Kraków: coraz trudniej o leczenie bezdomnych; problem narasta

Autor: KL, Dziennik Polski/Rynek Zdrowia • • 19 października 2012 12:35

Szacuje się, że w Polsce żyje ok. 30 tys. bezdomnych. Większość z nich nie ma ubezpieczenia. W systemie opieki zdrowotnej brakuje zaś pieniędzy, by takich chorych skutecznie leczyć. Zdaniem ekspertów bez profilaktyki tych chorych i ich skutecznego leczenia problem np. chorób zakaźnych będzie narastał w całym kraju.

Przychodnia Lekarska dla Ludzi Bezdomnych Stowarzyszenia "Lekarze Nadziei" w Krakowi w pierwszym kwartale tego roku przyjęła 900 spośród 2000 krakowskich bezdomnych. Jednak na dalsze leczenie pieniędzy zaczyna już brakować.

Prof. Zbigniew Chłap, prezes Stowarzyszenia "Lekarze Nadziei" mówi Dziennikowi Polskiemu, że pacjentami przychodni coraz częściej są pacjenci w ciężkim stanie, z chorobami zakaźnymi, którym - jak twierdzą - placówki medyczne odmówiły pomocy.

- Niektórzy są do nas kierowani przez szpital, który zapewnił im jedynie podstawową pomoc. Ale my nie jesteśmy w stanie wszystkimi się zająć. Wiadomo, że bezdomny przyjmie tylko te leki, które dostanie od nas, bo nie ma pieniędzy, by wykupić receptę. A nam, niestety, darmowych leków dramatycznie brakuje - podkreśla profesor.

Jak zaznacza prof. Chłap szpitale i przychodnie podsyłają mu pacjentów, bo nie mają pieniędzy na leczenie bezdomnych.

W Szpitalu Uniwersyteckim nr 1 im. Jurasza w Bydgoszczy personel sprawdza, czy pacjent ma aktualną legitymację ubezpieczeniową lub decyzję Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej (MOPS) o ubezpieczeniu. Gdy chory nie jest ubezpieczony, wówczas, aby odzyskać wydatki poniesione przez szpital, pracownik socjalny wypełnia wspólnie z pacjentem specjalny, bardzo rozbudowany formularz dla MOPS. 

Procedury związane z odzyskaniem pieniędzy przez szpital są tak czasochłonne, że w niektórych lecznicach z tego powodu trzeba było zatrudnić pracownika zajmującego się tylko tym. Taka sytuacja ma miejsce w Szpitalu Specjalistycznym im. Józefa Dietla w Krakowie, który przyjmuje największą liczbę bezdomnych w mieście. A i tak wszystkich pieniędzy odzyskać sie nie udaje. 

Przepisy mówią, że bezdomni, których życie jest zagrożone, otrzymują niezbędną pomoc medyczną. Większy problem jest z ich leczeniem w innych przypadkach , nawet chorób zakaźnych.  W opinii rzecznika praw obywatelskich Ireny Lipowicz, istnieje duża grupa osób bezdomnych, która nie podejmie żadnych działań, aby uzyskać podstawy do korzystania ze świadczeń pomocy społecznej oraz opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych.

Zdaniem ekspertów w dziedzinie epidemiologii, bez systemowego programu profilaktyki i leczenia skierowanego do tych osób, narastać może w naszym kraju problem rozprzestrzeniania się takich chorób jak m.in. gruźlica, WZW B i C czy AIDS.

Szacuje się, że na Mazowszu 10 proc. chorych na gruźlicę to właśnie bezdomni. W rzeczywistości liczba chorych z pewnością jest większa niż wskazują statystyki, ponieważ spory odsetek zarażonych pozostaje niezdiagnozowany. Jak przyznaje portalowi rynekzdrowia.pl profesor Zofia Zwolska z Instytutu Gruźlicy i Chorób Płuc w Warszawie niektóre leki pacjent musi kupić sam i dopiero potem może wystąpić o zwrot pieniędzy. W przypadku bezdomnych oczywiście jest to bariera blokująca leczenia.

Czytaj też. Choroby zakaźne: coraz bardziej bezdomne i spychane na margines

Kolejny problem, na jaki zwraca uwagę prof. Zwolska to fakt, że nawet, jeśli taki chory trafi do placówki ochrony zdrowia, gdzie choroba zostanie wykryta, to często nie podejmuje leczenia lub je przerywa, bo jest długotrwałe i uciążliwe. - Ustawa o chorobach zakaźnych daje prawo do zastosowania przymusu leczenia w takich przypadkach, w praktyce jednak jest to trudne do wyegzekwowania. Szczególnie w grupie osób nie posiadających stałego miejsca zamieszkania.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum