Ministerstwo chce, aby e-palacze korzystali z palarni tytoniu. Czy nie stracą zdrowia?

Autor: Marzena Sygut/Rynek Zdrowia • • 17 września 2015 05:55

Ministerstwo Zdrowia uważa, że palacze elektronicznych papierosów powinni korzystać z palarni dla palaczy tradycyjnych papierosów. Eksperci komentują: takie rozwiązanie przyniesie więcej szkody niż pożytku. Społeczeństwo nie zyska wiele, a e-palacze zostaną narażeni na wdychanie tytoniowego dymu.

Ministerstwo chce, aby e-palacze korzystali z palarni tytoniu. Czy nie stracą zdrowia?
Fot. Adobe Stock. Data Dodania: 16 grudnia 2022

Jeszcze niedawno resort zdrowia przedstawiając projekt nowelizacji Ustawy o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu i wyrobów tytoniowych planował wprowadzenie całkowitego zakazu palenia elektronicznych papierosów w miejscach publicznych.

Ostatecznie jednak złagodził stanowisko w tej sprawie. Użytkownicy e-papierosów będą mogli korzystać z takich miejsc jak restauracje, puby, czy wolnej przestrzeni np. na przystankach komunikacji miejskiej.

Utrzymana zostałaby jednak propozycja zakazu palenia elektronicznych papierosów w szpitalach, szkołach i uczelniach, obiektach kultury i sportu, w autobusach i tramwajach, na placach zabaw i zakładach pracy. Tam palący e-papierosy musieliby korzystać z palarni.

Sprawa dotyczy proponowanej przez ustawodawcę definicji palarni.

Zgodnie z nowym brzmieniem art. 2 pkt 12 wspomnianej Ustawy miałoby to być „wyodrębnione konstrukcyjnie od innych pomieszczeń i ciągów komunikacyjnych pomieszczenie, odpowiednio oznaczone, służące wyłącznie do palenia wyrobów tytoniowych lub papierosów elektronicznych zaopatrzone w odpowiednią wentylację.”

Zgodnie z nową definicją z palarni korzystaliby i palacze, i e-palący.

W palarni niezdrowo
Tymczasem eksperci ostrzegają przed zrównaniem w prawie e-papierosów z papierosami tradycyjnymi.

Przeciwny zamknięciu e-palaczy w palarniach jest prof. Andrzej Sobczak ze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach, Instytut Medycyny Pracy i Zdrowia Środowiskowego w Sosnowcu, który jest kierownikiem zespołów badawczych prowadzących prace laboratoryjne związane ze szkodliwością elektronicznych papierosów.

Jak przekonuje, ustawodawca nakazując korzystać użytkownikowi ENDS (elektronicznych papierosów) z palarni, naraża go na bierne wdychanie dymu tytoniowego, które np. w przypadku bardzo silnie rakotwórczych nitrozoamin specyficznych dla tytoniu jest wielokrotnie większe niż palenie czynne.

Ekspert dodaje również, że to dowody naukowe jednoznacznie wskazują, że zrównując użytkowników e-papierosów z palaczami tradycyjnymi i spychając ich do palarni naraża się ich zdrowie.

- Z drugiej strony istnieje miażdżąca przewaga dowodów naukowych na brak narażenia biernego osób niepalących, którzy funkcjonują w tej samej przestrzeni, co użytkownicy ENDS - twierdzi prof. Sobczak.

I dodaje: - W tej sytuacji, w moim przekonaniu Ustawodawca powinien zróżnicować w tym względzie oba produkty dopuszczając używanie ENDS w niektórych miejscach publicznych, tam gdzie palenie tytoniu jest zabronione. Bowiem każda forma zachęty do rezygnacji z palenia tytoniu na rzecz ENDS będzie z korzyścią dla zdrowia publicznego.

Szkodzą czy nie szkodą?
Zdanie to podziela też Łukasz Miernik ze społeczności osób użytkujących e -papierosy, który powołuje się na badania przeprowadzone przez zespół naukowców pod kierownictwem dr Macieja Goniewicza z Roswell Park Cancer Institute.

Z badań tych wynika, że poziom nikotyny w pomieszczeniach, w których przebywają e-palacze jest prawie 200 razy niższy od poziomów wykrywanych w domach palaczy tytoniu.

Tym samym próby przeniesienia e-palaczy do wspólnych palarni z palaczami tradycyjnymi, w ocenie Miernika, nie tylko nie mają naukowego uzasadnienia, ale wręcz skazują tych pierwszych na zabójcze skutki biernego palenia.

 Dyskusja ta nie kończy sporu o szkodliwość elektronicznych papierosów. Różni naukowcy i różne ośrodki przedstawiają często sprzeczne raporty z badań. Część argumentuje, że poza nikotyną znajdują się w nich same nieszkodliwe substancje.

Opublikowany 19 sierpnia 2015 r. przez agencją wykonawczą Ministerstwa Zdrowia Wielkiej Brytanii raport Public Health England stwierdza ponad wszelką wątpliwość, iż papierosy elektroniczne są około 95 proc. mniej szkodliwe, niż palenie tytoniu ”tradycyjnego”. Ponadto, zweryfikowane przez agencję badania wskazują, że papierosy elektroniczne w marginalnym stopniu (mniej niż 1 proc.) przyczyniają się do rozpoczęcia palenia wśród dzieci i osób niepalących.

Onkolodzy: lepiej zerwać z nikotyną
Z kolei zdaniem prof. Jacka Jassema z Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku dziś jest za wcześnie by jednoznacznie stwierdzić, czy e-papierosy rzeczywiście nie mają wpływu na nasze zdrowie.

Zdaniem onkologa odpowiedź na to pytanie wymaga wielu lat obserwacji, tym bardziej, że niektórzy eksperci twierdzą, iż e-papierosy zawierają substancje nie tylko szkodliwe, ale wręcz trujące - takie jak diacetyl, formaldehyd czy aldehyd octowy.

Podobnego zdania jest prof. Witold Zatoński, kierownik Zakładu Epidemiologii Centrum Onkologii-Instytutu im. Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie. Nie ma on wątpliwości, że e-papierosy szkodzą. Podkreśla też, że wprowadzenie ograniczeń w paleniu e-papierosów w miejscach publicznych jest dobrym pomysłem.

- Na pewno jest to dobre rozwiązanie. Dzięki temu osoby przebywające w pracy, czy w szkole nie będą zmuszone do wdychania oparów nikotynowych i innych substancji, które też są szkodliwe - zaznacza prof. Zatoński.

I dodaje: - Generalnie nie uważam jednak, aby tworzenia wspólnych palarni dla palaczy papierosów i e-papierosów było dobrym pomysłem. Najlepiej żeby palacze elektronicznych papierosów zerwali z nałogiem.

Jak przekonuje, codziennie w telewizji pojawiają się reklamy środków, które pomogą walczyć z nałogiem. Warto z nich skorzystać zamiast stosować półśrodki. - Wiem jedno, na tych przepisach, które chce wprowadzić resort zdrowia, zyska całe społeczeństwo - podsumowuje.

Poradnie zamiast izolacji
Dr Piotr Dąbrowiecki, alergolog z Wojskowego Instytutu Medycznego w Warszawie zwraca jednak uwagę na fakt, że rzucenie nałogu nie jest dla uzależnionego prostą sprawą. W zdecydowanej większości palacz nie jest w stanie poradzić sobie z nałogiem sam, nawet stosując wspierające walkę z uzależnieniem leki. Aby skutecznie pomóc uzależnionym trzeba na nowo rozwijać sieć placówek leczenia uzależnień.

- Pali jedna trzecia społeczeństwa, więc jeżeli nie pomożemy walczyć tej populacji z nałogiem, to nic się nie zmieni. W kraju mamy pięć poradni pomagających rzucić palenie. Powinniśmy w proces leczenia włączyć specjalistów od uzależnień, inaczej sami lekarze sobie z tym nie poradzą - zwraca uwagę dr Dąbrowiecki.

O ograniczenie zakazów, a zwiększenie wsparcia dla osób walczących z nałogiem apeluje też do MZ Polska Koalicja Pacjentów Onkologicznych.

Jak wyjaśnia Szymon Chrostowski, prezes zarządu PKPO w ostatnich latach naukowcy oraz eksperci od zdrowia publicznego bardzo mocno podkreślają, że wprowadzenie zakazu reklam czy palenia w miejscach publicznych, wyczerpują możliwości oddziaływania na konsumentów przez polityką zakazową.

Dlatego też grono naukowców napisało w zeszłym roku list do WHO, apelując o wdrożenie strategii opierającej się na zmniejszeniu szkodliwości wyrobów tytoniowych. Według nich elektroniczne papierosy stanowić mogą ważny element w polityce zdrowotnej państwa, który warto wykorzystać w walce z nałogowym paleniem, jako mniej szkodliwą alternatywę dla papierosów.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum

    Najnowsze