Między nami specjalistami, czyli wojenki w środowisku medycznym

Autor: Katarzyna Lisowska, WOK/Rynek Zdrowia • • 11 maja 2018 05:56

Kompleksowa opieka nad chorym obejmuje diagnostykę, leczenie, rehabilitację. Bywa jednak, że na poszczególnych etapach tego procesu specjaliści z zakresu różnych dziedzin nie darzą się zaufaniem. Czasami wręcz konkurują, zamiast współpracować w ramach interdyscyplinarnych zespołów.

FOT. Shutterstock; zdjęcie ilustracyjne

W środowisku medycznym możemy znaleźć też przykłady antagonizmów pomiędzy specjalistami, którzy swoje „wojny” toczą już latami.

Nadal trwa spór pomiędzy psychiatrami a psychoterapeutami, dotyczący zasad dopuszczania do zawodu psychoterapeuty. Przez lata psychiatrzy postulowali, by prawo takie nadawano jedynie osobom z certyfikatami Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego i Polskiego Towarzystwa Psychologicznego.

Więcej niż procedury medyczne
Środowisko psychoterapeutów wskazywało, że uprawnienia do wykonywania tej profesji powinni mieć również absolwenci studiów humanistycznych, społecznych, przyrodniczych - posiadający odpowiednie certyfikaty. Podkreślali, że psychoterapia jest interdyscyplinarną dziedziną nauki, czerpiącą z różnych obszarów wiedzy, nie jest więc jedynie procedurą medyczną.

Jak mówiła nam wcześniej Katarzyna Węglorz-Makuch, była prezes Polskiej Federacji Psychoterapii, przyjęcie prawa stanowiącego, że do zawodu powinni być dopuszczeni jedynie absolwenci uczelni medycznych lub posiadający certyfikat wydawany przez lekarzy psychiatrów drastycznie ograniczyłoby dostęp do usług psychoterapeutycznych.

Projekt ustawy regulujący zawód psychoterapeuty gotowy był już w 2011 r. Współautor tych przepisów prof. Aleksander Araszkiewicz, wyjaśniał nam, że ich przyjęcie „oczyściłoby” środowisko z osób bez odpowiednich kwalifikacji.

Zaburzenia psychiczne to problem zdrowotny
W rozmowie z Rynkiem Zdrowia profesor podkreślał, że pomoc w przypadku zaburzeń psychicznych to obszar rozwiązywania problemów zdrowotnych, a skoro tak, to powinni ją sprawować przedstawiciele zawodu medycznego i musi być uregulowana odpowiednimi przepisami resortu zdrowia. Jak mówił, specjaliści w innych obszarach mogą oczywiście wspierać terapię, ale wydaje się, że nie powinni o niej decydować.

Psychoterapeuci przekonywali zaś, że w kraju działa kilka stowarzyszeń zrzeszających psychoterapeutów, które w ciągu wielu lat wypracowały system kształcenia oparty o międzynarodowe standardy. Przyznawane przez nie certyfikaty w zawodzie psychoterapeuty są potwierdzeniem kwalifikacji na światowym poziomie.

Jak stwierdza dziś Katarzyna Węglorz-Makuch, w ostatnim czasie coś w środowisku drgnęło i pojawiła się nadzieja na zażegnanie dawnych animozji. Psychoterapeuci zaczynają być zapraszani przez oddziały Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego do wspólnych warsztatów. Ten fakt można uznać za budowanie płaszczyzny do współdziałania i potwierdzenie rosnącej potrzeby usankcjonowania zawodu psychoterapeuty.

Lęk przed nieznanym
Aż trzy dekady dekady o uznanie swojego zawodu walczyli fizjoterapeuci. Przez lata taką możliwość blokował im samorząd lekarski, a szczególnie niechętni wydawali się im być ortopedzi i lekarze rehabilitacji. Ich przedstawiciele podważali kompetencje fizjoterapeutów dotyczące możliwości samodzielnego prowadzenia pacjentów.

Dr Maciej Hamankiewicz, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej wystosował nawet pismo do prezydenta Andrzeja Dudy z prośbą o niepodpisywanie ustawy o zawodzie fizjoterapeuty. Argumentował, że brak nadzoru lekarzy nad prowadzeniem fizjoterapii jest niebezpieczny dla pacjenta.

- Dla dobra chorego, wiodącą rolę w procesie rehabilitacji, a w szczególności w zakresie diagnozowania choroby oraz planowania i koordynacji tego procesu, pełnić musi lekarz. W innym przypadku istnieje duże ryzyko, że pozostawiony bez nadzoru lekarza proces rehabilitacyjny będzie stanowił zagrożenie dla bezpieczeństwa pacjentów - pisał prezes NRL w liście do prezydenta.

Ostatecznie ustawa weszła w życie 31 maja 2016 r. i fizjoterapeutów wpisano w poczet zawodów medycznych. Jednak, jak mówiła w czasie marcowego Kongresu Wyzwań Zdrowotnych w Katowicach dr Krystyna Kwaśna z Zakładu Fizjoterapii i Medycyny Sportowej Akademii Wychowania Fizycznego w Katowicach, chociaż współpraca fizjoterapeutów z lekarzami od czasu wejścia w życie ustawy jest coraz lepsza, to nadal zdarzają się krzywdzące dla tego środowiska opinie ortopedów, że fizjoterapia jest zbędnym ogniwem i nie przynosi pacjentom istotnych korzyści.

Coraz węższe specjalizacje
Prof. Maciej Krawczyk, prezes Krajowej Izby Fizjoterapeutów przyznaje, że nowoczesna medycyna podąża w kierunku coraz węższych specjalizacji. Podkreśla zarazem, że człowiek to skomplikowana „maszyna” i żeby leczyć skutecznie, trzeba patrzeć szerzej na problem zdrowotny.

Koordynowana opieka to połączenie tradycyjnego, holistycznego spojrzenia na człowieka z nowoczesną, wysoko specjalistyczną medycyną. Najlepsi ortopedzi wiedzą, że operacja kolana, choćby najlepiej wykonana, nie jest wiele warta bez fizjoterapii po operacji.

Skąd więc rezerwa tego środowiska wobec fizjoterapeutów? - Wynika z braku zrozumienia, czym zajmują się konkretni specjaliści i strachu: „zabiorą nam kompetencje, czyli pacjentów i pracę”. Wciąż są lekarze, którzy nie wiedzą, czym zajmują się fizjoterapeuci i kiedy może pomóc pacjentowi. A przecież to, co robimy, jest komplementarne z ortopedią - zaznacza prof. Krawczyk.

- Zdecydowanie jednak coraz więcej osób zaczyna widzieć plusy wynikające ze współpracy ortopedów z fizjoterapeutami, z których najważniejszy to poprawa jakości i skuteczności leczenia. Mniej chronicznych pacjentów, mniej powikłań to również mniejsze kolejki, co w kontekście braków kadry medycznej jest bardzo ważkim argumentem - komentuje profesor. 

Kto może wykonywać trombektomię
Od kilku lat trwa również dyskusja m.in. pomiędzy kardiologami interwencyjnymi, neurologami, neurochirurgami i neuroradiologami dotycząca tego, czy ci pierwsi mogliby również brać udział w wykonywaniu zabiegów mechanicznej trombektomii u pacjentów z udarami mózgu.

Podczas III Kongresu Wyzwań Zdrowotnych niektórzy uczestnicy interdyscyplinarnej sesji dotyczącej leczenia zawału serca i udaru mózgu zwracali uwagę, że np. umiejętności leczenia w tętnicach obwodowych czy domózgowych powinny być dostępne dla wszystkich lekarzy zajmujących się chorobami układu krążenia. Obecnie tak nie jest.

Prof. Krystian Wita, kardiolog i p.o. zastępcy dyrektora ds. medycznych Górnośląskiego Centrum Medycznego w Katowicach przypomina, że Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji określiła, że trombektomię mogą wykonywać: neurochirurg, radiolog zabiegowy, neurolog i chirurg naczyniowy. - Jest to również zawarte w obwieszczeniu ministra zdrowia z 2015 roku - dodał prof. Wita.

Kardiolog: to kwestia wyszkolenia
- Nie wierzę, że program leczenia ostrego udaru mózgu uda się realizować jedynie w oparciu o dzisiejszych kilkudziesięciu neuroradiologów. Jeżeli w kraju mamy 160 ośrodków kardiologii interwencyjnej, to powinniśmy je wykorzystać także w zakresie leczenia ostrego udaru mózgu - mówił prof. Adam Witkowski, prezes elekt Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego.

- W województwie śląskim mamy zaledwie pięciu neuroradiologów zabiegowych wykonujących trombektomię. Istnieje więc potrzeba poszerzenia grupy specjalistów mogących wykonywać tę procedurę - zaznaczał prof. Wita.

Natomiast prof. Witowski zastrzegał, że specjaliści wykonujący trombektomię przede wszystkim powinni być odpowiednio przeszkoleni: - Wtedy naprawdę nie będzie miało znaczenia, czy zabieg ten przeprowadza neuroradiolog, neurochirurg, chirurg naczyniowy, czy kardiolog interwencyjny - wyliczał prezes elekt PTK.

Zdaniem neurologa
Natomiast w opinii prof. Agnieszki Słowik, kierownik Katedry i Kliniki Neurologii Uniwersytetu Jagiellońskiego Collegium Medicum, przy zabiegu trombektomii oraz poprzedzającym go procesie diagnostycznym zawsze musi pracować zespół specjalistów, m.in.: neurolog, radiolog interwencyjny, technik radiolog.

- Pamiętajmy, że zabieg trombektomii mechanicznej jest obarczony ryzykiem śmierci pacjenta. To skomplikowana procedura - podkreśla neurolog.

- Każde województwo ma nieco inne zasoby kadrowe specjalistów. W Małopolsce udało nam się zorganizować system leczenia udarów metodą trombektomii oparty na doświadczonych specjalistach zajmujących się naczyniami mózgowymi. Wolałabym, aby moje naczynia mózgowe operował ktoś, kto robił to już tysiąc razy, a nie kardiolog interwencyjny - podsumowała prof. Agnieszka Słowik.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum