Nakręcił film w szpitalu, w sieci zawrzało. "Naprzeciwko leży sąsiad z wynikiem pozytywnym"

Autor: Jacek Wykowski/Rynek Zdrowia • • 05 kwietnia 2020 16:20

Pacjent oddziału wewnętrznego Sosnowieckiego Szpitala Miejskiego zaapelował w nakręconym przez siebie filmie o pomoc. "Zostaliśmy w 6 osób, z jedną pielęgniarką na oddziale. Tylko dzisiaj zostało wywiezionych stąd 8 osób (...) Naprzeciwko leży sąsiad z wynikiem pozytywnym (na koronawirusa - red.). Nikt się nami nie zainteresował" - mówi w opublikowanym w piątek (3 kwietnia) materiale.

Pacjent nakręcił film, w którym apeluje o pomoc Fot. Shutterstock

Video do niedzieli (5 kwietnia) do godz. 14.30 udostępniło niemal 9,5 tys. osób. 

W czwartek (2 kwietnia) w sosnowieckiej placówce potwierdzono koronawirusa wśród personelu i pacjentów - chorzy przebywali na oddziale wewnętrznym, który był poddany kwarantannie. W osobnym komunikacie lecznica podała, że wstrzymała przyjmowanie nowych pacjentów.

Relacja w mocnych słowach
Na nagranym przez młodego mężczyznę filmie widać nie tylko mówiącego, ale także bieżącą sytuację szpitala. Pacjent pokazuje sale, korytarze, chorych. Cała relacja znajduje się TUTAJ.

"Chciałbym wam powiedzieć, jak u nas wygląda sytuacja, jeżeli chodzi o pacjentów, o personel i o wszystko, co tutaj się dzieje, bo ludzie chyba nie zdają sobie z tego sprawy. Zostaliśmy w tym momencie w 6 osób, 6 pacjentów, z jedną pielęgniarką na oddziale. Tylko dzisiaj zostało wywiezionych stąd 8 osób z pozytywnym wynikiem na koronawirusa. O tym dowiedzieliśmy się już kilka godzin wcześniej" - słyszymy w nagraniu.

Jak opisuje pacjent, w sali, gdzie leży, znajduje się jedna osoba z wynikiem negatywnym, on sam też jest "negatywny", ale naprzeciwko - w tym samym pomieszczeniu - na łóżku leży "sąsiad z wynikiem pozytywnym". 

"Jesteśmy już kilka godzin w jednym pomieszczeniu. Nikt się nami nie zainteresował. Wychodząc na korytarz, widzimy pustki, nie ma żadnych lekarzy. Są tylko i wyłącznie osoby z pozytywnymi wynikami, które jeszcze nie zdążyły stąd wyjechać - mówi. 

Podkreśla, że sam jest po trzech wynikach ujemnych na koronawirusa, a mimo to nie zostaje wypuszczony.

Z dalszej relacji dowiadujemy się, że na innej sali "jest pani, która wymaga stałej opieki lekarskiej", ale tej opieki nie ma. "Nie macie pojęcia, co się tutaj dzieje. Pielęgniarki są z pozytywnymi wynikami, lekarze z pozytywnymi wynikami, pani ordynator oddziału, która w ogóle nie powinna tutaj być od 28 (marca - red.), wyszła dopiero dzisiaj, z wynikiem pozytywnym. Siedziała z nami tutaj tylko i wyłącznie dlatego, że jakieś ludzkie poczucie obowiązku jej kazało" - opowiada. 

Film kończy zdecydowanym apelem. "Niech się tym ktoś zainteresuje, bo zostaliśmy praktycznie bez opieki. Ludzie są osr...i. Dwie trzecie oddziału zostało stąd wywiezione". 

Jest reakcja szpitala
W sobotę (4 kwietnia) tuż przed południem dyrekcja Sosnowieckiego Szpitala Miejskiego wydała obszerne stanowisko, w którym wyjaśnia wszystkie procedury i odnosi się do nagranej relacji video.

"Szpital Miejski nie jest szpitalem zakaźnym, który byłby przystosowany do opieki nad zakażonymi koronawirusem, szczególnie, gdy liczba tych osób jest tak duża. A w ostatniej dobie nasze województwo odnotowało najwięcej w kraju  130 zakażeń" - zaznacza lecznica.

Dalej omawia "kilka faktów" przedstawionych na filmie.

Zaznacza, że kwarantanna, której zostali poddani pacjenci i personel oddziału, prowadzona jest zgodnie z obowiązującymi szpital zaleceniami, a o jej przebiegu decyduje inspektor sanitarny, specjalizujący się w działaniach tego typu.

"Na oddziale, na którym przebywał autor filmu, przebywało 6 pacjentów, w tym dwoje leżących i czworo chodzących. Opiekę nad nimi sprawowała jedna pielęgniarka będąca na oddziale plus dwie pielęgniarki „dochodzące” spoza oddziału, każdorazowo w środkach ochrony indywidualnej oraz lekarka. Zaznaczamy, że była to opieka zagwarantowana w ramach nocnego dyżuru, gdy większość pacjentów po prostu śpi. Personel opiekujący się pacjentami jest ograniczony do minimum w związku z zaistniałą sytuacją" - czytamy w stanowisku.

Szpital wyjaśnia też, że każdorazowo po uzyskaniu wyników testów, przeprowadzana jest kolejna ich seria wśród pacjentów i personelu oddziału poddanego kwarantannie. "Gdy są wyniki ujemne (brak wirusa), pacjentom będziemy wykonywali tomografię, która jest dodatkowym sposobem potwierdzenia lub zaprzeczenia zakażenia koronawirusem. Jeśli ich stan zdrowia pozwoli na zmianę miejsca kwarantanny, będziemy występować do sanepidu o taką zmianę" - czytamy.

Jak pisze szpital, pacjent, który otrzymuje wynik negatywny (o czym mowa w filmie), nie ma gwarancji braku zakażenia, bo wirus rozwija się kilka dni, "dlatego dla swojego i innych bezpieczeństwa musi jeszcze pozostać w kwarantannie do wyników kolejnego testu".

"Rozumiemy emocje jakie pojawiają się w obliczu zagrożenia koronawirusem. Prosimy jednak o uwzględnienie obowiązujących nas procedur i zachowanie spokoju. Nasz personel pracuje, angażując w to wszystkie siły" - konstatuje sosnowiecki szpital.

Po publikacji filmu w sieci jego autor poinformował, że on i osoby z wynikiem ujemnym na obecność koronawirusa zostały przeniesione na sąsiedni oddział i położone w osobnych salach.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum