MZ udostępniło "live'a" studenta, który był w Wuhan. Mówi o panice i dezinformacji

Autor: Jacek Wykowski, PAP/Rynek Zdrowia • • 30 stycznia 2020 18:12

Student informatyki na Politechnice Rzeszowskiej o imieniu Jacek - jeden z kilku, którzy przylecieli już z chińskiego Wuhan - na swoim kanale na Youtube opublikował relację z izolatki, do której trafił prosto z polskiego lotniska. Chciał powiedzieć, "co jest prawdą". Film na Twitterze udostępnił w czwartek (30 stycznia) resort zdrowia, a podał dalej m.in. NFZ.

Źródło: YouTube/CJ Channel

Władze politechniki nie zdradziły personaliów studentów z powodu hejtu, z jakim spotykają się w internecie. Na wymianę z chińskim uniwersytetem w Wuhan wyjechało 20 słuchaczy uczelni.

Jeden z nich, studiujący dziennie informatykę, ujawnił jednak swój wizerunek i podzielił się spostrzeżeniami na temat wirusa, nagrywając 27 stycznia tzw. live'a podczas pobytu w izolatce Wojewódzkiego Szpitala Zakaźnego w Warszawie. Według niego Polacy za bardzo przejmują się informacjami o koronawirusie. „Oczywiście, że panika jest zbyt duża. Ludzie w Chinach tak nie panikowali jak tutaj w Polsce, serio” - ocenił. Skrytykował też niektóre ogólnopolskie media za podawanie nieprawdziwych informacji. 

„Nie gadajcie głupot, że mieliśmy tylko mierzoną temperaturę i prześwietlane płuca”
Autor filmu stwierdził, że wszystkie procedury zadziałały bardzo dobrze. „Nie było czegoś takiego, że zastanawiali się, co z nami zrobić. Zostały podjęte działania i od razu po kolei wszystko było realizowane” - podkreślił. Zaznaczył ponadto, że w szpitalu „wykonywane są wszystkie badania zalecone przez WHO”. „Nie gadajcie głupot, że mieliśmy tylko mierzoną temperaturę i prześwietlane płuca, bo mieliśmy wykonywanych szereg badań” - skwitował.

Zapytany przez jednego z uczestników live’a, jak ocenia kontrolę na lotnisku, skomentował, że skoro jest w izolatce, to „kontrola jest bardzo dobra".

Potwierdził też informacje GIS, że studenci do kraju wracali przez Pekin i dalej lotem z Dubaju, gdzie byli badani przez lokalne służby medyczne przed wejściem na pokład samolotu. Dodał, że kolejne badania odbyły się już na lotnisku Chopina w Warszawie i po nich profilaktycznie cała grupa została skierowana na obserwację w stołecznym szpitalu zakaźnym.

Student poinformował, że "przez ostatnie trzy tygodnie w Wuhan w ogóle nie wychodził z akademika". „Realizowałem projekty na zaliczenie semestru. Wiedziałem, że jest ten wirus, nie chciałem się narażać. Wiedziałem, że można się nim zarazić i że to nie jest śmieszne” - mówił na nagraniu.

Przyznał, że nie wie, jak wygląda budynek szpitala, w którym się znajduje, bo został tam przywieziony nocą w karetce, a w izolatce "są pozaklejane okna". Dodał, że wszyscy lekarze, którzy wchodzą do jego izolatki, są ubrani w specjalne jednorazowe stroje medyczne. „Tak samo było na lotnisku, w karetce, wszędzie. Nie byłem w stanie poznać osób, które były w to ubrane" - mówił.

Zaznaczył, że z nikim, kto jest zarażony wirusem, nie miał kontaktu; nie widział się także z rodziną.

Student o panice i mijaniu się z prawdą
Przez większą część nagrania przyszły informatyk otwierał kolejne doniesienia medialne dotyczące koronawirusa i oceniał, czy przytaczane fakty są prawdą. Odpowiadał również na pytania uczestników live’a.

Przeanalizował m.in. artykuł pt. "Śmiertelny wirus z Chin na Podkarpaciu? Polacy pod opieką służb medycznych!" Po przeczytaniu tytułu popukał się palcem w czoło; następnie wytknął dziennikowi, że użył zwrotu „prowincja Wuhan”, zapominając, że jest to miasto. Przewijając tekst zwrócił uwagę na kolejną nieprawdziwą informację - że „Polakom udało się wykupić ostatnie bilety autobusowe, dzięki którym dostali się do stolicy Chin". „307 km/h jechał (ten) autobus. Chciałbym takim autobusem kiedyś pojechać" - ironizował.

Innemu z ogólnopolskich dzienników wytknął z kolei podanie nieprawdziwej daty jego wylotu do Wuhan (28 sierpnia ub.r.), mówiąc, że nie wie, "skąd oni mają tę datę". Gazeta cytowała także słowa studenta o imieniu Adam. „Nie znam żadnego Adama” - mówił poirytowany.

Autor relacji wideo odpowiadał także na liczne pytania internautów, którzy dołączyli do live’a.  Jeden z nich napisał, że widział filmik, jak służby odkażają Wuhan rozpylając jakiś środek. „Czy to znaczy, że wirus utrzymuje się w powietrzu?” - pytał. Student odpowiedział, że to nieprawda, bo wirus potrzebuje żywego nosiciela. „Rozpryskiwanie jakiegoś środka w powietrzu to fake news” - zaznaczył. Dodał, że owszem, w Wuhan myje się drogi jeżdżąc beczkowozami, ale po to, żeby były czyste - i nie ma to związku z koronawirusem.

„Widziałem w internecie memy, że jak kupicie coś na AliExpress, to się zarazicie. Nie zarazicie się. Wirus nie przeżyje na rzeczy, która leci kurierem przez dwa czy trzy tygodnie" - podkreślił.

Zauważał, że w Polsce higiena jest na zupełnie innym poziomie niż w Chinach - Polacy myją dużo częściej ręce, a jedzenie jest "czystsze", więc zagrożenie jest dużo mniejsze. „Polacy zbyt przejmują się informacjami o koronawirusie. (...) Ludzie w Chinach tak nie panikowali jak tutaj w Polsce, serio” - podsumował.

Pełna relacja wideo studenta dostępna jest TUTAJ.

Studencka wymiana z happy endem
- U trzech studentów, którzy przylecieli w sobotę (25 stycznia) z Wuhan i przebywali na obserwacji w naszym szpitalu, nie wykryto koronawirusa 2019-nCoV - poinformował w czwartek (30 stycznia) PAP prof. Andrzej Horban, konsultant krajowy w dziedzinie chorób zakaźnych, ordynator VII oddziału Wojewódzkiego Szpitala Zakaźnego w Warszawie.

- Nie stwierdzono materiału genetycznego wirusa w pobranych próbkach - sprecyzował.

Studenci mają wyjść ze szpitala i trafić pod nadzór sanitarny, który ma trwać - zgodnie z zaleceniami Głównego Inspektora Sanitarnego - 14 dni od daty pobytu w Wuhan. - Nie ma powodów, by dalej ich trzymać - wyjaśnił prof. Horban.

Epidemia zapalenia płuc wywoływanego przez nowy rodzaj koronawirusa wybuchła w grudniu w Wuhan w środkowych Chinach. W Polsce na dzień 30 stycznia br. na razie nie ma żadnego potwierdzonego przypadku zarażenia tym wirusem, ale do oddziałów zakaźnych zgłaszają się osoby, które przebywały w Chinach i mają niepokojące objawy - gorączkę, duszności, kaszel.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum