozwala pacjentowi po urazie łatwiej powrócić do normalnego funkcjonowania, po zlikwidowaniu przyczyny zawału. Jeśli nie obniży się temperatury, czyli nie spowolni metabolizmu, to w przypadku zatrzymania dopływu krwi do mózgu jego komórki zaczynają obumierać. Problemy są również po przywróceniu krążenia, bo komórki nie są w stanie natychmiast podjąć normalnej pracy.

Lekarze i naukowcy na całym świecie pracują nad nowymi, bardziej skutecznymi metodami schładzania całego ciała lub tylko mózgu. Dotychczas stosowane metody, m.in. specjalne poduszki, lód czy wstrzykiwanie schłodzonej cieczy do układu krążenia, są bardzo powolne.

Nowe sposoby opisuje czasopismo New Scientist. Wśród wynalazków są chłodzący kask, spray do nosa i lodowy wlew do płuc.

Kask został opracowany na uniwersytecie w Edynburgu. Zasada jego działa jest stosunkowo prosta. Zimne powietrze jest kierowane na skórę głowy i poprzez gęstą sieć naczyń krwionośnych schładza mózg. Badania prowadzone na ochotnikach pokazały, że urządzenie jest w stanie obniżyć temperaturę o 1 st. C na godzinę.

Nad jeszcze szybszymi metodami pracują naukowcy w Stanach Zjednoczonych. Jedną z nich jest rozpylenie płynu w postaci delikatnej mgiełki głęboko w jamie nosowej. Używany do tego celu perfluorocarbon (tetrafluorowęgiel) szybko paruje, pobierając ciepło z otoczenia. W ten sposób można obniżyć temperaturę mózgu o 2,4 st. C na godzinę. Badania na świniach pokazały, że ta metoda może nie tylko ograniczyć ryzyko uszkodzenia mózgu, ale także zwiększa szanse udanej reanimacji.

Bardziej radykalny pomysł jest właśnie badany w Stanach Zjednoczonych. Polega na umieszczeniu w wejściu do płuc specjalnej lodowej papki. To potencjalnie najszybsza metoda schładzania. Obniżenie temperatury o 4 st. C można uzyskać już w 15 min. Na razie jednak testowano ją tylko na świniach.

Dr Richard Lyon Z Edynburga prowadzi badania, które mają odpowiedzieć na pytanie czy zastosowanie chłodzenia już przez służby ratownictwa medycznego, czyli w czasie pierwszego kontaktu z pacjentem, zwiększy jego szanse na przeżycie.

- W wielu przypadkach chłodzenie stosuje się dopiero, kiedy pacjent znajdzie się na oddziale intensywnej terapii, co następuje nawet po kilku godzinach od zawału serca. W tym czasie mogło już dojść do znacznych uszkodzeń mózgu - mówi dr Lyon. Uważa, że metody schładzania powinny być przystosowane do użycia przez ratowników. W jego ocenie do tego celu lepiej nadaje się chłodząca zawiesina, niż skomplikowane urządzenie.

Dr. Lyon dodaje, że wybiórcze chłodzenie niekoniecznie będzie tak skuteczne w ograniczaniu uszkodzeń mózgu przy ataku serca, jak obniżenie temperatury całego ciała.

Zdaniem brytyjskiego naukowca obniżanie temperatury może wkrótce stać się głównym sposobem ratowania życia.

- Musisz leczyć 30 pacjentów po zawale lekami przeciwzakprzepowymi, żeby uratować jednego. Stosując chłodzenie ratuje się więcej niż 6 - podkreśla dr Lyon.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum