Olga Zakolska (PAP)/Rynek Zdrowia | 21-08-2017 17:30

MZ odpiera zarzuty NIK: liczba skarg dotyczących diagnostyki laboratoryjnej - marginalna

Liczba skarg dotyczących diagnostyki laboratoryjnej miała charakter marginalny; ten obszar nie dawał podstaw do działań na szeroką skalę związanych z szacowaniem ryzyka i podjęcia przez ministra czynności kontrolnych - wskazuje resort zdrowia w odpowiedzi na najnowszy raport NIK.

MZ odpiera zarzuty NIK: liczba skarg dotyczących diagnostyki laboratoryjnej - marginalna. Fot. Piotr Waniorek/PTWP

W piśmie przesłanym w poniedziałek (21 sierpnia) PAP ministerstwo poinformowało, że latach 2015-2016 do resortu wpłynęło jedynie siedem skarg dotyczących diagnostyki laboratoryjnej - przy ok. 2,2 tys. skarg, wniosków i innych sygnałów, jakie ogółem rocznie są do niego kierowane.

"Z powyższego wynika, że liczba skarg dotyczących diagnostyki laboratoryjnej w ogólnej liczbie tego typu sygnałów w latach 2015-2016 wynosiła 0,16 proc. i miała charakter marginalny, a w związku z powyższym ww. obszar nie dawał podstaw do podjęcia działań na szeroką skalę związanych z szacowaniem ryzyka i w konsekwencji podjęcia przez ministra zdrowia czynności kontrolnych" - wskazuje MZ.

Odnosząc się do raportu NIK, resort zaznaczył, że "nieprawdziwe jest stwierdzenie, że minister zdrowia nie wykorzystywał możliwości kontroli medycznych laboratoriów diagnostycznych w celu identyfikowania i zapobiegania występującym nieprawidłowościom", pomimo że w ustawie o działalności leczniczej zostały uregulowane kompetencje kontrolne ministra oraz działających w jego imieniu wojewodów, konsultantów lub nadzorowanych jednostek organizacyjnych.

"Przywołane przepisy ww. ustawy mówią o przysługujących ministrowi zdrowia uprawnieniach, a nie o obowiązkach kontrolnych. Zatem minister zdrowia winien z nich korzystać, kierując się przesłankami racjonalności i efektywności, w razie uzasadnionej potrzeby, której w przypadku medycznych laboratoriów diagnostycznych nie zidentyfikowano. NIK w swojej ocenie, wbrew poczynionym ustaleniom faktycznym, wskazała i skupiła się wyłącznie na podstawie materialnoprawnej władczej ingerencji ministra zdrowia w zakres merytoryczny funkcjonowania medycznych laboratoriów diagnostycznych, całkowicie pomijając aspekty i podstawy faktyczne" - ocenia MZ.

Ministerstwo dodaje, że zgodnie z ustawą o diagnostyce laboratoryjnej, to Krajowa Rada Diagnostów Laboratoryjnych (KRDL) jest najpełniej uprawniona do kontroli i oceny czynności diagnostyki laboratoryjnej. "Do tej pory Krajowa Rada nie zgłaszała ministrowi zdrowia problemów w związku z prowadzoną przez nią działalnością kontrolną, jak również nie zwracała się z wnioskami o przeprowadzenie kontroli przez ministra zdrowia w zakresie leżącym w jej właściwości, z jednym wyjątkiem" - zaznacza resort.

Dodaje, że dopiero w październiku 2016 r. (w czasie trwania kontroli NIK) KRDL zwróciła się do ministra z prośbą o przeprowadzenie kontroli wskazanych laboratoriów diagnostycznych, w związku z uniemożliwieniem jej wizytatorom przeprowadzenia stosownych czynności. Niespełna miesiąc później MZ zwróciło się do KRDL o dodatkowe wyjaśnienia, które - jak czytamy w piśmie MZ - umożliwiłyby przeprowadzenie czynności kontrolnych. Resort poinformował, że do 19 lipca br. nie uzyskał odpowiedzi w tej sprawie.

W listopadzie minionego roku KRDL przekazała ministrowi sprawozdanie z działalności Zespołu Wizytatorów KRDL od roku 2011 do połowy 2016 r. z jednoczesnym wnioskiem o przedstawienie przez ministra informacji na temat działań, które zamierza podjąć w celu przeciwdziałania nieprawidłowościom w diagnostyce medycznej, jak również terminów ich wdrażania.

"To jednoznacznie wskazuje, że działania te były podyktowane prowadzonym postępowaniem kontrolnym (prowadzonym przez Najwyższą Izbę Kontroli - PAP). Na uwagę zasługuje również to, że wśród jednostek kontrolowanych w ramach tejże kontroli zabrakło KRDL, wykonującej szereg zadań, w tym kontrolnych, wynikających z ustawy o diagnostyce laboratoryjnej" - zauważa MZ.

Resort poinformował, że analizowane jest ewentualne stworzenie uregulowań prawnych w kwestii obligatoryjnego umiejscowienia medycznego laboratorium diagnostycznego w szpitalach.

MZ przypomniało, że w marcu tego roku zakończył prace powołany przez ministra zespół ds. opracowania koncepcji zmian w zakresie funkcjonowania ośrodków badań jakości w diagnostyce laboratoryjnej i mikrobiologicznej.

W raporcie końcowym zespołu wskazano zasadność utworzenia organu oraz stworzenia mechanizmów nadzoru nad działalnością wszystkich medycznych laboratoriów diagnostycznych. Zdaniem zespołu poddawanie się ocenie jakości w Centralnych Ośrodkach Badań Jakości powinno być jednym z warunków uzyskania przez laboratorium zezwolenia na wykonywanie badań.

W opublikowanym w poniedziałek (21 sierpnia) raporcie NIK oceniła, że w Polsce robionych jest zbyt mało badań laboratoryjnych, są one źle finansowane, brakuje też specjalistów w tej dziedzinie. NIK alarmowała również, że pobrane do badań próbki przewożono na tyle długo, że stwarzało to ryzyko uzyskania niewiarygodnych wyników.

Izba wskazała, że w Polsce wciąż nie ma wycen badań laboratoryjnych, dokładnie nie wiadomo nawet, ile się ich wykonuje; nie ma też rejestru badań laboratoryjnych. Ponadto nadal brakuje powszechnego systemu licencjonowania laboratoriów, powiązanego z oceną jakości badań.

Czytaj: NIK: w Polsce wykonuje się za mało badań laboratoryjnych w ramach POZ