Minister Szumowski apeluje: wiele zależy od młodzieży, nie zarażajcie dziadków

Autor: PAP/Rynek Zdrowia • • 12 marca 2020 07:35

Zdaniem ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego decyzja o zamknięciu szkół była potrzebna. Głównie dlatego, że dzieci i młodzież sami przechodząc zarażenie koronawirusem z reguły łagodnie, zarażają swoich rodziców i dziadków, a koronawirus jest szczególnie niebezpieczny właśnie dla osób starszych. Ważne zatem, aby nie dopuścić, by dzieci i młodzież się zaraziły.

Młodzież przeżyje zarżenie koronawirusem, zdecydowanie bardziej są zagrożone osoby starsze. Fot. Shutterstock

Nie zabraknie testów na koronawirusa, mamy ich kilkadziesiąt tysięcy. Wykonujemy je zgodnie z zaleceniami medycznymi. Jeśli ktoś nie potrzebuje badania, trudno żeby je robić, bo po prostu nie ma to sensu. Badamy osoby, które mają wysokie ryzyko. Teraz ta grupa się poszerza, liczba testów wzrośnie drastycznie - powiedział minister zdrowia Łukasz Szumowski w TVP Info w środę (11 marca) wieczorem).

Testów nie zabraknie
Jak podkreślił testy wykonywane są kiedy jest prawdopodobieństwo, że dana osoba może być zarażona koronawirusem. Takie prawdopodobieństwo zachodziło, gdy ktoś powracał z krajów, w których istnieją ogniska epidemii. Teraz jednak już zaczynamy mieć "transmisję poziomą" koronawirusa, czyli do zakażeń może dochodzić pomiędzy Polakami.

- W związku z tym testy wykonujemy, kiedy ktoś był w kwarantannie, ktoś miał kontakt z kimś chorym, także lekarzom, pielęgniarkom, personelowi medycznemu. I tych osób będzie przybywało. Za chwilę będziemy mieli dokładnie tyle samo testów, ile robi się w innych krajach. Tym bardziej, że wprowadzamy wykonanie testów na izbach przyjęć (szpitali zakaźnych - red.). Jeżeli nie ma żadnych objawów, a jest prawdopodobieństwo kontaktu z wirusem, to należy być w izolacji domowej - mówił minister.

 Pytany czy po 25 marca będzie przedłużany okres zamknięcia szkół zaznaczył, że tego nie wiemy.

Jego zdaniem decyzja o zamknięciu szkół była potrzebna. Głównie dlatego, że dzieci i młodzież, sami przechodząc zarażenie koronawirusem z reguły łagodnie, zarażają innych, co jest szczególnie niebezpieczne dla osób starszych.

Jeżeli młodzież będzie odpowiedzialna...
- Jeżeli młodzież będzie na tyle nieodpowiedzialna, że ten czas wolny od szkoły będzie spędzać na zabawie w dużym towarzystwie, to pamiętajmy, że zarażając się koronawirusem podczas takich spotkań przeżyje, bo ma duże siły witalne, ale ich najbliżsi, rodzice, dziadkowie są słabsi. To będzie działanie, które może ich narazić na poważne konsekwencje zdrowotne, do śmierci włącznie - powiedział minister Sumowski.

Jak przekazał, mamy informację, że we włoskich wioskach, które były całkowicie odizolowane liczba nowych przypadków jest zerowa. - Czyli odizolowanie się od nowych kontaktów daje de facto wyleczenie populacji - podkreślił minister zdrowia.

Dodał, że we Włoszech cały czas obserwowana jest krzywa wzrostu, cały czas więcej osób zachorowuje niż wychodzi ze szpitala. Cykl przechorowania przy zarażeniu nowym koronawirusem jest długi i to jest element niekorzystny dla epidemii.

Zarażać mogą te osoby, które mają koronawirusa, ale o tym nie wiedzą, gdy objawy zarażenia są bardzo skąpe, typowe dla "zwykłego" przeziębienia lub gdy dopiero się rozwijają.

Minister wyjaśnił obrazowo: - Dwa tygodnie można zarażać. Trzeba wtedy siedzieć w domu albo w szpitalu i nie kontaktować się z innymi. To jest jedyna metoda uchronienia się całej Polski przed taką poważną epidemią. Zatem osoba wracająca z Włoch, nawet jeżeli nie ma objawów, i tak powinna 14 dni pozostać w domu, nie kontaktować się z innymi. Po tym czasie jest już duże prawdopodobieństwo, że nie będzie zarażała.

Jedzenia w kwarantannie też nie zabraknie
Wyraził nadzieję, że nie nastąpi wybuch paniki.

- Działania paniczne, podyktowane emocjami, nie chronią nas w żadnym stopniu. Wręcz odwrotnie, powodują, że jesteśmy bardziej narażeni. Uderzanie szturmem do sklepów powoduje, że mamy większą szansę zakazić się wirusem. Bądźmy racjonalni. Polska jest krajem, który jest bogaty w produkty żywnościowe, nie ma żadnego powodu, żeby miało komuś czegoś zabraknąć - zaakcentował Szumowski.

Przypomniał, że samorządy mają obowiązek dostarczyć produkty osobom znajdującym się w kwarantannie. - Więc nie obawiajmy się, że jeśli będziemy w kwarantannie zabraknie nam jedzenia. Nie zabraknie, bo państwo działa - mówił.

Wskazał także, że istnieje obecnie możliwość telewizyty u lekarza.

- Nie musimy iść do przychodni, możemy zadzwonić i ta wizyta będzie przez telefon. I ten lekarz znając nas, mając naszą kartę, może nam przepisać receptę, poradzić co zrobić. Korzystajmy z tej metody, bo nie naraża nas, personelu na ryzyko zakażenia - zauważył minister zdrowia.

Dodał, że w najbliższym czasie na pewno będziemy mieli wzrost liczny zakażeń. - Natomiast mam nadzieję, że nie tak gwałtowny jak w innych krajach. Liczę, że nasze radykalne działania ograniczą tempo wzrostu wirusa - zaznaczył minister zdrowia.

PAP - Anna Kondek-Dyoniziak

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum