Leczenie jednego poparzonego będzie kosztowało nawet 400 tys. zł

Autor: GUBAŁA Katarzyna • Źródło: PAP/Rynek Zdrowia   • 19 września 2009 19:18

Specjaliści z Centrum Leczenia Oparzeń szacują, że leczenie jednego poparzonego górnika nowatorską metodą przeszczepu tkanek pobranych od pacjenta i namnożonych w pracowni lecznicy może kosztować nawet 400 tys. zł. Nie ukrywają przy tym, że mają problemy z refundacją tej metody.

Leczenie jednego poparzonego będzie kosztowało nawet 400 tys. zł
Fot. Adobe Stock. Data Dodania: 16 grudnia 2022

Zdaniem specjalistów z CLO, do tej metody kwalifikują się wszyscy górnicy. Jednak, ta procedura finansowana jest na podstawie indywidualnej zgody.

– Mamy duże kłopoty. NFZ – choć trwają rozmowy na ten temat – nie ma tej procedury ujętej w katalogu. Podobnie ministerstwo, które płaci za procedury wysokospecjalistyczne – wyjaśniał Mariusz Nowak, dyrektor lecznicy. - To nowa metoda leczenia, trzeba ją jakoś sfinansować.

Podkreślił, że nie sposób określić jednostkowego kosztu takiego leczenia, ponieważ jego specyfika wobec każdego pacjenta jest inna. Sama hodowla i dokonanie przeszczepu to koszt, który może się mieścić w przedziale od 50 do 250 tys. zł.

Koszty leczenia ciężko poparzonego pacjenta dochodzą w tej metodzie czasem nawet do 300-400 tys. zł.

Wdrażając takie leczenie wobec ofiar piątkowej katastrofy, siemianowicka placówka zadłuża się. Dyrektor Centrum Leczenia Oparzeń podkreślił, że konieczne jest wprowadzenie systemowych rozwiązań w leczeniu oparzeń.

Trzeba też kształcić lekarzy specjalistów w tej dziedzinie. Uważa, że kombustiologia (dziedzina medycyny dotycząca leczenia oparzeń) powinna być podstawową specjalizacją. – Może to być nawet 50 lekarzy w kraju, ale żeby oni byli – uważa dyrektor CLO.

Olbrzymim problemem – zdaniem Mariusza Nowaka – jest to, że NFZ nie rozlicza oparzeń dróg oddechowych, bo po prostu nie ma takiej procedury. 

– Wszyscy przyjęli, że oparzyć można skórę, a nie drogi oddechowe. O tym trzeba mówić, to są problemy, których urzędnicy powinni słuchać – powiedział.

Jednocześnie zaznaczył, że kierowana przez niego placówka nie ma obecnie doraźnych potrzeb związanych z leczeniem poparzonych górników, gdyż placówkę wspiera dodatkowo Katowicki Holding Węglowy, do którego należy kopalnia "Wujek-Śląsk", w której doszło do wypadku.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum

    Najnowsze