Łódź: szpital odprawił zgwałconą z kwitkiem

Autor: Dziennik Łódzki/Rynek Zdrowia • • 24 lipca 2009 12:14

Młoda łodzianka została brutalnie zgwałcona. W szpitalu ginekologiczno-położniczym nie wykonano jej obdukcji i nie zrobiono testów na AIDS. Policja, choć dziewczyna podała numer telefonu, z którego dzwonił do niej gwałciciel, przez dwa dni nie podjęła skutecznych działań.

19-letnią łodziankę, która na policji zgłosiła, że została zgwałcona, skierowano na stosowne badania ją na badania do II Miejskiego Szpitala im. Rydygiera w Łodzi. Tam lekarz pytał ją, dlaczego ma... brudne nogi? Nie zrobił też obdukcji.

Zadziwiające jest stanowisko szpitala, którego dyrektorka tłumaczy zaistniałą sytuację:

– Pacjentka musiała rzeczywiście być brudna, bo lekarz wpisał taką uwagę w kartę pacjentki. Zrobiliśmy to, co do nas należało. Badanie trwało całe 15 minut. Pobraliśmy materiał genetyczny - poinformowała dziennikarzy Beata Bober, szefowa szpitala. – Co do obdukcji, poszkodowana mogła jechać do Zakładu Medycyny Sądowej, a jeśli chce sobie zrobić testy na AIDS, może jechać do Wojewódzkiego Specjalistycznego Szpitala im. Biegańskiego.

Narzeczony zawiózł odprawioną z kwitkiem w publicznym szpitalu do prywatnego gabinetu ginekologicznego. Tym razem badanie trwało ponad dwie godziny. Pani doktor była pełna wyrozumiałości, zrobiła obdukcję, podała dziewczynie leki, wyjaśniła też, do kogo zwrócić się po pomoc. Nie pobrała żadnej opłaty.

Sposobem potraktowania zgwałconej łodzianki w szpitalu jest zszokowana Urszula Nowakowska z Centrum Praw Kobiet:

– Lekarz miał pretensje, że dziewczyna przyszła nieumyta?! To skandal. Nie może sobie pozwalać na tego typu komentarze, powinien ją zbadać i zabezpieczyć wszelkie możliwe dowody (krew, zadrapania itp.), aby mogły być wykorzystane w sprawie karnej...

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum