Mamy najwięcej zakażeń i zgonów od początku epidemii koronawirusa. Co dalej?

Autor: MZ, PAP, JW, pw/Rynek Zdrowia • • 07 października 2020 11:35

W środę (7 października) Ministerstwo Zdrowia podało, że z powodu COVID-19 w dobę zmarło 75 chorych; zidentyfikowano też 3003 nowe przypadki zakażenia koronawirusem. To rekordowe liczby od początku wybuchu epidemii w Polsce. - Jeżeli nie będziemy przestrzegać obostrzeń, spełnić się mogą czarne scenariusze - ostrzegł rzecznik MZ, Wojciech Andrusiewicz.

Mamy najwięcej zakażeń i zgonów od początku epidemii koronawirusa. Co dalej?
Fot. Shutterstock

Mamy 3003 nowe i potwierdzone przypadki zakażenia koronawirusem. Z powodu COVID-19 zmarło 8 osób, a z powodu współistnienia COVID-19 z innymi schorzeniami zmarło 67 chorych - poinformowało w środę o godz. 10.43 na Twitterze Ministerstwo Zdrowia.

Nowe i potwierdzone przypadki zakażenia koronawirusem pochodzą z województw: mazowieckiego (527), małopolskiego (357), śląskiego (286), wielkopolskiego (242), łódzkiego (223), pomorskiego (193), dolnośląskiego (184), kujawsko-pomorskiego (184), świętokrzyskiego (149), zachodniopomorskiego (146), podkarpackiego (141), warmińsko-mazurskiego (119), lubelskiego (106), podlaskiego (84), opolskiego (50) i lubuskiego (12).

Niepokojące dane
Do tego momentu najtragiczniejszym dniem pod względem ofiar śmiertelnych był 24 kwietnia. Wtedy odnotowano 40 zgonów.

Liczba zidentyfikowanych do tej pory osób zakażonych koronawirusem wynosi 107 319. Zmarło 2792 chorych.

Wcześniej o najwyższym dotychczasowym bilansie potwierdzonych zakażeń - 2367 przypadków - resort informował w sobotę (3 października). Dzień wcześniej informowano o 2292 zakażeniach.

MZ podało także, że z powodu koronawirusa w szpitalach przebywa 4000 osób, u których potwierdzono zakażenie; 283 są pod respiratorem.

- Na dziś ten bufor łóżkowy jest. W całym kraju mamy w okolicach 9,5 tys. łóżek na trzech poziomach szpitalnych. Jak obserwowałem przed chwilą statystykę z poszczególnych województw, to tylko na drugim poziomie, na którym stricte pacjenci covidowi są obsługiwani przez służby medyczne, mamy jeszcze około 1700 wolnych łóżek. Połowa łóżek jest jeszcze w szpitalach trzeciego poziomu - wskazał rzecznik MZ.

Andrusiewicz zaznaczył, że "w tej chwili w kraju mamy ponad 11 tysięcy respiratorów", ale tych dedykowanych dla pacjentów covidowych jest ponad 830. 

Co dalej? Warszawa i bardzo dużo miast w strefie żółtej
- Nie ma co ukrywać, że na 99 proc. Warszawa od soboty znajdzie się w żółtej strefie - powiedział do mediów w środę Andrusiewicz. Dodał, że ponad 100 powiatów objętych będzie dodatkowymi obostrzeniami wobec 51 obecnie.

- Musimy się liczyć z tym, że w ramach obostrzeń w strefach żółtych znajdzie się bardzo dużo miast - podkreślił.

Resort zdrowia zapowiedział też wprowadzenie nowych obostrzeń w strefach. W strefie czerwonej restauracje, puby i bary będą mogły pracować w godzinach 6-22, z wyjątkiem dostawy żywności i produktów wydawanych na wynos.

Dodatkowo obowiązek zasłaniania ust i nosa na wolnym powietrzu zostanie rozszerzony i będzie obowiązywał już nie tylko w strefie czerwonej, ale również i żółtej. Restrykcje mają także dotyczyć ograniczenia liczby osób biorących udział w przyjęciach okolicznościowych i zgromadzeniach: w strefie czerwonej do 50, żółtej do 75, pozostałej części kraju do 100 osób.

Ponadto wprowadzony zostanie zakaz prowadzenia dyskotek i klubów nocnych, ale także działalności, która polega na udostępnieniu miejsca do tańczenia w pomieszczeniach i innych przestrzeniach zamkniętych. Obowiązkowo też każdy, kto nie nosi maseczki, będzie musiał na żądanie policji lub straży gminnej, okazać zaświadczenie lekarskie lub inny dokument, który potwierdzi jego niepełnosprawność.

Wyznaczona ma być też minimalna odległość pomiędzy zgromadzeniami (np. przemarszami). Będzie ona musiała wynosić co najmniej 100 m, by wyeliminować praktykę zgłaszania kilku zgromadzeń w jednym miejscu, po to, by obejść wymogi dotyczące liczby uczestników.

Równocześnie jednak nie trzeba będzie zakrywać ust na terenie lasów, parku, zieleńca, ogrodu botanicznego, ogrodu zabytkowego albo plaży.

MZ: strategia kierowania na testy przez lekarzy POZ sprawdza się
Według Ministerstwa Zdrowia, w ciągu ostatniej doby przeprowadzono ponad 44 tysięcy testów na obecność koronawirusa. We wtorek informowano o wykonaniu 24 tysięcy testów, a w poniedziałek o 18,3 tys.

Przyjęta w ministerstwie zdrowia strategia testowania pod kątem koronawirusa sprawdza się – ocenił podczas środowej konferencji rzecznik ministerstwa zdrowia Wojciech Andrusiewicz. Zakłada ona m.in. testowanie głównie osób z objawami oraz możliwość zlecania badań przez lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej.

- Mamy przekroczony pułap trzech tysięcy zakażeń odnotowanych ostatniej doby. Pozytywną informacją jest informacja o przeprowadzonej liczbie testów. W historii badań (pod kątem koronawirusa) jeszcze nie mieliśmy takiego pułapu osiągniętego - powiedział mediom rzecznik MZ.

- To świadczy o tym, że strategia testowania przyjęta w Ministerstwie Zdrowia, w nowej jesiennej strategii walki z COVID-19 się sprawdza. Z samej podstawowej opieki zdrowotnej mieliśmy wczoraj ponad 6 tys. skierowań na badania pod kątem obecności koronawirusa, poprzedniej doby ponad 8 tys. skierowań - dodał.

Andrusiewicz zaznaczył, że ukierunkowanie na badania osób objawowych i zdecydowanie, że także lekarze POZ mogą na nie kierować, przynosi efekty w postaci "dość dużej, rosnącej liczby badań".

Podkreślił, że oprócz "smutnej statystyki", w środę zaraportowano ponad tysiąc osób, które wyzdrowiały.

Resort podał, że lekarze rodzinni ostatniej doby zlecili 6224 wymazy. Ogółem przebadano dotąd 3 533 697 próbek pobranych od 3 381 227 osób.

Przebieg epidemii zależy od "maskowania się"
Rzecznik przekonywał, że to, jak będzie wyglądał przebieg epidemii, zależy też od obywatelskich postaw. - To co się dzieje, to efekt przede wszystkim naszych zachowań. Stąd obostrzenia i decyzje dotyczące karania mandatami. Są dlatego, aby nie dochodziło do sytuacji, w której nasza lekkomyślność wpłynie na to, że tych przypadków będzie jeszcze więcej - powiedział, odnosząc się do obowiązkowego noszenia maseczek w miejscach publicznych w strefach żółtej i czerwonej.

Pytany o przewidywaną liczbę zgonów opartą o modele matematyczne powiedział, że skoro „w ostatnim czasie raportowaliśmy około 2 tysięcy przypadków nowych zakażeń, to niestety musimy się liczyć z tym, że w ciągu najbliższych 7-10 dni będziemy mieli do czynienia z dość dużą liczbą zgonów". - Jeśli mówimy o matematyce, to są sytuacje proporcjonalne niestety do tego co mieliśmy i w sytuacji 500 zakażeń - powiedział dodając, że każda śmierć jest tragedią.

Powiedział, że Ministerstwo Zdrowia korzysta z czterech różnych modeli prognostycznych. - Na co dzień prowadzimy analizę wszystkich tych modeli. Na dziś na pewno jesteśmy przygotowani do każdej sytuacji - stwierdził. Dodał: -  Wolelibyśmy jednak, żeby te czarne scenariusze nie nastąpiły, stąd te apele i zero tolerancji. Jeżeli będziemy tolerować lekceważenie prawa, to pewnością te czarne scenariusze się spełnią - mówił, nawiązując do zasad dystansowania i obowiązku noszenia maseczek.

Pytany o obostrzenia dotyczące obecności na cmentarzach 1 listopada powiedział, że nie ma planów, by został wprowadzony zakaz poruszania się po nekropoliach. Jak przypomniał, już obecnie na cmentarzach obowiązuje nakaz dystansu w strefie zielonej. - Jeżeli w strefie zielonej nie możemy zachować dystansu 1,5 metra między osobami, wówczas zakładamy maseczkę. W strefach żółtej i czerwonej od soboty obowiązuje nakaz zakładania maseczek na cmentarzach - powiedział Andrusiewicz.

Dodał, że przy sprawowaniu kultu religijnego przy grobach każda osoba uczestnicząca w procesji czy mszy ma obowiązek zasłonić twarz bez względu na to, w jakiej strefie się znajduje.

Kogo chronimy nosząc maseczki?
Warto w tym miejscu przypomnieć, że - jak się wydaje - część społeczeństwa nie tylko nie stosuje się do obowiązku noszenia maseczek, tam gdzie to jest wymagane, ale również nie rozumie jak "działa" maseczka, a więc kogo i jak chroni przed zakażeniem.

Z danych opublikowanego badania CBOS (przeprowadzone we wrześniu) wynika, iż 49 proc. ankietowanych uważa, że noszenie maseczek w podobnym stopniu chroni przed zakażeniem zarówno osoby, z którymi noszący maseczkę się styka, jak i jego samego. 22 proc. odpowiedziało, że maseczka chroni głównie inne osoby, a nie tego, kto ją nosi. 7 proc. badanych sądzi, że maseczka chroni przede wszystkim osoby jej używające. 17 proc. w ogóle neguje skuteczność maseczek w ochronie kogokolwiek i uważa, że maseczki nikogo nie chronią przed zarażeniem. 5 proc. udzieliło odpowiedzi "trudno powiedzieć".

Prawidłowa odpowiedź na pytanie o to kogo chroni maseczka (chroni głównie inne osoby - red.) znała zatem około 1/5 ankietowanych. Ponieważ maseczka chroni przede wszystkim inne osoby, niezwykle ważne jest powszechne ich stosowanie w przestrzeni publicznej. - To wyraz naszego altruizmu i dbałości o innych - podkreślał podczas niedawnej konferencji prasowej minister zdrowia Adam Niedzielski.

Czytaj też: CBOS pytał: kogo chroni maseczka? Odpowiedzi zaskakują

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum