Lekarz Bartosz Fiałek nie uniknął zakażenia. Chce "zdecydowanego" podziału szpitali

Autor: Gazeta Wyborcza/Rynek Zdrowia • • 30 listopada 2020 12:33

Należy zdecydowanie podzielić szpitale na te zajmujące się tylko COVID-19 i te, które zajmują się pacjentami niepodejrzanymi o zakażenie, ponieważ teraz bardzo często dochodzi do mieszania się chorych - mówi reumatolog Bartosz Fiałek, "ozdrowieniec" pracujący w SPZZOZ w Płońsku, który prawdopodobnie zakaził się na tamtejszym SOR.

Lekarz Bartosz Fiałek nie uniknął zakażenia. Chce "zdecydowanego" podziału szpitali
Fot. archiwum (zdjęcie ilustracyjne)

Bartosz Fiałek - oprócz podziału lecznic na covidowe i niecovidowe - apeluje ponadto o utrzymywanie istniejących obostrzeń, aby doprowadzić do odblokowania ochrony zdrowia, która jest obecnie niewydolna. Chce tego mimo - jak przyznaje - szkodliwości z punktu widzenia ekonomiczno-gospodarczego.

Jak przypomina w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" Fiałek, z dostępnych informacji wynika, że dotychczas COVID-19 przechorowało ponad 10 tys. lekarzy i ponad 27 tys. pielęgniarek. Podkreśla, że tych liczb można byłoby uniknąć, gdyby medycy byli adekwatnie przygotowani do walki z epidemią.

- Przez sześć miesięcy nie zrobiono zbyt wiele w tym kierunku. Należało (...) przystosować szpitale z wydzieleniem stref „czystych” i „brudnych”. Ponadto powinno się zakupić odpowiednie ilości środków ochrony indywidualnej oraz ułatwić dostęp do specjalistycznych leków. W końcu trzeba było przygotować personel medyczny do walki z pandemią SARS-CoV-2, m.in. wyłonić zespoły pracowników, którzy w razie potrzeby zostaną skierowani do pracy przy zwalczaniu zarazy - wylicza.

U lekarza objawy zakażenia SARS-CoV-2 pojawiły się 6 listopada (piątek) pod wieczór, a 9 listopada (poniedziałek) po rozmowie z dyrektorem ds. medycznych płońskiej lecznicy zdecydował, że nie uda się do pracy i wykona test na obecność koronawirusa.

Fiałek podejrzewa, że zakaził się tydzień wcześniej, podczas swojego pierwszego 24-godzinnego dyżuru na SOR. - Przyjmowaliśmy pacjentów mieszanych: „czystych”, czyli niepodejrzanych epidemiologicznie, oraz „brudnych”, czyli podejrzanych o zakażenie - mówi. Dodaje, że do jednych trzeba było zakładać wszystkie środki ochrony indywidualnej, do innych je zdejmować. - Myślę, że zakaziłem się w trakcie tych manipulacji - wyjaśnia.

Fiałek konstatuje, że aby mieć wiedzę na temat przebiegu epidemii COVID-19 na terenie danego kraju, należy wykonywać taką liczbę testów, żeby odsetek wyników pozytywnych wynosił mniej niż 5 proc. Przypomina, że w Polsce jednego dnia zanotowaliśmy 59,3-procentowy odsetek wyników pozytywnych i - jak ocenia - był to najwyższy wynik na świecie. Lekarz zauważa, że w ostatnim czasie notujemy średnio powyżej 40 proc. dodatnich wyników testów na obecność SARS-CoV-2 w puli wszystkich wykonanych i - jak mówi - "to najlepsza legitymacja tego, że z powodu skrajnie niskiej liczby wykonywanych testów mało wiemy na temat przebiegu epidemii COVID-19 w Polsce".

Więcej: wyborcza.pl

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum