Lekarz i ratownik "Naczelnik": z morsowania w górach można nie wrócić, 6 rad dla ekstremalistów

Autor: Jacek Wykowski/Rynek Zdrowia • • 18 stycznia 2021 14:05

Lekarz, współtwórca pozaustrojowego systemu leczenia pacjentów w hipotermii głębokiej, do tzw. morsów górskich: brak przygotowania i doświadczenia uruchamia ogromną liczbę osób, które uczestniczą w łańcuchu przeżycia poszkodowanego. Z kolei zasłużony ratownik górski nazywany "Naczelnikiem" mówi: stopniujcie marsze na mrozie, bo to ''wyższa szkoła jazdy''.

Lekarz i ratownik "Naczelnik": z morsowania w górach można nie wrócić, 6 rad dla ekstremalistów
Fot. Adobe Stock. Data Dodania: 16 grudnia 2022
  • "Jest nowa moda polegająca na chodzeniu po górach zimą wyłącznie w butach i szortach, bez bielizny termicznej, długich spodni, swetra, czy kurtki" - pisze na Facebooku Grupa Podhalańska GOPR, nazywając takich turystów "morsami górskimi".
  • "W związku z zyskującymi na popularności praktykami wybierania się w góry bez odpowiedniego ubioru, stanowczo odradzam ten sposób postępowania! Nie zawsze udaje nam się uratować osobę w hipotermii głębokiej - napisał w mediach społecznościowych dr Tomasz Darocha
  • Morsować w górach można, ale nie jest to zbyt bezpieczne i to „wyższa szkoła jazdy” dla prawdziwych ekstremalistów - mówi  ratownik i przewodnik górski, alpinista i speleolog, Piotr van der Coghen

W sieci nie milkną komentarze po sobotniej (16 stycznia) akcji ratowników Grupy Podhalańskiej GOPR, którzy w Masywie Babiej Góry w Beskidzie Żywieckim interweniowali wobec pięciu turystów wchodzących na szczyt w szortach i bez kurtki, mimo 14-stopniowego mrozu oraz drugiego stopnia zagrożenia lawinowego. Ubraniami z nieodpowiedzialnymi amatorami górskich wycieczek podzielili się inni (ubrani) turyści, ale jedna kobieta osłabła i groziła jej hipotermia. Na miejsce wyruszyło więc ponad 20 ratowników GOPR.

Łańcuch przeżycia poszkodowanego

"Jest to nowa moda polegająca na chodzeniu po górach zimą wyłącznie w butach i szortach, bez bielizny termicznej, długich spodni, swetra, czy kurtki" - pisze na Facebooku Grupa Podhalańska GOPR, nazywając takich turystów "morsami górskimi". Ale komentarzy jest znacznie więcej i nie kończą się jedynie na słowotwórstwie.

"W związku z zyskującymi na popularności praktykami wybierania się w góry bez odpowiedniego ubioru, stanowczo odradzam ten sposób postępowania! Brak odpowiedniego przygotowania, doświadczenia, zabezpieczenia medycznego powoduje uruchomienie ogromnej liczby osób, które uczestniczą w łańcuchu przeżycia poszkodowanego. Nie zawsze udaje nam się uratować osobę w hipotermii głębokiej, pomimo zastosowania techniki krążenia pozaustrojowego" - napisał w niedzielę (17 stycznia) w mediach społecznościowych dr Tomasz Darocha, współtwórca pozaustrojowego systemu leczenia pacjentów w hipotermii głębokiej.

Apel "do morsów" - tych prawdziwych, i tych, którym się tylko wydaje, że nimi są - wystosował także twórca i pierwszy "Naczelnik" Górskiego Pogotowia Ratunkowego na Jurze JOPR i GOPR, zawodowy ratownik i przewodnik górski, alpinista i speleolog, Piotr van der Coghen. W poniedziałek (18 stycznia) napisał na Facebooku:

"Jeśli nie mamy stosownego przygotowania, to z odpowiedzią na pytanie, czy morsowanie w górach jest fajne i bezpieczne, może być trochę jak w pewnym dowcipie" - pisze ratownik. "Czy przyjemnie jest całować tygrysa w tyłek? Odpowiedź jest jasna: przyjemność to dyskusyjna, ale za to ryzyko znaczne!" - pisze.

Tłumaczy, że np. wybiegnięcie na mróz z gorącej sauny i tarzanie się w śniegu, może mieć pozytywny wpływ na nasze krążenie i zahartowanie organizmu (oczywiście pod warunkiem, że sami jesteśmy zdrowi), natomiast marsze na mrozie w skąpym odzieniu mogą mieć sens wyłącznie wtedy, jeżeli są - jego zdaniem - stopniowane. "To znaczy, jeżeli spokojnie i systematycznie zwiększamy każdego dnia/tygodnia czas przebywania na mrozie i pokonywany odcinek" - pisze.

Góry są nieprzewidywalne dla osób niedoświadczonych

Dodaje, że doskonałym miejscem takich eskapad są okolice naszego domu, pensjonatu lub schroniska, gwarantujące nieodległe, ciepłe miejsce, do którego mamy szansę szybko się wycofać w sytuacji, gdy okaże się, że założony plan lub warunki nas przerastają. Jeśli pomysł na wyjście na ''morsowanie'' w góry ma być bezpieczny, to - według "Naczelnika", mogą go zaryzykować ludzie z odpowiednim górskim doświadczeniem turystycznym oraz solidnym stażem w ''morsowaniu'' odbytym w terenie łagodniejszym.

"Wybieranie od razu wysokich szczytów typu Babia Góra, Pilsko, Śnieżka czy Tarnica jest błędem podyktowanym chyba tylko próżnością własną i dość ryzykowną chęcią zaimponowania innym" - podsumowuje Piotr van der Coghen.

Przestrzega, że góry są nieprzewidywalne dla osób niedoświadczonych - ten sam odcinek szlaku turystycznego, którego pokonanie latem zabiera 3 godziny, zimą w zaspach bądź przy oblodzeniu może wymagać 9 a nawet 12 godzin.

"Jeśli do trudnych warunków panujących i tak zimą w górach dołożą się niestabilne warunki atmosferyczne, skoki ciśnienia, a także możliwe objawienie się chorób, o których nie mieliśmy pojęcia, to możemy bardzo realnie zbliżyć się do krawędzi, zza której już nie ma powrotu do świata żywych. (...) Spadek temperatury naszego ciała poniżej 30 st. C powoduje, że wpadamy w apatię i przestajemy walczyć o życie. Czy odczuwamy wówczas ból spowodowany mrozem? Już nie. Przeciwnie, wówczas zaczynamy mieć wrażenie ciepła i… razem z dalszym spadkiem temperatury ciała - powoli umieramy" - kończy.

Konstatuje, że morsować w górach można, ale nie jest to zbyt bezpieczne i to „wyższa szkoła jazdy” dla prawdziwych ekstremalistów. Radzi, by...

  • Nigdy nie wybierać się na takie ekstremum samotnie, ani z niesprawdzonymi bądź przygodnymi partnerami. Zasadą bowiem jest, że gdy ktoś zasłabnie, reszta powinna porzucić chęć ''zdobycia'' szczytu, zaopiekować się chorym i zawrócić razem z nim.
  • Sprawdzać pogodę i informacje o warunkach panujących na szlaku.
  • Zaplanować trzykrotnie więcej czasu na pokonanie trasy.
  • Mieć ze sobą kijki teleskopowe, jak również małe ''raczki'' na buty i ''stuptuty'', które zabezpieczą buty i skarpety przed wpadaniem śniegu do środka.
  • Prócz mocnych butów na nogach, zawsze trzeba zabierać ze sobą wygodny plecak z pasem biodrowym (każdy nosi swój plecak), a w nim: awaryjny komplet ciepłej, długiej bielizny oraz odzieży na górę i dół (polary, sympateksy, puchatki), czapka, rękawiczki, mała apteczka oraz folia ratunkowa NRC, węglowodany (czekolada) i gorący napój w termosie (kawa), no i oczywiście latarka (najlepiej czołowa).
  • W góry zawsze zabierać należy naładowany telefon komórkowy z aplikacją Ratunek (oraz mapę rejonu i kompas).

"Naczelnik" ocenia, że zakładanie sobie z góry, iż ''jakby coś poszło nie tak, to GOPR lub TOPR nas i tak uratuje'', jest nieuczciwe w stosunku do ratowników oraz innych turystów mogących potrzebować w tym czasie pomocy.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum

    Najnowsze