Mamy dopiero początek długo utrzymujących się wzrostów zakażeń?

Autor: oprac. JJ • Źródło: abczdrowie.pl/Rynek ZDrowia28 października 2021 08:20

W środę odnotowano ponad 8 tys. zakażeń. Z prognoz Michała Rogalskiego, twórcy bazy danych o COVID-19 w Polsce, wynika, że za tydzień liczby zakażeń mogą poszybować nawet do 20-25 tys.

Na początku listopada będzie ponad 20 tys. zakażeń? Fot. Shutterstoock
  • Pesymistyczny wariant rozwoju czwartej fali zakłada, że w tym tygodniu będzie ok. 12 tys. zakażeń, a za tydzień 25 tys.
  • To co obserwujemy obecnie może być dopiero początkiem długo utrzymujących się wzrostów
  • Szczyt czwartej fali może być długi i płaski co może być wielkim obciążeniem dla szpitali

Na początku listopada ponad 20 tyś zakażeń?

Coraz głośniej eksperci krytykują brak radykalnych działań rządu a wiele zapowiada, że wzrastająca fala zakażeń osiągnie więcej niż kilkanaście tysięcy pozytywnych wyników testów dziennie. Jak mówi prof. Jerzy Jaroszewicz, każda z ostatnich fal, które przetaczały się przez Polskę, nie kończyła się na kilku tysiącach zakażeń, tylko na kilkudziesięciu. Nie ma powodów sądzić, że ta będzie inna.

Zdaniem Rogalskiego, jeśli w najbliższych dniach utrzyma się dalej tak szybki przyrost zakażeń, to sytuacja stanie się bardzo trudna. Tak szybki wzrost spowoduje, że już na początku listopada możemy dojść do blisko 20, a nawet 25 tys. chorych dziennie.

- Widać, że epidemia bardzo szybko przyspieszyła od końcówki poprzedniego tygodnia. Był dzień, gdzie liczba zakażeń wzrosła o 115 proc. Natomiast te prognozy często muszą być korygowane. W związku z tym zawsze jest opracowywanych kilka scenariuszy. Pesymistyczny wariant zakłada, że w tym tygodniu będziemy mieli 12 tys. zakażeń, a za tydzień 25 tys. Bardziej optymistyczny, jeżeli przyrosty zakażeń trochę wyhamują - w tym tygodniu będzie 10 tys. zakażeń, w kolejnych 15-20 tys. - mówi w rozmowie z WP abcZdrowie Michał Rogalski.

Początek wzrostów?

To co obserwujemy obecnie może być dopiero początkiem długo utrzymujących się wzrostów. Rogalski zaznacza, że epidemia jest zjawiskiem, które w długim okresie bardzo trudno przewidzieć. W prognozach i modelach matematycznych jest uwzględnianych bardzo wiele czynników, które mogą ulec zmianie, jak tempo reprodukcji wirusa czy mobilność społeczeństwa.

Szczyt czwartej fali może być rozłożony w czasie. To będzie ogromnym obciążeniem dla szpitali
Większość analityków, podobnie jak Rogalski, prognozuje, że czwarta fala będzie miała nieco inny przebieg niż dwie poprzednie. Maksimum zakażeń i hospitalizacji będzie niższe, ale bardziej rozłożone w czasie.

- Narasta czwarta fala, przed nami bardzo trudne 2-3 miesiące. Obecnie widzimy szczyt góry lodowej w postaci ludzi, którzy są hospitalizowani albo wykrywani wśród pacjentów objawowych, którzy zgodzą się na badanie, a przecież wiemy, że jest mnóstwo pacjentów bezobjawowych, skąpoobjawowych oraz takich, którzy odmawiają badania - przypomina dr Paweł Grzesiowski, pediatra, immunolog, ekspert NRL ds. COVID-19.

Szczyt długi i płaski

Szczyt czwartej fali może być długi i płaski. To będzie ogromne obciążenie dla szpitali. Szczyt czwartej fali może być długi i płaski. To będzie ogromne obciążenie dla szpitali.

Podobnego zdania jest Rogalski: - Według mnie szczyt tej fali będzie przypadał na przełom listopada i grudnia, wtedy też prawdopodobnie obłożenie szpitali będzie największe. Niewykluczone, że ta fala nie będzie wyglądać tak jak poprzednie: czyli szybkie osiągnięcie szczytu i szybki spadek, ta górka może być bardziej płaska, co jest nawet gorsze. Najważniejsze w walce z epidemią jest ograniczenie liczby osób trafiających do szpitali, a płaska górka sprawi, że ten okres wysokiego obłożenia szpitali będzie trwał dłużej - tłumaczy analityk.

Czytaj: Koronawirus. 27 października rekord czwartej fali. Ogromny skok zakażeń i zgonów. Zmarły 133 osoby

Czytaj: Koronawirus. 23 października ogromny wzrost zakażeń i zgonów. Czwarta fala rozpędza się

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum