Lekarz i ratownik "Naczelnik": z morsowania w górach można nie wrócić, 6 rad dla ekstremalistów - Brak odpowiedniego przygotowania, doświadczenia, zabezpieczenia medycznego powoduje uruchomienie ogromnej liczby osób, które uczestniczą w łańcuchu przeżycia poszkodowanego - podnosi dr Tomasz Darocha. Fot. Grupa Podhalańska GOPR/Fb

Lekarz, współtwórca pozaustrojowego systemu leczenia pacjentów w hipotermii głębokiej, do tzw. morsów górskich: brak przygotowania i doświadczenia uruchamia ogromną liczbę osób, które uczestniczą w łańcuchu przeżycia poszkodowanego. Z kolei zasłużony ratownik górski nazywany "Naczelnikiem" mówi: stopniujcie marsze na mrozie, bo to ''wyższa szkoła jazdy''.

  • "Jest nowa moda polegająca na chodzeniu po górach zimą wyłącznie w butach i szortach, bez bielizny termicznej, długich spodni, swetra, czy kurtki" - pisze na Facebooku Grupa Podhalańska GOPR, nazywając takich turystów "morsami górskimi".
  • "W związku z zyskującymi na popularności praktykami wybierania się w góry bez odpowiedniego ubioru, stanowczo odradzam ten sposób postępowania! Nie zawsze udaje nam się uratować osobę w hipotermii głębokiej - napisał w mediach społecznościowych dr Tomasz Darocha
  • Morsować w górach można, ale nie jest to zbyt bezpieczne i to „wyższa szkoła jazdy” dla prawdziwych ekstremalistów - mówi  ratownik i przewodnik górski, alpinista i speleolog, Piotr van der Coghen

W sieci nie milkną komentarze po sobotniej (16 stycznia) akcji ratowników Grupy Podhalańskiej GOPR, którzy w Masywie Babiej Góry w Beskidzie Żywieckim interweniowali wobec pięciu turystów wchodzących na szczyt w szortach i bez kurtki, mimo 14-stopniowego mrozu oraz drugiego stopnia zagrożenia lawinowego. Ubraniami z nieodpowiedzialnymi amatorami górskich wycieczek podzielili się inni (ubrani) turyści, ale jedna kobieta osłabła i groziła jej hipotermia. Na miejsce wyruszyło więc ponad 20 ratowników GOPR.

Łańcuch przeżycia poszkodowanego

"Jest to nowa moda polegająca na chodzeniu po górach zimą wyłącznie w butach i szortach, bez bielizny termicznej, długich spodni, swetra, czy kurtki" - pisze na Facebooku Grupa Podhalańska GOPR, nazywając takich turystów "morsami górskimi". Ale komentarzy jest znacznie więcej i nie kończą się jedynie na słowotwórstwie.

"W związku z zyskującymi na popularności praktykami wybierania się w góry bez odpowiedniego ubioru, stanowczo odradzam ten sposób postępowania! Brak odpowiedniego przygotowania, doświadczenia, zabezpieczenia medycznego powoduje uruchomienie ogromnej liczby osób, które uczestniczą w łańcuchu przeżycia poszkodowanego. Nie zawsze udaje nam się uratować osobę w hipotermii głębokiej, pomimo zastosowania techniki krążenia pozaustrojowego" - napisał w niedzielę (17 stycznia) w mediach społecznościowych dr Tomasz Darocha, współtwórca pozaustrojowego systemu leczenia pacjentów w hipotermii głębokiej.

Apel "do morsów" - tych prawdziwych, i tych, którym się tylko wydaje, że nimi są - wystosował także twórca i pierwszy "Naczelnik" Górskiego Pogotowia Ratunkowego na Jurze JOPR i GOPR, zawodowy ratownik i przewodnik górski, alpinista i speleolog, Piotr van der Coghen. W poniedziałek (18 stycznia) napisał na Facebooku:

"Jeśli nie mamy stosownego przygotowania, to z odpowiedzią na pytanie, czy morsowanie w górach jest fajne i bezpieczne, może być trochę jak w pewnym dowcipie" - pisze ratownik. "Czy przyjemnie jest całować tygrysa w tyłek? Odpowiedź jest jasna: przyjemność to dyskusyjna, ale za to ryzyko znaczne!" - pisze.

Tłumaczy, że np. wybiegnięcie na mróz z gorącej sauny i tarzanie się w śniegu, może mieć pozytywny wpływ na nasze krążenie i zahartowanie organizmu (oczywiście pod warunkiem, że sami jesteśmy zdrowi), natomiast marsze na mrozie w skąpym odzieniu mogą mieć sens wyłącznie wtedy, jeżeli są - jego zdaniem - stopniowane. "To znaczy, jeżeli spokojnie i systematycznie zwiększamy każdego dnia/tygodnia czas przebywania na mrozie i pokonywany odcinek" - pisze.

Góry są nieprzewidywalne dla osób niedoświadczonych

Dodaje, że doskonałym miejscem takich eskapad są okolice naszego domu, pensjonatu lub schroniska, gwarantujące nieodległe, ciepłe miejsce, do którego mamy szansę szybko się wycofać w sytuacji, gdy okaże się, że założony plan lub warunki nas przerastają. Jeśli pomysł na wyjście na ''morsowanie'' w góry ma być bezpieczny, to - według "Naczelnika", mogą go zaryzykować ludzie z odpowiednim górskim doświadczeniem turystycznym oraz solidnym stażem w ''morsowaniu'' odbytym w terenie łagodniejszym.

"Wybieranie od razu wysokich szczytów typu Babia Góra, Pilsko, Śnieżka czy Tarnica jest błędem podyktowanym chyba tylko próżnością własną i dość ryzykowną chęcią zaimponowania innym" - podsumowuje Piotr van der Coghen.

Przestrzega, że góry są nieprzewidywalne dla osób niedoświadczonych - ten sam odcinek szlaku turystycznego, którego pokonanie latem zabiera 3 godziny, zimą w zaspach bądź przy oblodzeniu może wymagać 9 a nawet 12 godzin.

"Jeśli do trudnych warunków panujących i tak zimą w górach dołożą się niestabilne warunki atmosferyczne, skoki ciśnienia, a także możliwe objawienie się chorób, o których nie mieliśmy pojęcia, to możemy bardzo realnie zbliżyć się do krawędzi, zza której już nie ma powrotu do świata żywych. (...) Spadek temperatury naszego ciała poniżej 30 st. C powoduje, że wpadamy w apatię i przestajemy walczyć o życie. Czy odczuwamy wówczas ból spowodowany mrozem? Już nie. Przeciwnie, wówczas zaczynamy mieć wrażenie ciepła i… razem z dalszym spadkiem temperatury ciała - powoli umieramy" - kończy.

Konstatuje, że morsować w górach można, ale nie jest to zbyt bezpieczne i to „wyższa szkoła jazdy” dla prawdziwych ekstremalistów. Radzi, by...

  • Nigdy nie wybierać się na takie ekstremum samotnie, ani z niesprawdzonymi bądź przygodnymi partnerami. Zasadą bowiem jest, że gdy ktoś zasłabnie, reszta powinna porzucić chęć ''zdobycia'' szczytu, zaopiekować się chorym i zawrócić razem z nim.
  • Sprawdzać pogodę i informacje o warunkach panujących na szlaku.
  • Zaplanować trzykrotnie więcej czasu na pokonanie trasy.
  • Mieć ze sobą kijki teleskopowe, jak również małe ''raczki'' na buty i ''stuptuty'', które zabezpieczą buty i skarpety przed wpadaniem śniegu do środka.
  • Prócz mocnych butów na nogach, zawsze trzeba zabierać ze sobą wygodny plecak z pasem biodrowym (każdy nosi swój plecak), a w nim: awaryjny komplet ciepłej, długiej bielizny oraz odzieży na górę i dół (polary, sympateksy, puchatki), czapka, rękawiczki, mała apteczka oraz folia ratunkowa NRC, węglowodany (czekolada) i gorący napój w termosie (kawa), no i oczywiście latarka (najlepiej czołowa).
  • W góry zawsze zabierać należy naładowany telefon komórkowy z aplikacją Ratunek (oraz mapę rejonu i kompas).

"Naczelnik" ocenia, że zakładanie sobie z góry, iż ''jakby coś poszło nie tak, to GOPR lub TOPR nas i tak uratuje'', jest nieuczciwe w stosunku do ratowników oraz innych turystów mogących potrzebować w tym czasie pomocy.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH

Drogi Użytkowniku!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych możemy przetwarzać Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. O celach tego przetwarzania zostaniesz odrębnie poinformowany w celu uzyskania na to Twojej zgody. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane dodatkowo jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.