Leczona na astmę zamiast na raka żąda od Lux-Medu ćwierć miliona złotych

Autor: Rzeczpospolita/Rynek Zdrowia • • 08 sierpnia 2009 11:57

O tym, że ma raka w lewym płucu Joanna Marczewska dowiedziała się przypadkiem, podczas rutynowych badań do operacji ginekologicznej.

Od blisko roku lekarze Lux-Med przekonywali ją, że złe samopoczucie to efekt astmy - informuje Rzeczpospolita.

Lux-Med jest największym prywatnym centrum medycznym w kraju. W 19 oddziałach leczy się 350 tys. klientów indywidualnych. Z usług centrum korzystają również firmy, które w sumie zatrudniają 300 tys. osób. Pracodawca Marczewskiej, gdyńska firma North Cape Minerals, zawarł umowę z Lux-Med w 2007 r. Dla pracowników wykupił pakiet poszerzony.

52-letnia dziś chora od początku skarżyła się lekarzom kliniki na kaszel, chrypę, bóle gardła, problemy z oddychaniem i ogólne osłabienie. Leczono ją z powodu przewlekłych infekcji dróg oddechowych z gorączką, choć informowała lekarzy, że od 20 lat pali papierosy. Była więc w grupie podwyższonego ryzyka zachorowania na raka płuc.

W maju 2007 r. wykonano rentgen płuc, który nie wykazał zmian. Guz schowany był za sercem. Raka mógł wykryć tomograf albo bronchoskopia, ale tych badań nie zlecono.

Miesiąc później lekarze Lux-Medu zdiagnozowali u niej astmę o podłożu alergicznym, choć testy nie wykazały alergii. Stan pacjentki dalej się pogarszał. Gdy skarżyła się na silny kaszel i mocne kłucie w piersiach, lekarka uspokajała ją, że to nerwoból z przepracowania, a alergolog, że to dolegliwości typowe dla astmy.

Dopiero gdy w lutym zeszłego roku rentgen w publicznym szpitalu wykazał zmiany nowotworowe, Lux-Med zrobił pani Joannie specjalistyczne badania: tomografię, bronchoskopię i biopsję płuca. Potwierdziły, że ma zaawansowany nowotwór niedrobnokomórkowy lewego płuca rozsiany po całej opłucnej. Chemioterapia nic nie dała, a od onkologa kobieta usłyszała, że ma nieuleczalną postać raka.

Dziś Marczewska leczy się na własny koszt, głównie w Niemczech, gdyż się dowiedziała, że tylko oferowana tam terapia – niedostępna w Polsce – daje szansę na jakiekolwiek efekty.  Wydała już wszystkie oszczędności, wzięła też pożyczkę od pracodawcy. Postanowiła zaskarżyć Lux-Med. W pozwie skierowanym do Sądu Okręgowego w Warszawie w lipcu 2009 r. zażądała od kliniki ponad 240 tys. zł.

140 tys. zł to koszty, które poniosła na konsultacje w Bazylei i Berlinie, koszty dojazdów, badań i lekarstw. Kolejne 100 tys. złotych ma zadośćuczynić jej cierpienia fizyczne i psychiczne wywołane przez zaawansowany nowotwór.

Mec. Zygmunta Romana, pełnomocnik chorej, uważa, że brak szybkiego rozpoznania choroby nowotworowej przez lekarzy Centrum Medycznego Lux-Med oraz brak dodatkowych, specjalistycznych badań umożliwiły rozwój nieoperacyjnego raka u pacjentki.

Jak informuje Rzeczpospolita, prywatna klinika twierdzi, że „nie ponosi winy z powodu zachorowania przez panią Joannę Marczewską na chorobę nowotworową”, a zarzut „błędnie prowadzonego leczenia” raka jest bezzasadny, gdyż leczenie choroby nowotworowej „nie było prowadzone w żadnej z klinik Lux-Medu”.

Także Warta – ubezpieczyciel Lux-Medu – oceniła, że nie ma podstaw do uznania odpowiedzialności cywilnej firmy, i stwierdziła, że Marczewska nie wykazała, czy wcześniejsze wykrycie nowotworu uchroniłoby ją przed negatywnymi konsekwencjami choroby.

Dr n.med. Joanna Perkowicz, doradca prezesa zarządu ds. bezpieczeństwa pacjenta i szpitalnictwa spółki Lux-Med, w liście do gazety napisała m.in.: „To pacjentka sama nie wykazywała należytej staranności w dbałości o własne zdrowie, paląc papierosy” (Marczewska w Berlinie wykonała badanie genetyczne nowotworu. Wynika z niego, że to rak „niepapierosowy”).

Dr Perkowicz odniosła się też do diagnozy lekarzy Lux-Medu. „Zgodnie ze standardami wiedzy medycznej wczesne wykrycie nowotworu płuc (niewielki guzek, bez przerzutów, bez zajęcia węzłów chłonnych) jest bardzo trudnym zagadnieniem i w chwili obecnej nie ma niezawodnych metod jego dokonania” – napisała i podkreśliła, że rozpoznaje się go najczęściej w czasie przypadkowych badań, np. RTG.

Zdaniem prof. Jana Skokowskiego z Kliniki Chirurgii Klatki Piersiowej Akademii Medycznej w Gdańsku, prezesa Stowarzyszenia Walki z Rakiem Płuca, uporczywy kaszel, zmęczenie, bóle pleców, stan podgorączkowy to typowe objawy zaawansowanego raka płuc.

– Niestety, lekarzom pierwszego kontaktu brakuje myśli onkologicznej, historia pani Marczewska jest tego przykładem – ocenia prof. Jan Skokowski.

Według niego w Polsce rozpoznanie raka płuc jest na niskim poziomie. Rezultat: na 21 tys. przypadków zachorowań na raka płuca, rocznie przeżywa tysiąc osób.

Pracodawca chorej zerwał umowę z Lux-Medem. Rozważa wystąpienie o zwrot zapłaconego klinice wynagrodzenia.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum