Mówią o nim - fenomen: Andrzej Nabzdyk, rok po wypadku

Autor: Gazeta Wrocławska, TVN24, RZ/Rynek ZDrowia • • 17 lutego 2010 10:11

Równo rok temu (17 lutego 2009) śmigłowiec LPR leciał z Wrocławia w okolice Budziszowa do rannych w karambolu na A4, gdzie zderzyło się ok. 20 aut.

Maszyna LPR rozbiła się w okolicach Jarostowa, kilkaset metrów od miejsca karambolu. W wypadku zginęli pilot Janusz Cygański oraz pielęgniarz Czesław Buśko. Przeżył tylko jeden pasażer śmigłowca, lekarz Andrzej Nabzdyk.

Uratowała go hipotermia, która spowolniła procesy destrukcyjne w organizmie.

– Najpierw były wątpliwości, czy będzie żył. Potem, czy będzie w miarę normalnie funkcjonował – mówił ppłk Piotr Graba, lekarz z wojskowego szpitala.

Przeżył, ale stracił nogę. Rehabilitacja był bolesna, ale skuteczna. Doktor Nabzdyk wyjątkowo szybko doszedł do siebie. W krótkim czasie stanął na nogi. I to dosłownie. Dzięki uporowi, silnej woli i dobrej kondycji.

– I bardzo nowoczesnej protezie – dodaje Andrzej Nabzdyk. – Gdyby nie gest minister zdrowia, Ewy Kopacz, która zdecydowała o sfinansowaniu protezy, musiałbym zapłacić za nią z własnej kieszeni – przyznaje lekarz.

To właśnie proteza pozwala mu prowadzić normalne życie: może chodzić i prowadzić samochód. 

 – To, że obecnie funkcjonuje jako doskonały lekarz, którego kalectwo jest niewidoczne, to fenomen – dodaje Piotr Graba.

Andrzej Nabzdyk od godz. 7.30 do 15 pracuje w 4 Wojskowym Szpitalu Klinicznym z Polikliniką SPZOZ we Wrocławiu. Równolegle robi specjalizację z medycyny ratunkowej. Oprócz tego dyżuruje jako lekarz inspekcyjny pogotowia. Do domu wraca w nocy.

– Żona spodziewała się, że po tym wypadku się uspokoję, a jest na odwrót. Jest tyle rzeczy do zrobienia. Uznałem, że trzeba zakasać rękawy, nie narzekać i brać się do roboty. Najchętniej bym się rozdwoił – przyznaje.

Lekarz uważa, że pracując w oddziale ratunkowym, spłaca swój dług.

 – Gdy leżałem tam po wypadku i wieziono mnie do komory hiperbarycznej, obecny ordynator spytał, czy nie chciałbym tu pracować. Chętnie się zgodziłem. Moje umiejętności, jako ortopedy, bardzo się w tym miejscu przydają. I świetnie mi się pracuje w zgranym zespole – nie ukrywa lekarz.

Więcej na: www.gazetawroclawska.pl

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum