TVN24/Rynek Zdrowia | 12-08-2019 17:41

Łódzkie: pacjentka przez dwa lata nosiła w ciele narzędzie chirurgiczne

Pacjentka Szpitala Wojewódzkiego im. M. Kopernika w Piotrkowie Trybunalskim w 2017 r. przeszła tam operację usunięcia śledziony. Po dwóch latach okazało się, że chirurg prawdopodobnie zaszył w jej ciele długi na kilkanaście centymetrów przedmiot - informuje stacja TVN24.

FOT. Arch. RZ; zdjęcie ilustracyjne

- Po operacji nie mogłam dojść do siebie. Miałam złe wyniki badań kontrolnych, czułam też ból przy badaniach - opowiada pani Angelika. Niedawno przeszła badanie rentgenem. Lekarze - jak mówi - nie powiedzieli jej wtedy, że na zdjęciu widać duży metalowy przedmiot zaszyty w jej ciele. - Usłyszałam tylko, że muszę być operowana, bo po poprzedniej operacji zostawili we mnie za dużo. Opowiadali, że to "spory metal", ale nie mówili nic więcej - tłumaczy pacjentka.

Pobrała program do czytania płyt RTG i zamarła. - Zobaczyłam w swoim ciele coś, co przypomina nożyczki - opowiada. Przedmiot był długi i sięgał od miednicy aż do trzeciego żebra. Byłam przerażona. Nosiłam to w ciele przez dwa lata. W tym czasie byłam w ciąży. Mój syn urodził się z rozszczepieniem górnej wargi i niewykształconym uchem. Akurat od tej strony, gdzie miałam zaszyte to narzędzie. Nie wiem, na ile te fakty są związane. Pewne jest to, że dwójka moich dzieci wcześniej urodziła się zdrowa - mówi kobieta. O sprawie zawiadomiła już prokuraturę.

Ostatecznie zdecydowano, we zacisk chirurgiczny z jej ciała zostanie usunięty w bełchatowskim szpitalu we wtorek (13 sierpnia) - podaje TVN24.

Marek Konieczko, dyrektor Szpitala Wojewódzkiego im. Mikołaja Kopernika w Piotrkowie Trybunalskim przyznał przed kamerą TVN24, że nie wie, jak mogło dojść do takiego błędu. - Jestem zaskoczony. Ze swojej strony chciałbym przeprosić pacjentkę i zapewnić ją, że może liczyć na naszą pomoc. Będziemy wyjaśniać, jak doszło do zdarzenia i wyciągniemy konsekwencje - zapewnia.

Więcej: www.tvn24.pl