PAP/Rynek Zdrowia | 12-04-2021 07:31

Na Covid-19 chorują obecnie całe rodziny, w szpitalach nie widać poprawy

Pracując w szpitalu nie zauważa się, aby było mniej chorych na Covid-19. Widać natomiast, że częściej na oddziały trafiają całe zakażone rodziny. Możliwy jest jeszcze efekt poświąteczny.

Lekarze wyjaśniają, że w szpitalach nie widać spadku zakażeń Covid-19; FOTO: Shutterstock

  • Prof. Joanna Zajkowska wyjaśnia, że z perspektywy szpitali nie widać poprawy sytuacji. Covidowych pacjentów nadal jest dużo
  • W sobotę w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym w Białymstoku zabrakło miejsc dla chorych na Covid-19
  • Ekspertka uważa, że trzeba jeszcze poczekać na efekt świąt wielkanocnych. Już teraz bardzo dużo jest zachorowań rodzinnych

Prof. Joanna Zajkowska z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Białymstoku, ekspertka od chorób zakaźnych wyjaśniła, że z perspektywy szpitali nie widać poprawy sytuacji w związku z zachorowaniami na COVID.

W niedzielę resort zdrowia poinformował o 21 703 nowych przypadkach zakażenia; zmarło 245 osób. Tydzień temu w niedzielę podano, że w Polsce odnotowano 22 947 nowych przypadków zakażenia koronawirusem, zmarły wówczas 204 osoby. Z kolei dwa tygodnie temu badania laboratoryjne potwierdziły 29 253 przypadki zakażenia koronawirusem, a zmarło 131 chorych.

Duża liczba zgonów to pokłosie wcześniejszego wzrostu zakażeń

Dane te wyraźnie wskazują, że wprawdzie nieznacznie spada liczba osób zakażonych, jednak rośnie liczba zgonów. Większa liczba ofiar śmiertelnych koronawirusa, to pokłosie wzrostu zachorowań sprzed dwóch-trzech tygodni.

Prof. Joanna Zajkowska przyznała, że wszyscy czekają na spadek liczby zachorowań, jednak ona sama jako osoba pracująca w szpitalu, nie widzi, żeby było lepiej. - Jestem po dyżurze szpitalnym i muszę powiedzieć, że dużo jest tych zachorowań - przyznała.

Ekspertka podkreśliła, że w sobotę w szpitalu, w którym pracuje o godzinie 15.00 zabrakło miejsc dla pacjentów z COVID-19. Dlatego byli oni przekierowywani do szpitali tymczasowych.

Dyżury szpitalne nie napawają optymizmem

Dodała, że może statystyki w skali kraju sugerują spadki i zmniejszenie zachorowań, ale z wyciąganiem pozytywnych wniosków - w jej ocenie - należy poczekać. Niższe liczby są też podawane w czasie weekendu, kiedy testuje się mniej osób.

Odnosząc się do podanej w niedzielę liczby zgonów, która wyniosła 245, zauważyła, że jest niższa niż w poprzednich dniach, ale w jej ocenie jest to zapewne związane ze sposobem raportowania w okresie weekendu, stąd dane te nie oddają do końca rzeczywistej sytuacji.

Dodała: Moim zdaniem efekt świąt (wielkanocnych) będzie widoczny w zachorowaniach. Doświadczenie z dzisiejszego dyżury jest takie, że bardzo dużo jest zachorowań rodzinnych. Nie wszyscy się badają, choruje cała rodzina, nie chroni osób narażonych, a bada się tylko jedna osoba, dlatego te wskaźniki są zaniżone - wskazała.