Medycyna ratunkowa: kto nas będzie ratował?

Autor: Anna Kaczmarek/Rynek Zdrowia • • 01 lipca 2010 06:54

Medycyna ratunkowa została zaliczona do tzw. deficytowych specjalizacji. Niestety lepsze warunki finansowe dla specjalizujących się niewiele zmieniły. Nadal niewielu z tą dziedziną medycyny wiąże zawodową przyszłość...

I jak podkreślają eksperci takich specjalistów może być ich jeszcze mniej. Jest to niepokojące tym bardziej, że dąży się do tego, by wszyscy lekarze chociażby pogotowia ratunkowego mieli specjalizację z medycyny ratunkowej.

– Trzeba stworzyć dodatkową motywację. Medycyna ratunkowa to trudna, frontowa linia systemu. Wpisanie tej specjalizacji jako deficytowej to dobry krok, jednak dotyczy jedynie młodych lekarzy. Nie ma zachęty czy udogodnień dla tych, którzy chcieliby zrobić tę specjalizację jako dodatkową – tłumaczy portalowi rynekzdrowia.pl prof. Juliusz Jakubaszko, konsultant krajowy w dziedzinie medycyny ratunkowej.

Dodatkowo demotywujący, jak twierdzi profesor, jest zapis w ustawie o ratownictwie medycznym, że lekarze pogotowia musza zrobić tę specjalizację do 2020 r.

– Wcześniejsze projekty mówiły o 2012 roku. Wpisanie roku 2020 sprawiło, że lekarze pracujący w pogotowiu nie mają motywacji, żeby starać się o specjalizację z medycyny ratunkowej.

Poprawić warunki pracy

Najlepszą motywacją, zdaniem konsultanta, byłaby poprawa warunków pracy lekarzy chociażby na oddziałach ratunkowych.

– Lekarze po paru miesiącach pracy na SOR uciekają. Nie ma się co dziwić jeżeli maja 24-godzinne dyżury, na których przyjmują po 50 pacjentów, w tym wielu roszczeniowych. Widziałem już młodych lekarzy tej specjalizacji, którzy byli kompletnie wypaleni zawodowo – opowiada konsultant.

Lekarze pracujący na SOR, zdaniem prof. Jakubaszki, powinni dostawać dodatek 30 proc. za prace w jednostce pomocy doraźnej, jednak nie dostają ponieważ przepisy mówią, że SOR to coś lepszego niż pomoc doraźna.

– Jest wiele absurdów – kwituje krótko profesor.

O tym, że praca lekarza medycyny ratunkowej jest bardzo trudna mówi nam również Małgorzata Popławska, dyrektor Krakowskiego Pogotowia Ratunkowego.

– Lekarz jest często skazany tylko na własna wiedzę, doświadcza przemocy, agresji ze strony pacjentów...

Zdaniem dyrektor Pawłowskiej, potrzebna jest dyskusja co do warunków wykonywania pracy lekarza medycyny ratunkowej.

– Nie wyobrażam sobie, żeby taki lekarz miał pracować w ramach tej specjalizacji do 65. roku życia. Potrzeba rozwiązań, które ułatwią tym lekarzom zrobienie drugiej, pokrewnej specjalizacji.

Co innego za granicą
W innych krajach medycyna ratunkowa jest bardziej popularna specjalizacją. Przykładowo w USA to jedna z najpopularniejszych specjalizacji.

– W stanach Zjednoczonych ta specjalizacja daje lekarzowi wcześnie stabilizacje zawodową. Pozwala na pracę w państwowej stabilnej instytucji i co za tym idzie na pewne zarobki na poziomie 30-40 tys. dolarów rocznie – mówi prof. Jakubaszko.

Jeżeli chodzi natomiast o warunki pracy to jak podaje konsultant, przykładowo w Singapurze dyżur lekarza na oddziale ratunkowym trwa 8 godzin, a na zmianie dyżuruje 10 lekarzy…

Tymczasem w Polsce mamy 650 specjalistów od medycyny ratunkowej. Niewiele mnie jest w trakcie specjalizacji. A z planów rządowych wynika, że od 2016 r. w systemie ratownictwa będzie musiało pracować ok. 2,5 tys. specjalistów.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum