Kraków: jeden narząd, różne standardy jego leczenia

Autor: Gazeta Wyborcza/Rynek Zdrowia • • 09 lipca 2009 13:22

Pacjenci trafiający wieczorem z problemem okulistycznym do Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie, muszą czekać na pomoc do następnego dnia.

Anonimowy pracownik szpitala tłumaczy dziennikarzom Gazety Wyborczej, że „w okulistyce nie ma stanów zagrożenia życia, a przed zabiegiem potrzebne są konsultacje: neurologów, laryngologów, diagnostyka. Na to trzeba czasu, dlatego nawet jak ktoś trafi do szpitala wieczorem, decyzja o zabiegu zapada dopiero rano".

Co innego dziennikarze usłyszeli w Klinice Okulistycznej w Katowicach, do której trafiają pacjenci z Krakowa.

- Jeśli uraz oka jest naprawdę poważny, karetki pogotowia wolą od razu jechać do kliniki okulistycznej w Katowicach. Operujemy od razu, bo oko to za delikatny narząd, żeby czekać - przyznaje Andrzej Drybański, dyrektor katowickiej placówki i dodaje, że co miesiąc z Małopolski trafia po kilku pacjentów z urazami oka.

- Generalnie nie ma takiej potrzeby, żeby natychmiast po przyjęciu operować pacjenta. Nawet wtedy, gdy jeszcze były okulistyczne ostre dyżury, odstępowało się od nocnych zabiegów - wyjaśnia Alina Górniak-Bednarz, konsultant wojewódzki w okulistyce. - Większość takich przypadków powinno być załatwianych na SOR-ach.

W 2008 roku w śląskiej klinice okulistycznej pomoc znalazło ponad 16,5 tysiąca pacjentów, w tym roku już ponad osiem tysięcy. Co piąte dziecko leczone w tej klinice pochodzi z Małopolski.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum