Neuropsycholog luksusem dla nielicznych, a potrzeby są ogromne

Autor: Jacek Wykowski/Rynek Zdrowia • • 06 listopada 2020 06:00

Osoba po udarze mózgu może mieć obniżony nastrój i trudności w skupieniu się, wypowiadaniu słów, radzeniu sobie z prostymi, codziennymi zadaniami. Bez pomocy neuropsychologa stan ten może trwać latami. Tymczasem dostęp do nich w publicznej ochronie zdrowia w Polsce to nadal ''dobro luksusowe'', a wielu chorych i ich bliskich nawet nie wie, że deficyty poznawcze da się rehabilitować.

Neuropsycholog luksusem dla nielicznych, a potrzeby są ogromne
Trudno jest odpowiedzieć na pytanie, ilu jest w Polsce neuropsychologów, bo nikt nie prowadzi statystyk i oficjalnie nie używa się w systemie ochrony zdrowia takiego nazewnictwa. Fot. Archiwum

Eksperci i pacjenci twierdzą, że neuropsychologa w Polsce trzeba szukać z lupą. Dlaczego ten zawód jest deficytowy, skoro potrzeby są tak duże? Czy to kwestia zbyt małej liczby specjalistów na rynku, niskich wycen NFZ i wynagrodzeń, a może nadal niewielkiej świadomości menadżerów w ochronie zdrowia, lekarzy i samych pacjentów?

- Jakiś czas temu przyszedł do mnie tata z córką, u której doszło do pęknięcia tętniaka w mózgu. Po zabiegu neurochirurgicznym pojawiły się m.in. problemy z pamięcią. Mężczyzna dopiero po dłuższym czasie od wykonania operacji dowiedział się o istnieniu neuropsychologów. Skąd? Z telewizji śniadaniowej... - mówi Rynkowi Zdrowia Ilona Bidzan-Bluma, specjalista psychologii klinicznej, neuropsycholog.

Prof. Emilia Łojek, kierownik Katedry Neuropsychologii Wydziału Psychologii UW, zaznacza, że zaburzenia neuropsychologiczne są kojarzone zwykle z seniorami, tymczasem mogą wystąpić także u znacznie młodszych osób, np. wskutek urazu głowy czy udaru mózgu.

- Jeszcze mniejsza jest świadomość tego, że do zaburzeń pracy mózgu może dochodzić w przebiegu chorób płuc, serca, nerek, cukrzycy czy chorób zakaźnych, endokrynologicznych - podkreśla.

W Polsce ''lepiej'' mieć niedowład niż zaburzenia pamięci?
- Zastanówmy się, kto ma większą szansę wrócić do pracy: nierehabilitowany pacjent z umiarkowanym niedowładem kończyn czy pacjent ze znacznymi zaburzeniami pamięci, który nie mówi albo nie jest w stanie zaplanować swoich działań. Oczywiście ten pierwszy. Który z tych dwóch pacjentów zostanie przyjęty na oddział rehabilitacji? Ten z niedowładem - opisuje dr Aleksandra Bala, neuropsycholog z Oddziału Klinicznego Neurochirurgii i Neuroortopedii Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego WUM.

Tłumaczy, że tak właśnie ''przesądza finansowanie procedur przez NFZ''. - Szczęściem w nieszczęściu jest sytuacja, w której pacjenci wymagający terapii neuropsychologicznej mają chociaż niewielki niedowład kończyn, bo wówczas mają szansę otrzymać kompleksową rehabilitację: ruchową i poznawczą - mówi.

- Wiele ośrodków rehabilitacyjnych zajmuje się głównie usprawnianiem ruchowym, nawet jeśli chory po urazie mózgu czy udarze ma dominujące zaburzenia np. w postaci afazji, amnezji czy dysfunkcji w aspekcie zachowania - potwierdza nam prof. Joanna Seniów, kierownik Pracowni Neuropsychologii Klinicznej II Kliniki Neurologicznej Instytutu Psychiatrii i Neurologii (IPiN) w Warszawie.

Brak statystyk, kuleją wyceny, jest niska świadomość
- Trudno jest odpowiedzieć na pytanie, ilu jest w Polsce neuropsychologów, bo nikt nie prowadzi statystyk i oficjalnie nie używa się w systemie ochrony zdrowia takiego nazewnictwa. Pojęcie neuropsychologa funkcjonuje tylko w środowisku fachowców - i to nieformalnie - co czyni wielki zamęt komunikacyjny wśród zarządzających ochroną zdrowia - zwraca uwagę prof. Seniów.

Jak precyzuje, także psycholog pracujący na oddziale neurologii czy rehabilitacji neurologicznej jest nazywany często ''neuropsychologiem'', niezależnie od formalnych kompetencji i wykształcenia oraz - co gorsza - bez względu na specyfikę podejmowanych zadań (diagnostycznych czy terapeutycznych).

- NFZ nie różnicuje zatrudnionych na oddziałach rehabilitacji specjalistów psychologów. Rehabilitacja neuropsychologiczna w Polsce nie ma ustalonych procedur i jasno określonych wymogów - zwraca uwagę.

Według prof. Marioli Bidzan, kierownika Zakładu Psychologii Klinicznej i Neuropsychologii Instytutu Psychologii Uniwersytetu Gdańskiego, neuropsychologów jest w Polsce bardzo mało i wynika to z kilku powodów.

- Przyczyną jest mała dostępność do miejsc specjalizacyjnych, choć w ostatnich kilku latach zmienia się to na korzyść. Warto też zaznaczyć, że specjalizacja z neuropsychologii uważana jest za najtrudniejszą - mówi.

Zwraca też uwagę na - jej zdaniem - niechęć dyrektorów/prezesów szpitali do kierowania na staże specjalizacyjne. - Niejednokrotnie proponują psychologom, że za okres pobytu na stażach nie będą otrzymywać wynagrodzenia. Czy kiedykolwiek coś takiego usłyszał lekarz?! - pyta prof. Bidzan.

Innym powodem słabej dostępności do neuropsychologów jest system, w którym są oni kontraktowani przez NFZ, jedynie na neurologii oraz rehabilitacji neurologicznej.

- W niektórych obszarach brak jest tradycji współpracy z psychologiem. Szpital zatrudnia jednego czy dwóch w celu zapewnienia opieki psychologicznej na terenie całej lecznicy, najczęściej na zasadzie ''gaszenia pożarów''. Chcę jednak zwrócić uwagę na większą wrażliwość w tym obszarze psychiatrów, pediatrów, neurologów - przekonuje dr Błażej Karwat, psycholog i psychoterapeuta w trakcie certyfikacji, będący na ostatnim roku specjalizacji z psychologii klinicznej.

- Psychologa (bo o neuropsychologu nikt nie słyszał) pacjenci kojarzą jako osobę, która pracuje z ludźmi chorymi psychicznie, a chorując neurologicznie, nie chcą być za takich uważani. Wiele razy zetknęłam się z sytuacją, gdy pacjent tuż po tym, jak mu się przedstawiłam i zaprosiłam na badanie, mówił z przestrachem: ''Psycholog? Ale dlaczego? Ja jestem normalny…'' - opowiada Aleksandra Bala.

Niskie płace, praca jak przy taśmie produkcyjnej
Dr Błażej Karwat podaje za przykład ''własne podwórko'', czyli woj. zachodniopomorskie. Przyznaje, że pracując na oddziale neurologii trzy dni w tygodniu w wymiarze 18 godzin (72 godziny miesięcznie) i zarabiając przez miesiąc 2800 zł brutto (40 zł brutto za godzinę pracy), trudno porównywać się do prywatnych gabinetów (100-150 zł za godzinę).

- Praca w spartańskich warunkach, na tworzonych własnoręcznie próbach, na ograniczonej ilości rzetelnych i wystandaryzowanych metod, za niską pensję, nie jest szczególnie pociągająca, a głównym argumentem za tym, by ją podejmować, jest poczucie obowiązku wobec pacjentów - mówi Rynkowi Zdrowia Dorota Wójcik-Małek, przewodnicząca Oddziału Terenowego Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Psychologów, specjalista psychologii klinicznej, neuropsycholog, psychoterapeuta.

Dodaje, że ''praca dla idei jest wspaniała, ale na takie poświęcenia większości osób nie stać''.

- W praktyce praca na oddziałach neurologicznych (czy to stricte neurologii, neurochirurgii czy rehabilitacji neurologicznej) przypomina raczej stanowisko przy taśmie produkcyjnej. Wymogi dotyczące ilości personelu do ilości łóżek byłyby praktycznie niemożliwe do spełnienia, gdyby nie współpraca zespołu. Gdy pracowałam na oddziale rehabilitacji neurologicznej, wymóg opiewał na jeden etat psychologa na 21 pacjentów - mówi.

Opowiada, że wiele jej koleżanek i kolegów spotyka się również z trudnościami bardzo prozaicznymi, np. brakiem oddzielnego gabinetu, w którym można przeprowadzić badanie. - Często pokutuje wyobrażenie, że praca psychologa polega na zamienieniu kilku zdań z pacjentem, poklepaniu go po plecach i stwierdzeniu, że ''wszystko będzie dobrze'' - konstatuje.

- Profesjonalna pomoc neuropsychologów jest luksusem w naszym kraju. Stać na nią głównie większe miasta, ośrodki naukowe. Z pewnością najlepsza sytuacja panuje w Warszawie, Trójmieście, Katowicach, Krakowie, Bydgoszczy - podsumowuje dr Karwat.

Neuropsycholog w systemie: można i warto zwiększać dostępność
- Co się bardziej opłaca: wypłacać dożywotnią rentę dla osób niepełnosprawnych z dysfunkcjami neuropsychologicznymi czy pomagać im w powrocie do samodzielności, stawiając na fachową pomoc i rehabilitację? - pyta prof. Emilia Łojek. 

Tymczasem, jak mówi Wójcik-Małek, do neuropsychologów mamy bardzo długie kolejki na badania, które - zaznacza - często są jednym z wymogów niezbędnych właśnie do uzyskania świadczeń rentowych.

Skutkiem kolejek jest przede wszystkim bardzo ograniczony dostęp do treningu prokognitywnego, który niejednokrotnie jest bazą do powrotu do przynajmniej względnie sprawnego funkcjonowania po udarach, urazach czaszkowych. - To także pozostawienie pacjentów z demencją o różnej etiologii oraz ich rodzin samych sobie - bez diagnozy funkcjonalnej, bez wsparcia w ustalaniu planu działania i przygotowaniu na to, co może nadejść - ocenia Wójcik-Małek.

Co zrobić, by ta dostępność była lepsza? Według prof. Haliny Sienkiewicz-Jaros, dyrektor IPiN i kierownik I Kliniki Neurologicznej Instytutu, bardzo ważna jest kwestia włączenia zawodu psychologa (w tym specjalisty neuropsychologa) do zawodów medycznych. Za tym powinna pójść możliwość odpowiedniego wynagradzania i być może wspierania finansowego osób chcących rozpocząć szkolenie specjalizacyjne. Oczywiście - jak dodaje - zależy to od wyceny świadczeń rehabilitacyjnych, które powinny być zdecydowanie wyższe.

- Przydałaby się kampania społeczna przybliżająca ludziom ten zawód. Dzięki temu więcej osób mogłoby szukać pomocy zamiast biernie akceptować swoją niesprawność - mówi dr Bala.

- Należy uporządkować nazewnictwo wykształconych już specjalistów i wydać rozporządzenia, gdzie mają być zatrudniani - wskazuje prof. Seniów.

Prof. Bidzan podsumowuje, że późna diagnostyka i rehabilitacja neuropsychologiczna generują większe nakłady na pomoc dla takich osób w przyszłości: - Można to porównać do pacjenta po endoprotezie stawu kolanowego, który co prawda miał bardzo dobrze przeprowadzoną operację, ale nie skorzystał z wczesnej rehabilitacji i nie zgina nogi... - podsumowuje.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum