Anna Kaczmarek/Rynek Zdrowia | 12-11-2009 19:02

NIK: Narodowy Program Zwalczania Chorób Nowotworowych jest nieefektywny i źle nadzorowany

Narodowy Program Zwalczania Chorób Nowotworowych znalazł się pod wnikliwą lupą Najwyższej Izby Kontroli, która stwierdziła m.in., że część przedsięwzięć prowadzonych w ramach programu okazała się zbyt kosztowna, źle nadzorowana i zaplanowana oraz mało efektywna.

O kontrakty w ramach programu występowały i otrzymywały je nawet te placówki, które nie miały wymaganego sprzętu, ani odpowiednio przygotowanych lekarzy.

Ministerstwo Zdrowia tłumaczy, że reagowało na ustalenia NIK, jednak nie mogło zatrzymać pewnych procesów, które zostały uruchomione za rządów poprzednich ministrów zdrowia.

– Sprawdziliśmy proces dotyczący uchwalania ustawy i zgadzamy się, że prace nie były prowadzone w sposób jasny i prawidłowy – mówił tuż po upublicznieniu raportu podczas zorganizowanej konferencji prasowej wiceminister zdrowia Marek Twardowski. Dodał, że w resorcie nie znaleziono dokumentu będącego podstawą do założeń ustawy.

Ministerstwo Zdrowia poznało wyniki kontroli w styczniu br. Kontrola NIK objęła okres od 2006 r do końca pierwszego półrocza 2008 r.

Zdaniem NIK, już na etapie przygotowywania programu Ministerstwo Zdrowia popełniło poważne błędy w nadzorze całego przedsięwzięcia. Program został stworzony w oparciu o dokument, którego ministerstwo nie zamówiło i formalnie nie zaakceptowało. Miał być napisany przez specjalny ministerialny zespół. W rzeczywistości rolę wiodącą w jego powstaniu przejął jeden z ośrodków – Centrum Onkologii w Warszawie.

Ustalenia "robocze"

„Niektóre z osób pracujących nad programem decydowały później o zakupach sprzętu, rozdzielały środki na świadczenia, a reprezentowane przez nie ośrodki wygrywały konkursy na realizację zadań. Za tego rodzaju złe praktyki odpowiada Ministerstwo Zdrowia” – podaje NIK.

– Sprawdziliśmy proces dotyczący uchwalania ustawy i zgadzamy się, że prace nie były prowadzone w sposób jasny i prawidłowy – mówił podczas konferencji prasowej wiceminister zdrowia Marek Twardowski.

Dodał, że w resorcie nie znaleziono dokumentu – podstawy do założeń ustawy.

– Były to zapewne ustalenie poczynione roboczo – tłumaczył Twardowski.

Wiceminister przypomniał, że pracę rozpoczęły się w czasie kiedy ministrem zdrowia był Leszek Sikorski, natomiast zakończono za kadencji Marka Balickiego.

– To sejm uchwalił ustawę, a najdłużej wykonywał ją obecny rząd. Uważam, że uchwalenie tego programu to był wielki sukces. Natomiast ten rząd nie potrafi robić tego co powinien, czyli wykonywać ustawy – mówi portalowi rynekzdrowia.pl poseł Marek Balicki (niezrzeszony), były minister zdrowia.

Droga promocja

Dalsze zarzuty NIK dotyczą m.in. tego, że Ministerstwo Zdrowia ograniczyło się do powołania Centralnych i Wojewódzkich Ośrodków Koordynujących Program i przekazywania im pieniędzy, nie ustalając zasad współpracy, które umożliwiłyby egzekwowanie kontraktów. Nie reagowało także na niskie wykonanie planu (jako wyjaśnienie przyjmując informacje o małej liczbie osób zgłaszających się na badania, choć na rozpropagowanie programu wydano blisko 25 mln zł).

W 2006 r. NFZ przeznaczył na program profilaktyki raka szyjki macicy ponad 23 mln zł, z czego wykorzystano jedynie 12,5 mln zł; z ponad 52 mln na profilaktykę raka piersi wydano 34 mln zł. Środki przeznaczane na profilaktykę nie były wykorzystywane, bo pacjentki nie zgłaszały się na bezpłatne badania.

– Praktyka wskazuje ze zgłaszalność wzrastała w okresach intensywnej kampanii promocyjnej, ale NFZ nie ma środków na ciągłą kampanię. Nie ma też narzędzia, które zmusiłoby pacjentki do zgłaszania się na badania. Z braku zgłaszalności nie można płatnikowi robić zarzutu – tłumaczy nam Edyta Grabowska, rzecznik prasowy NFZ.

Kto pisze nieprawdę

Jak ustalono w czasie kontroli, wykorzystując niewiedzę ministerstwa i NFZ, o kontrakty występowały i otrzymywały je nawet te placówki, które nie miały wymaganego sprzętu, ani odpowiednio przygotowanych lekarzy. Zdarzało się, że dla zdobycia kontraktu kierujący placówkami uciekali się do poświadczanie nieprawdy. Szpital Kliniczny nr 1 w Lublinie miał posiadać 2 mammografy – oba okazały się wadliwe, w ZOZ w Krotoszynie większość personelu nie miała wymaganych kwalifikacji.

Zastrzeżenia NIK wzbudził także stan techniczny urządzeń. Dzięki badaniom zleconym przez Ministerstwo Zdrowia okazało się, że aż 110 z 294 pracowni mammograficznych biorących udział w programie nie spełniało wymagań technicznych i nie zapewniało odpowiedniej jakości badań. Skrajny przypadek zaniedbań to województwo lubelskie (na 20 pracowni tylko jedna działała bez zastrzeżeń), gdzie w 2007 r. stwierdzono 66 przypadków błędnego odczytania wyników.

Takie stawki

Już na wiosnę tego roku opinię społeczną zbulwersowała wiadomość o wysokości zarobków znanych onkologów z Centrum Onkologii w Warszawie, którzy przeprowadzali szkolenia lekarzy rodzinnych w zakresie minimum onkologicznego. Podano, że dr Janusz Meder, prezes Polskiej Unii Onkologii, przez trzy lata zarobił 619 tys. zł za prowadzenie wykładów, a w sumie na opłacenie wykładowców wydano w tym okresie 2 mln zł.

Lekarze odpierali ataki i mówili nam wówczas, że takie stawki za szkolenie co roku akceptowało Ministerstwo Zdrowia, również ostatnie kierownictwo resortu. Tłumaczyli, że nie wzięli nawet złotówki więcej niż zaakceptował resort. Z ich wyliczeń wynika, że szkolenie jednego lekarza rodzinnego kosztowało ok. 320 zł.

Zdaniem Izby dobre zarobki lekarzy były możliwe dzięki temu, że w finale konkursu na realizatora szkoleń wybrano Centrum Onkologii w Warszawie pomijając dziesięciokrotnie tańszą ofertę spółki Medius. Jak podaje resort zdrowia sprawa trafiła do sądu, który jednak umorzył sprawę dotyczącą wyboru oferenta.

„Podjęte decyzje umożliwiły wypłatę wynagrodzeń osobom realizującym zadania programu (w latach 2006 do połowy 2008 r.) w wysokości kilkuset tysięcy złotych. Np. 619 tys. zł otrzymał członek Rady do Spraw Zwalczania Chorób Nowotworowych. Do zadań rady należało opiniowanie wysokości środków przeznaczanych na realizację programu oraz dokumentacji dotyczącej wymagań związanych z konkursem” – podaje w raporcie NIK.

Przymusu badań nie ma

Co do szkoleń kontrolerzy stwierdzili spore dysproporcje w liczbie przeszkolonych lekarzy: np. na Mazowszu z zakresu minimum przeszkolono 506 lekarzy, na Dolnym Śląsku – żadnego. Niektórzy lekarze – mając zapewnione darmowe przejazdy, zakwaterowanie i wyżywienie nie byli zainteresowani szkoleniami, ponieważ, jak tłumaczyli, oprócz satysfakcji, nie przynosiły one im żadnych wymiernych korzyści materialnych.

Trenerzy twierdzili nawet, że należałoby rozważyć możliwość gratyfikacji finansowych dla lekarzy biorących udział w szkoleniach. W ocenie NIK wina leży jednak również po stronie wykładowców, którzy – mimo wysokich wynagrodzeń – niechętnie jeździli na szkolenia daleko od swoich miejsc zamieszkania.

Jak podawał na konferencji prasowej wiceminister Marek Twardowski, w Centrum Onkologii przeprowadzono kontrolę, która rzeczywiście ujawniła „dość poważne uchybienia w wydawaniu środków publicznych”.

Wedle szacunkowych danych w związku z profilaktyką raka piersi wysłano zaproszenia do 8,5 mln kobiet, a w związku z profilaktyką raka szyjki macicy do ponad 3,7 mln – w obu przypadkach na badania zgłosiło się niespełna milion kobiet. Planując koszty realizacji programów profilaktyki raka szyjki macicy i raka piersi na kolejne lata, oddziały wojewódzkie Narodowego Funduszu Zdrowia nie dostosowały ich do realnych możliwości świadczeniodawców. Tym samym dopuściły do niewykorzystania planowanych środków w wysokości 88 mln zł (32,5 proc. planu).

– W żadnym z krajów UE nie ma przymusu badań. W krajach skandynawskich, gdzie jest największa zgłaszalność, dochodzenie do takich wyników trwało wiele lat – twierdzi wiceminister Marek Twardowski.

Zawiadomiona nawet ABW

Ministerstwo Zdrowia zapewnia, że już w styczniu, po zapoznaniu się z ustaleniami NIK dotyczącymi programu podjęło szereg działań. Zmieniono m.in. sposób przeprowadzania konkursu dotyczącego organizatora szkoleń dla lekarzy pierwszego kontaktu, do umów z świadczeniodawcami wykonującymi badania profilaktyczne wprowadzono też załącznik dotyczący sprawozdania z wykonanych świadczeń. Z powodu części uchybień zgłoszono zawiadomienia do Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

Natomiast co do akcji promującej badania profilaktyczne to jak zapowiedział wiceminister Marek Twardowski, zajmie się nią Biuro Prasy i Promocji Ministerstwa Zdrowia.

– Na to zadanie w tym roku zostanie przeznaczone dla Biura kilkaset tysięcy złotych, natomiast w przyszłym roku będzie to 1-2 mln zł.

Narodowy Program Zwalczania Chorób Nowotworowych, który ruszył w 2006 r., zakłada, że na walkę z rakiem w latach 2006-2015 przeznaczone zostaną 3 mld zł. Pieniądze te mają być wydane na badania przesiewowe, profilaktykę i inwestycje w infrastrukturę placówek onkologicznych.