Kto pomaga pacjentowi? Czyli rzecznik kontra lekarz w szpitalu psychiatrycznym...

Autor: Ryszard Rotaub/Rynek Zdrowia • • 10 października 2012 06:15

Rzecznik Praw Pacjenta, prezes NRL, konsultanci krajowi i wojewódzcy oraz dyrektor szpitala starają się rozwiązać konflikt w Szpitalu dla Nerwowo i Psychicznie Chorych w Rybniku. Na razie bez skutku. Problem w tym, że nawet oni nie mogą dojść do porozumienia w sprawie rozgraniczenia kompetencji rzeczników praw pacjenta szpitala psychiatrycznego i lekarzy psychiatrów w procesie leczenia pacjenta.

Teoretyczne sprawa jest prosta: lekarz ma leczyć, rzecznik ma pilnować, żeby w czasie hospitalizacji przestrzegano praw chorego.

- Warto przypomnieć, jaka była przyczyna wprowadzenia do polskiego ustawodawstwa rzeczników praw pacjenta szpitala psychiatrycznego - mówi nam Rzecznik Praw Pacjenta Krystyna Barbara Kozłowska i zwraca uwagę, że chorzy przebywający w tego typu placówkach, z uwagi na charakter zaburzeń, są grupą najbardziej ze wszystkich innych narażoną na nieprzestrzeganie ich praw ze strony świadczeniodawców.

- Dlatego tak istotne jest, aby równolegle z prowadzonym procesem terapeutycznym, była obecna na miejscu osoba podejmująca działania wyjaśniające w każdym momencie, w którym prawa tych osób jako pacjentów są zagrożone - dodaje Kozłowska.

Pełna zgoda na rzecznika
Akurat co do tego nie ma sporu. Trzeba przestrzegać praw człowieka, szczególnie wtedy, gdy nie jest on w stanie sam upomnieć się o nie. A jest z tym problem. Z raportu NIK z lipca br. wynika, że natychmiastowej poprawy wymaga choćby przestrzeganie procedur związanych z przyjmowaniem chorych bez ich zgody oraz stosowaniem wobec nich środków przymusu bezpośredniego.

NIK alarmuje, że szpitale powszechnie lekceważą obowiązek rzetelnego prowadzenia dokumentacji dotyczącej takich przypadków. Rażące zaniedbania w dokumentowaniu przyjęć pacjentów bez ich zgody stwierdzono niemal we wszystkich skontrolowanych szpitalach.

Ale pójdźmy krok dalej, nie ograniczajmy się do ogólnych konstatacji, że rzecznicy są potrzebni. Lekarze z Rybnika zadają konkretne pytania. Oto niektóre:

Jak w kontaktach z rzecznikiem stosować się do wymogu zachowania tajemnicy lekarskiej? Czy rzecznik, który nie ponosi odpowiedzialności za podejmowane interwencje, ma prawo żądać zmiany zarządzeń porządkowych wydanych w stosunku do poszczególnych pacjentów w związku z ich stanem psychicznym lub zachowaniem? Czy rzecznik, nie będąc lekarzem, ma prawo poddawać merytorycznej analizie dokumentację medyczną i kwestionować rozpoznanie lekarskie? Czy rzecznik ma prawo domagać się bezpośredniej obecności przy badaniu lekarskim?

Co komu wolno?
Szukamy odpowiedzi u Stanisława Frydrychowicza, rzecznika praw pacjenta szpitala psychiatrycznego w Rybniku. Kieruje nas do RPP.

- Rzecznik ma prawo wstępu do pomieszczeń związanych z udzielaniem świadczeń zdrowotnych, może sprawdzać czy szanowana jest intymność i godności pacjenta, jego prawo do dokumentacji medycznej - odpowiada minister Kozłowska.

Zaznacza, że wnikliwie analizuje wszystkie informacje dotyczące działań podejmowanych przez rzecznika. - Dotychczasowe działania rzecznika w rybnickim szpitalu nie wskazują na przekroczenie przysługujących uprawnień ustawowych, ani też na jakiekolwiek naruszenie obowiązków pracowniczych - wyjaśnia.

Kto komu szkodzi?
Skąd zatem ten długotrwały spór, skoro wszystko w działalności rzecznika - jak twierdzi RPP - jest zgodne z prawem? Może wina leży po stronie lekarzy?

Marek Ksol, zastępca dyrektora do spraw lecznictwa w rybnickim szpitalu niechętnie komentuje konflikt. Jest dyrektorem, ale też lekarzem. Zapewnia, że nie chce dolewać oliwy do ognia i że poprzez rozmowy ze stronami próbował wyjaśnić kontrowersje. Nie udało się. Nie było rady - trzeba było zwrócić się o pomoc do różnych instytucji.

- Poprzez nasze koło interweniowaliśmy w Śląskiej Izbie Lekarskiej, aż w końcu sprawa trafiła do prezesa NRL, który wystosował oficjalne pismo do minister Kozłowskiej - wyjaśnia dyrektor i na naszą prośbę relacjonuje opinie lekarzy z Rybnika o tamtejszym rzeczniku:

- Niektóre działania rzecznika, w ocenie lekarskiej, szkodzą pacjentom; utrudniają, a niektórzy twierdzą, że uniemożliwiają leczenie.

Niepojący sygnał z Rybnika nie był jedynym w kwestii roli rzeczników w szpitalach psychiatrycznych. Dlatego samorząd lekarski poinformował o zaistniałej sytuacji prof. Marka Jaremę - konsultanta krajowego z dziedziny psychiatrii - oraz prof. Janusza Heitzmana - prezesa Zarządu Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego.

Potwierdzili, że w praktyce dość często dochodzi do sytuacji, w której lekarze psychiatrzy oraz rzecznicy praw pacjenta szpitala psychiatrycznego różnią się w interpretacjach przepisów ustawy o ochronie zdrowia psychicznego co do kompetencji rzecznika, a także że problem Szpitala w Rybniku nie jest odosobnionym przypadkiem.

Zależy od punktu widzenia
”Rola jaką ma do odegrania rzecznik praw pacjenta szpitala psychiatrycznego jest nie do przecenienia. Należy jednak wyraźnie zaznaczyć, że podstawowe zadania w zakresie procesu leczniczego osób z zaburzeniami psychicznymi spoczywają na lekarzu i to lekarz odpowiada za prawidłowość leczenia. Wobec tego nie sposób zaakceptować działań rzecznika praw pacjenta, które utrudniają lub wręcz uniemożliwiają prawidłowe leczenie” - czytamy w piśmie prezesa NRL Macieja Hamankiewicza do Rzecznika Praw Pacjenta. Dokumenty w tej sprawie opublikowano na http://www.nil.org.pl

Hamankiewicz podkreśla, że rzecznik nie powinien działać w opozycji do lekarzy psychiatrów, podważać ich kompetencje na podstawie wyłącznie własnej (nielekarskiej) oceny stanu klinicznego i nakłaniać pacjenta i jego rodzinę do składania skarg na lekarzy.

- Oczywiście znane mi jest stanowisko NRL i konsultantów z dziedziny psychiatrii w kwestii działalności rzeczników w szpitalach psychiatrycznych. Sprawa ta jest obecnie weryfikowana - informuje nas Kozłowska i zwraca uwagę, że rzecznik wykonując swoje zadania przyjmuje odmienne od członków zespołu terapeutycznego kryteria. Są nimi prawa pacjenta, a nie kwestie medyczne.

- Innymi słowy, i to podkreślę wyraźnie, wskazany rzecznik nie ingeruje w decyzje o charakterze medycznym, jak np. ordynowanie leków, czy formułowanie zaleceń lekarskich. Przedmiotem jego zainteresowania jest jedynie to, czy w trakcie procesu leczniczego przestrzegane są prawa pacjenta. I tu często dochodzi do ostrych reakcji ze strony środowiska medycznego - przyznaje RPP.

Rzecznik praw pacjenta szpitala psychiatrycznego to stosunkowa nowa instytucja. Obecnie w polskich szpitalach działa tylko 24 rzeczników, choć powinno być ich pięćdziesięciu.

Wydaje się, że oprócz zwiększenia liczebności rzeczników posiadających odpowiednie kwalifikacje konieczne również będzie pilne doprecyzowanie przez resort zdrowia ich roli w szpitalach psychiatrycznych w taki sposób, żeby wykonując swe powinności na rzecz pacjenta nie byli odbierani przez środowisko psychiatrów jako ci, którzy wiedzą lepiej, co dla niego dobre.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum