Kraków: tylko połowa karetek może korzystać z z systemu TeLeEKG

Autor: GUBAŁA Katarzyna • Źródło: Dziennik Polski/Rynek Zdrowia   • 19 września 2009 10:36

Instytut Kardiologii Krakowskiego Szpitala Specjalistycznego im. Jana Pawła II korzysta z najwyższej jakości urządzenia do odbioru informacji telemedycznych. Może ono jednak odbierać dane o EKG z urządzeń wyprodukowanych tylko przez jedną firmę, co oznacza, że z systemu TeLeEKG może korzystać tylko 12 z 24 krakowskich karetek.

Kraków: tylko połowa karetek może korzystać z z systemu TeLeEKG
Fot. Adobe Stock. Data Dodania: 16 grudnia 2022

Jak informuje Dziennik Polski, co druga karetka jedzie do chorego bez lekarza, ekipę stanowią pielęgniarka i ratownicy medyczni. W wypadku podejrzenia zawału ratownicy najczęściej decydują się na tzw. telekonsultację. Wykonują pacjentowi w karetce EKG i poprzez system telemedyczny przesyłają wyniki do Instytutu Kardiologii w Szpitalu im. Jana Pawła II.

Na ich podstawie dyżurny kardiolog interwencyjny - widząc na ekranie wyniki - podejmuje natychmiastową decyzję, gdzie ma zostać zawieziony pacjent i co dalej z nim robić.

Urządzenie, którym dysponuje Instytut Kardiologii w Szpitalu Jana Pawła II w Krakowie odbierać dane o EKG z urządzeń wyprodukowanych tylko przez jedną firmę. Ma je tylko połowa karetek Krakowskiego Pogotowia Ratunkowego.

- Obowiązuje nas ustawa o zamówieniach publicznych i nie możemy kupować takiej aparatury, jaka nam się podoba - mówi Dziennikowi Polskiemu Małgorzata Popławska, dyrektor KPR. Na polskim rynku działa czterech producentów urządzeń do transmisji telemedycznej, ale wytwarzana przez nich aparatura funkcjonuje w różnych, niepasujących do siebie standardach.

Jeśli karetka nie dysponuje urządzeniem dopasowanym do aparatury Instytutu Kardiologii w Szpitalu im. Jana Pawła II, chory wieziony jest do najbliższego Szpitalnego Oddziału Ratunkowego, gdzie jest wykonywane kolejne EKG. Dopiero wtedy zapada decyzja, dokąd chorego zawieźć.

Zdarza się też, że karetka, która przywiozła chorego do SOR, nie może z nim czekać na wynik badania, więc trzeba czekać na kolejną karetkę.

Zdaniem dr hab. med. Dariusza Dudka z Instytutu Kardiologii Szpitala im. Jana Pawła II, zapis zabraniający przewożenia pacjenta tą samą karetką do kolejnych placówek zwiększa czas oczekiwania na interwencję kardiologiczną do 60 minut. Lekarz ocenia, że w ciągu roku z tego właśnie powodu umiera aż 25 mieszkańców Małopolski.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum

    Najnowsze