Laparoskopowa chirurgia dziecięca: potrafimy operować na europejskim poziomie

Autor: Katarzyna Rożko/Rynek Zdrowia • • 18 września 2010 10:51

Nasi chirurdzy dziecięcy potrafią wykonać praktycznie wszystkie operacje laparoskopowe możliwe do przeprowadzenia u dzieci, choć w Polsce zabiegi przy zastosowaniu tej techniki, to wciąż stosunkowo niewielki procent wszystkich operacji.

Laparoskopowa chirurgia dziecięca: potrafimy operować na europejskim poziomie

Otwarcie w piątek (17 września) Pracowni Wideochirurgii Dziecięcej w Szpitalu Klinicznym im. K. Jonschera w Poznaniu, to kolejne potwierdzenie możliwości polskiej laparoskopii dedykowanej najmłodszym pacjentom.

Pracownia Wideochirurgii Dziecięcej w Katedrze i Klinice Chirurgii, Traumatologii i Urologii Dziecięcej Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu powstawała latami. W 1996 r. Klinice udało się zdobyć kolumnę laparoskopową, bardzo nowoczesną na tamte czasy i pracującą zresztą do dziś.

– Przez ostatnie kilkanaście lat zdobywaliśmy nie tylko wiedzę i doświadczenie, ale i najnowocześniejszy sprzęt. Teraz przyszedł czas na oficjalnie otwarcie Pracowni – mówi kierujący nią dr hab. Przemysław Mańkowski.

Jak podkreśla, będzie to jedna z pierwszych tak zorganizowanych pracowni w Polsce, gdyż najczęściej laparoskopia działa w ramach klinik a nie jako odrębna jednostka. Poznańskim chirurgom udało się zgromadzić sporo nowoczesnego sprzętu i zależało im, żeby był w jednych rękach.

Dzięki pieniądzom z resortu zdrowia poznański ośrodek zakupił m.in. dwie kolumny laparoskopowe z najwyższej półki, nóż harmoniczny, ultrasonograf laparoskopowy. Dysponując takimi narzędziami chirurdzy mogli pomyśleć o wyodrębnieniu specjalistycznej pracowni, w której sami będą mogli zdobywać kolejne doświadczenia i uczyć innych, organizując kurs laparoskopowy dla chirurgów dziecięcych przed specjalizacją.

Miniaturyzacja sprzętu

Jednym z osiągnięć poznańskich chirurgów jest postęp w torakoskopii dziecięcej. Kolumny laparoskopowe wykorzystują również w neurochirurgii, urologii dziecięcej.

– Mamy na swym koncie m.in. operację usunięcia nerki metodą laparoskopową u wcześniaka ważącego 1600 gramów czy zoperowanie dużych rozmiarów nowotworu nadnercza u trzymiesięcznego niemowlęcia. Obecnie wraz z ośrodkiem w Gdańsku rozwijamy operowanie przez jeden port  – mówi doc. Mańkowski.

Jak zaznacza, postęp w laparoskopii dziecięcej jest możliwy m.in. dzięki miniaturyzacji sprzętu.

– Gdy kilkanaście lat temu zaczynaliśmy naszą przygodę z laparoskopią, mieliśmy narzędzia o pięciomilimetrowej średnicy, teraz to 3 mm. Również urządzenie, które podaje gaz jest bardzo nowoczesne i precyzyjne. Jesteśmy przygotowani do operowania coraz mniejszych pacjentów – mówi szef Pracowni.

Podkreśla też, że laparoskopia dziecięca to wyjątkowo trudna dziedzina medycyny, obarczona silnym stresem psychicznym, a decyzje o typie operacji mają z reguły olbrzymi wpływ na życie.

– Nasi pacjenci to ludzie, którzy mają przed sobą 60-70 lat życia. Zależy nam, by były to zabiegi jak najbardziej oszczędzające narządy – zapewnia.

W Polsce operacje laparoskopowe u dzieci wykonuje się głównie w czterech wiodących w tej dziedzinie ośrodkach: Klinice Chirurgii i Urologii Dziecięcej AM we Wrocławiu, Klinice Chirurgii i Urologii Dzieci i Młodzieży Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego w Gdańsku, Klinice Chirurgii Dziecięcej i Transplantacji Narządów Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie oraz w poznańskim ośrodku.

Dr hab. Piotr Czauderna, chirurg dziecięcy z Kliniki Chirurgii i Urologii Dzieci i Młodzieży Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego w Gdańsku, wykładowca na krajowych oraz zagranicznych kursach i warsztatach laparoskopowych, podkreśla, że choć każdy z tych ośrodków specjalizuje się w nieco innych dziedzinach, ale to praktycznie wszystkie operacje laparoskopowe u dzieci, które są wykonywane na świecie, są robione również i w Polsce.

Ponad 1500 małych pacjentów

– Pierwszą operację techniką laparoskopową u dzieci w kraju wykonał w Gorzowie dr Piotr Gajewski w 1994 r. Z roku na rok robi się ich coraz więcej. W wiodących ośrodkach stanowią one od 15 do 30 proc. wszystkich operacji, a w niektórych zagranicznych szpitalach jest to już nawet 50 proc. W gdańskim ośrodku techniką laparoskopową operuje się ponad 250 dzieci rocznie i ta liczba stale rośnie. Można szacować, że w całym kraju będzie to ok. 1500-2000 pacjentów dziecięcych – mówi doc. Czauderna.


Jak podkreśla, jest wiele z operacji w których technika laparoskopowa ma zdecydowaną przewagę nad tradycyjną. Tak jest m.in. w przypadku operacji żylaków powrózka nasiennego, rekonstrukcjach wysokich wad odbytu czy w operacji niezstąpionych i niebadalnych jąder.

– Technika laparoskopowa jest szczególnie przydatna w przypadku chirurgii klatki piersiowej, gdzie samo dostanie się do miejsca operowanego wymaga wykonania rozległego cięcia. Zastosowanie torakoskopii prowadzi do szybszej rekonwalescencji, wiąże się z mniejszym bólem i powikłaniami oraz pozwala uniknąć trwałych deformacjami klatki piersiowej, które często po tych zabiegach pozostają – tłumaczy nasz rozmówca.

Krzywa uczenia

Zaznacza, że ideą laparoskopii jest chirurgia oszczędzająca, nie tylko w zakresie operacyjnego dostępu, pomagając uniknąć znacznych cięć, ale i podczas samej operacji, gdzie chirurg pracuje korzystając ze znacznego powiększenia obrazu, co z kolei pozwala wykonać zabiegi zdecydowanie precyzyjniej.

– Jednocześnie jednak techniki laparoskopowe wymagają znacznie o wiele więcej wprawy niż chirurgia otwarta i być może dlatego nie są jeszcze tak popularne, jakby mogły być. To jest pewna bariera doświadczeń ludzkich – stąd warsztaty i kursy, ale i bariera sprzętowa, gdyż sprzęt do laparoskopii czy torakoskopii jest bardzo drogi. Z pewnością, tzw. krzywa uczenia się w przypadku laparoskopii jest znacznie dłuższa niż w przypadku tradycyjnych zabiegów otwartych. Niemniej jest to technika, która jest skazana i na rozwój i na sukces – mówi dr Czauderna.

Świadczy o tym choćby przykład operacji przez jeden port metodą SILS czy też LESS, która na świecie została zastosowana u dzieci 2-3 lata temu, a którą w Polsce dwa lata temu wprowadził właśnie ośrodek gdański.

– To kolejny stopień minimalizacji nieuniknionego urazu chirurgicznego, ale i kolejny stopień wtajemniczenia dla chirurga. Zamiast kilku nacięć, jedno. To jest z pewnością przyszłość laparoskopii, ale czekamy na postęp techniczny i na wyprodukowanie narzędzi, które takie zabiegi ułatwią – wyjaśnia lekarz.

Małe cięcie jest... piękne

Jak przyznaje dr Czauderna, sprzęt jest drogi i szefowie jednostek muszą włożyć wiele pracy, żeby pozyskać środki na inwestycje w niezbędny do chirurgii małoinwazyjnej sprzęt. Barierę stanowią nie tylko ceny aparatury, ale i to, że procedury laparoskopowe nie są wcale lepiej finansowane niż procedury otwarte, a są często droższe, gdyż np. wymagają użycia kosztownego sprzętu jednorazowego.

Jednak chirurdzy dziecięcy, entuzjaści technik laparoskopowych, choć na drodze napotykają bariery sprzętowe, finansowe, a proces uczenia się przypadku laparoskopii jest znacznie dłuższy, przekonują, że małe jest piękne, a laparoskopia skazana jest na rozwój i na sukces.

– W laparoskopowej chirurgii dziecięcej i w samym kraju dzieje się też wiele dobrego. Lekarze interesują się zdobywaniem wiedzy i umiejętności w tej dziedzinie na warsztatach i kursach laparoskopowych. Nikt też już nie kwestionuje, że laparoskopia ma sens. Liczba ośrodków, w których operuje się tą techniką rośnie. Zestarzał się nieco pogląd: „duży chirurg - duże cięcie”. My uważamy, że i małe cięcie jest piękne – podsumowuje z humorem chirurg.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum