Jacek Wykowski/Rynek Zdrowia | 02-07-2019 05:55

Ministerialna recepta dla SOR-ów weszła w życie. Środowisko ostrzega, że może zaszkodzić

1 lipca weszło w życie rozporządzenie ministra zdrowia ws. SOR. Wprowadza ono m.in. jednolity, obowiązkowy triaż wsparty systemem TOPSOR. Zapytani przez Rynek Zdrowia eksperci przyznają, że zmiany są potrzebne, ale nowe regulacje zawierają tyle błędów, że SOR-om i pacjentom mogą nie tylko nie pomóc, ale wręcz zaszkodzić.

Fot. Archiwum (zdjęcie ilustracyjne)

Plusem nowego systemu jest na pewno to, że dzięki niemu pacjent będzie wiedział m.in., który jest w kolejce i jak długo będzie musiał jeszcze czekać. Pojawiają się też opinie, że automatyczne zarządzanie obniża poziom emocji pacjentów na SOR. Również sama idea ujednolicenia triażu jest odbierana przez specjalistów raczej pozytywnie. Na tym jednak pochwały się kończą.

Triaż i TOPSOR: kiedy i co się zmieni
W mediach, ale też w różnych aktach prawnych (ustawy: o PRM, o refundacji; rozporządzenie MZ ws. SOR), pojawiały się różne daty wprowadzenia zmian na SOR-ach - m.in. systemu TOPSOR: 1 lipca, 1 października i bardziej odległe. Poprosiliśmy więc resort zdrowia o ich uporządkowanie.

Według MZ segregacja medyczna i TOPSOR wchodzą w życie 1 lipca 2019 r., przy czym obowiązek ten jest odsunięty w czasie ze względu na dostosowanie się do nowych regulacji. I tak system TOPSOR wdrażany będzie: 

- 1 października 2019 r., w przypadku SOR-ów znajdujących się w podmiotach leczniczych, dla których podmiotem tworzącym jest minister, uczelnia medyczna albo samorząd województwa;
- 1 stycznia 2021 r., w przypadku pozostałych SOR-ów.

Od 1 października w wybranych SOR-ach będzie wprowadzony jednolity triaż. TOPSOR będzie mierzył czas dla każdego pacjenta oddzielnie, prognozował czas oczekiwania, analizował parametry medyczne i przydzielał do odpowiednich kategorii.

W wyniku triażu pacjent zakwalifikowany zostanie do jednej z pięciu kategorii oznaczonych kolorem. Każdy kolor ma determinować również maksymalny czas przyjęcia.

Czytaj też: MZ ws. nowych rozwiązań na szpitalnych oddziałach ratunkowych

Osoby oczekujące w SOR będą w razie konieczności poddawane retriażowi, nie rzadziej niż co 1,5 godziny. Nowe rozwiązania ułatwią też przekierowanie z SOR do POZ osób, których stan nie wymaga pilnej interwencji. 

Wzmocniono ponadto uprawnienia lekarzy SOR co do umieszczania pacjentów na oddziałach szpitala. Nowe przepisy precyzują również obowiązek zapewnienia pacjentom niezwłocznego dostępu do diagnostyki w razie zagrożenia zdrowia i życia, w tym do tomografii komputerowej.

Ordynatorem SOR od 1 stycznia 2021 r. będzie mógł zostać wyłącznie lekarz posiadający specjalizację w dziedzinie medycyny ratunkowej. Od 1 stycznia 2027 r. na stałe obecny w oddziale będzie musiał być przynajmniej jeden taki lekarz.

Był pilotaż. Jakie są wnioski?
Przypomnijmy: rozwiązanie TOPSOR od 1 stycznia br. przez trzy miesiące testowane było w Samodzielnym Publicznym Dziecięcym Szpitalu Klinicznym w Warszawie, Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym w Częstochowie, Samodzielnym Publicznym Zespole Opieki Zdrowotnej w Brzesku i Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym w Białymstoku. Czy spełniło pokładane w nim nadzieje?

Jak mówi nam dr hab. Marzena Wojewódzka-Żelezniakowicz, p.o. kierownika SOR w USK w Białymstoku, system ten nie sprawdził się w tak dużym szpitalu. - Na nasz SOR zgłasza się przeciętnie od 250 do 350 osób w ciągu doby. Wprowadzenie systemu spowodowało, że wydłużył się czas od momentu zgłoszenia się pacjenta do momentu przyjęcia przez lekarza. Było to szczególnie zauważalne w godzinach „szczytu” - tłumaczy. Dodaje też, że TOPSOR miałby pełną użyteczność dopiero w sytuacji zintegrowania go z systemem szpitalnym (HIS).

Zwraca uwagę, że plusem są bieżące informacje dla pacjenta: który jest w kolejce, jaki jest przewidywany czas jego oczekiwania.

O ocenę trzymiesięcznego pilotażu zapytaliśmy też dyrekcję mniejszego szpitala - SP ZOZ w Brzesku.

- Sama idea jest krokiem w dobrym kierunku. System jednak nie wpłynął na zmniejszenie kolejek, choć je uporządkował i spowodował obniżenie emocji pacjentów - mówi Adam Smołucha, p.o. dyrektora w brzeskiej lecznicy (wcześniej to tej placówce szefowała obecna wiceminister zdrowia Józefa Szczurek-Żelazko).

Zaznacza przy tym, że prognozowany czas oczekiwania to „wąskie gardło” systemu. Aplikacja wylicza go co do minuty, tymczasem - jak podkreśla Smołucha - „na SOR-ze jest nie do przewidzenia, czy tak będzie”. - To wywołuje komentarze u pacjentów, wzbudza emocje - jeśli ktoś czeka więcej niż to było napisane na tablicy - mówi. Zaznacza, że czas powinien być podawany w przybliżeniu.

Dyrektor przyznaje, że pilotaż zmusił szpital do ujednolicenia zasad triażowania, co sprawiło, że wskoczono o „półkę wyżej”. Podkreśla jednak, że jednolity triaż i TOPSOR wymusiły też zwiększenie obsady dyżurowej o jedną osobę.

- Po stronie lekarzy problemem było - i to jest minus - że sam system jest osobnym bytem, jest oddzielony od informatycznego systemu szpitalnego. Lekarz musi posługiwać się komputerem, na którym ma postawiony system szpitalny i jednocześnie tabletem, który obsługuje TOPSOR. Również rejestracja pacjenta odbywa się w dwóch systemach oddzielnie. To powinno być jednolite, żeby nie powielać tych samych czynności - podsumowuje.

PLMR: zmiany zagrażają zdrowiu i życiu pacjentów
W uzasadnieniu rozporządzenia możemy przeczytać, że dzięki zmianom, które wprowadza, zwiększy się bezpieczeństwo pacjentów, skróci się czas oczekiwania w kolejce w szpitalnym oddziale ratunkowym i poprawi komfort pracy personelu medycznego. Eksperci są jednak - w zdecydowanej większości - innego zdania.

Dr Jacek Górny, prezes Porozumienia Lekarzy Medycyny Ratunkowej (PLMR) - stowarzyszenia zrzeszającego lekarzy specjalistów medycyny ratunkowej (w tym ordynatorów i kierowników SOR-ów) - mówi wprost: - Mimo naszej dobrej woli - pomocy ministerstwu we wdrożeniu projektu TOPSOR - nasze uwagi i poprawki praktycznie w całości zostały odrzucone. Nie wystarczy wydanie samych aktów prawnych. Jeżeli będą niewykonalne, żaden nakaz nie sprawi, że personel medyczny obsłuży wadliwy system, kosztem czasu przeznaczonego dla pacjentów. TOPSOR - bez proponowanych przez PLMR zmian - stanowi zagrożenie dla zdrowia i życia pacjentów SOR.

O jakie zmiany chodziło? Prezes PLMR wskazuje, że już od 1 stycznia 2020 r. ordynatorem oddziału powinien być lekarz posiadający specjalizację w dziedzinie medycyny ratunkowej, a od 1 stycznia 2021 r. w oddziale powinien na stałe przebywać co najmniej jeden lekarz ze specjalizacją z medycyny ratunkowej.

Górny podaje też limity ilościowe lekarzy i pielęgniarek: nie mniej niż dwóch lekarzy przebywających stale w oddziale, w tym co najmniej jeden lekarz na każde rozpoczęte 25 pacjentów na dobę oraz - także na stałe - nie mniej niż dwie pielęgniarki lub dwóch ratowników na każdego lekarza przebywającego stale w oddziale. Dodaje, że dla czynności generowanych przez triaż i TOPSOR, powinny być dodatkowe pielęgniarki lub ratownicy medyczni w liczbie co najmniej jednej osoby przebywającej stale w SOR na każde rozpoczęte 50 pacjentów na dobę.

Zaznacza, że do czasu pełnej integracji systemów komputerowych (HIS) posiadanych przez szpitale z systemem TOPSOR, wszystkie czynności (rejestracja pacjenta, triażowanie, postępowanie lekarskie i wypis) powinny być odnotowywane w HIS.

Górny konstatuje, że warunkiem wybierania specjalizacji z medycyny ratunkowej przez młodych lekarzy jest szybka rezygnacja z pojęcia "lekarz systemu" oraz oparcie SOR na lekarzach specjalistach i specjalizujących się w dziedzinie medycyny ratunkowej. - Bez poczucia monopolu na tę dziedzinę młodzi lekarze nie podejmą szkolenia i ilość specjalistów spadnie do zera - kończy.

Wyrazem niezadowolenia PLMR jest list otwarty do dyrektorów szpitali, które mają SOR, rekomendujący niepodpisywanie umów z Lotniczym Pogotowiem Ratunkowym na system TOPSOR, który - jak podsumowuje Porozumienie - został opracowany z pominięciem środowiska lekarskiego, zawiera liczne wady prawne, merytoryczne i organizacyjne.

Przed destrukcją ratownictwa medycznego ostrzega też PTMR
Jeszcze przed wejściem rozporządzenia w życie swoje obawy wyraziło także Polskie Towarzystwo Medycyny Ratunkowej (PTMR).

„Naszym zdaniem zapisy rozporządzenia zniechęcają lekarzy specjalistów medycyny ratunkowej do pracy w SOR, a praktycznie podważają konieczność ich funkcjonowania w strukturach systemu ratownictwa medycznego. Przyjęcie rozporządzenia spowoduje dalszą destrukcję systemu ratownictwa medycznego w Polsce i cofnięcie się do czasu sprzed powołania medycyny ratunkowej w naszym kraju” - napisał do wiceminister zdrowia Józefy Szczurek-Żelazko prezes PTMR, prof. Adam Nogalski.

Profesor przyznaje, że nacisk w projekcie na wprowadzenie rozwiązań organizacyjnych dotyczących segregacji medycznej osób zgłaszających się do SOR jest bardzo istotny, ale obecny kształt zapisów może doprowadzić do efektów odwrotnych niż oczekiwane, czyli do wydłużenia czasu oczekiwania i obniżenia jakości świadczeń realizowanych w SOR.

- Wprowadzenie jednolitego systemu triażu w szpitalnych oddziałach ratunkowych poprawi bezpieczeństwo pacjentów, a ciągła ocena ich stanu umożliwi szybkie reagowanie w razie jego zmiany - mówi z kolei konsultant krajowy w dziedzinie medycyny ratunkowej prof. Jerzy Ładny w obszernym wywiadzie dla PAP.

Czytaj też: Prof. Ładny: wprowadzenie jednolitego triażu poprawi bezpieczeństwo pacjentów

Jednak taka opinia - w kontekście innych ekspertów - jest raczej wyjątkiem. Według środowiska medycyny ratunkowej punktem wyjścia do zmian powinny być wyższe nakłady na SOR-y i zwiększenie obsady.