Kpt. dr Siewiera: pandemia mówi "sprawdzam". Włoscy lekarze rodzinni nie zawiedli Dr kpt. Jacek Siewiera przed Białym Domem; FOT. Arch. pryw.

W najtrudniejszym okresie pandemii widziałem wspaniałą postawę włoskich lekarzy rodzinnych. Jeździli do pacjentów, badali ich w domach, aby nie trafiali do szpitala - mówi kpt. dr Jacek Siewiera w drugiej części wywiadu dla Rynku Zdrowia.

  • W warunkach pandemii jedni stawali się prawdziwymi liderami, m.in. dbając o bezpieczeństwo swoich pracowników. Niestety, inni liderami byli jedynie tytularnie - mówi szef polskich misji medycznych we Włoszech i USA
  • Wojskowy Instytut Medyczny mógł służyć stronie amerykańskiej m.in. wiedzą dotyczącą budowania szpitali modułowych i rozwiązań obejmujących transport pacjentów - także drogą lotniczą, z wykorzystaniem wojska
  • Podczas naszej misji w Stanach Zjednoczonych, w dniu wizyty u prezydenta USA w Białym Domu urodziła się moja córeczka - wspomina kpt. dr Jacek Siewiera

Rynek Zdrowia: - Dowodził Pan polskimi misjami medycznymi COVID-19 we włoskiej Lombardii i USA. Zacznijmy od tego drugiego przedsięwzięcia. Jak doszło do Pana wizyty w Białym Domu?

Kpt. dr n. med. Jacek Siewiera, kierownik Kliniki Medycyny Hiperbarycznej Wojskowego Instytutu Medycznego: - Wizyta w Białym Domu była bezpośrednim skutkiem misji realizowanej przez Wojskowy Instytut Medyczny w kwietniu 2020 roku we Włoszech, w najbardziej krytycznej fazie pandemii SARS-CoV-2, a następnie misji WIM w Stanach Zjednoczonych. Nasza obecność w USA rozpoczęła się od telefonu Donalda Trumpa do prezydenta Andrzeja Dudy.

Obie strony uzgodniły wówczas, że przekażemy Amerykanom naszą wiedzę oraz doświadczenia zdobyte w Północnych Włoszech. Trzeba pamiętać, że był to okres (kwiecień 2020 r.), kiedy pandemia COVID-19 zbierała w Stanach Zjednoczonych najtragiczniejsze żniwo, a krzywa zgonów w Nowym Jorku i Chicago dynamicznie rosła.

- Podczas spotkania w Białym Domu Donald Trump naprawdę dobrze poradził sobie z wymawianiem nazwiska Siewiera, dziękując w poruszających słowach Panu i wszystkim uczestnikom polskiej misji za ogromne zaangażowanie w walce z koronawirusem w USA. Ale Pan miał wtedy dodatkowy powód do wzruszenia.

- Tak, w dniu wizyty w Białym Domu, 25 czerwca 2020 roku urodziła się moja córeczka. Był to więc to dla mnie z kilku powodów wyjątkowy, niezapomniany, pełen emocji dzień.

Mieliśmy możliwość przekazania naszym amerykańskim kolegom nie tylko danych klinicznych związanych z leczeniem chorych na COVID-19 w największej wówczas możliwej próbie - grupie pacjentów z tą chorobą, ale także danych, które nie podlegają standardowym publikacjom i nie są tematem doniesień naukowców w specjalistycznych periodykach.

Spotkanie z prezydentem Stanów Zjednoczonych stanowiło pewną formę zwieńczenia naszej obecności w USA. Amerykanie od początku nie ukrywali, że interesuje ich w głównej mierze nasza wiedza zdobyta w trakcie misji w Lombardii - między innymi dotycząca tego, w jaki sposób pandemia wpływa na system ochrony zdrowia, zachowania populacji, a także na stabilność struktur państwa oraz zadania stojące przed poszczególnymi służbami w tej wyjątkowej sytuacji.

Dzieliliśmy się więc z Amerykanami naszą wiedzą zdobytą we Włoszech, która nie była nigdzie publikowana. Owszem, publikacje naukowe mnożyły się wówczas na potęgę, jednak polegały przede wszystkim na prostych, krótkich obserwacjach, zresztą nie do końca zgodnych z Evidence-Based Medicine, czyli medycyną opartą na faktach.

My natomiast mieliśmy możliwość przekazania naszym amerykańskim kolegom nie tylko danych klinicznych związanych z leczeniem chorych na COVID-19 w największej wówczas możliwej próbie - grupie pacjentów z tą chorobą, ale także danych, które nie podlegają standardowym publikacjom i nie są tematem doniesień naukowców w specjalistycznych periodykach.

- Jaką jeszcze wiedzę przydatną Amerykanom przewieźliście z Lombardii?

- To, czym Wojskowy Instytut Medyczny mógł służyć stronie amerykańskiej to koncepcje dotyczące sposobu budowania szpitali modułowych i rozwiązań obejmujących transport pacjentów - także drogą lotniczą, z wykorzystaniem wojska.

Niewiele osób dziś pamięta, że w transporcie pacjentów w najgorszym okresie pandemii we Włoszech (kiedy codziennie umierało ok. 1000 osób, a w ciągu dwóch miesięcy zmarło ponad 200 lekarzy) pomagali Niemcy. Przy użyciu wojskowego transportu lotniczego, Herkulesami przewozili do swoich ośrodków klinicznych m.in. pacjentów wymagających intensywnej terapii i stosowania procedur podtrzymujących życie.

Mieliśmy we Włoszech możliwość obserwować, w jaki sposób te rozwiązania były wdrażane - także w zakresie redystrybucji chorych, sprawnej koordynacji takiego transportu. Poznaliśmy także sposoby budowania wspomnianych szpitali modułowych. Co bardzo ważne, dowiedzieliśmy się w praktyce, jak tego nie robić i gdzie zostały popełnione największe błędy.

- Mamy w Polsce trzecią falę pandemii. Co z doświadczeń misji we Włoszech i USA możemy wykorzystać tu i teraz?

- Każde rozwiązanie wymaga dostosowania do warunków panujących w danym kraju, a w Polsce, podobnie jak w większości zachodniego świata najważniejszym, najbardziej deficytowym zasobem jest kadra medyczna. Włoskie doświadczenia wykorzystaliśmy w Wojskowym Instytucie Medycznym, czego najlepszym dowodem jest uruchomienie przez WIM szpitala modułowego w lokalizacji na Szaserów.

W zapewnieniu optymalnego poziomu bezpieczeństwa pacjentów leczonych z powodu COVID-19 bardzo ważne jest zaplecze kliniczne dostępne w miejscu udzielania świadczeń. Możliwość dostępu do świadczeń specjalistów z wielu dziedzin medycyny jest kluczowa w leczeniu choroby obejmującej wiele układów, u chorych z licznymi obciążeniami.

Myślę, że warto skorzystać z doświadczeń włoskich lekarzy rodzinnych. W pierwszej, najtrudniejszej fazie pandemii byli niezwykle zaangażowani. Jeździli samochodami przystosowanymi do zadań medycznych do domów pacjentów, stanowiąc bardzo ważne ogniwo odpowiedzi skierowanej przeciw COVID-19.

Budynek modułowego szpitala na Szaserów odpowiada pierwotnym założeniom z drugiego kwartału 2020 roku, dedykowanym właśnie intensywnemu leczeniu pacjentów zakaźnych, w tym z COVID-19. Obiekt ten posiada adekwatne do takich potrzeb szlaki komunikacyjne, układy ciśnień i wentylacji, strefy bezpieczne dla personelu i drogi dekontaminacyjne. Biorąc pod uwagę, że najcenniejszym zasobem jest kadra medyczna budynek w pierwotnym kształcie zakładał optymalną ergonomię pracy dla personelu.

W naszych webinariach po powrocie z misji we Włoszech i Stanach Zjednoczonych, informowaliśmy, między innymi o sprawdzonych empirycznie, korzystnych efektach stosowania, np. deksametazonu w fazie ostrej niewydolności oddechowej u pacjentów leczonych we Włoszech na oddziałach intensywnej terapii. Wiem, że wówczas wielu anestezjologów i intensywistów w Polsce stosowało je w terapii na długo przed tym, gdy stało się to obowiązującym standardem.

Myślę, że warto też skorzystać z doświadczeń włoskich lekarzy rodzinnych. W pierwszej, najtrudniejszej fazie pandemii byli niezwykle zaangażowani. Jeździli samochodami przystosowanymi do zadań medycznych do domów pacjentów, stanowiąc bardzo ważne ogniwo odpowiedzi skierowanej przeciw COVID-19.

To lekarze rodzinni we Włoszech zadawali sobie pytanie, jak wstawiać przenośne aparaty rentgenowskie np. do busów, aby wykonać to badanie u pacjenta i uniknąć przewożenia go do szpitala. To była wspaniała postawa lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej.

- Powiedział Pan kiedyś, że pandemia mówi „sprawdzam”, nie tylko lekarzom.

- Pandemia, poza wpływem np. na rozwój technologii medycznych i zmiany w systemach ochrony zdrowia, ma też swój bardzo ludzki wymiar. Zmieniła chyba wszystkie obszary naszej codziennej aktywności. Wpływa, między innymi na postrzeganie liderów w organizacjach. Każdy z nas obserwuje różne postawy - w pracy, ale też wśród swoich najbliższych.

Już od pierwszych dni pandemii, kiedy pojawiło się realne zagrożenie koronawirusem, każdy mógł dostrzec w swoim otoczeniu ludzi, którzy stawali się prawdziwymi liderami, myślącymi np. o przyszłości i bezpieczeństwie swoich pracowników, stworzeniu im gwarancji zatrudnienia, zapewnienia podstawowych źródeł dochodu, także o zapewnieniu bezpieczeństwa pracownikom placówek medycznych.

Niestety, poznaliśmy także liderów, którzy - jak się okazało - byli nimi jedynie tytularnie. Zamykali swoje przedsiębiorstwa, gabinety, organizacje. Tak, pandemia mocno powiedziała „sprawdzam” wobec ludzkich postaw i ról w społeczeństwie.

Spójrzmy chociażby, jak mało firm, w tym organizacji korporacyjnych - w przeciwieństwie do pierwszego okresu epidemii - angażuje się dziś w kampanie zachęcające do noszenia masek ochronnych czy niesienia pomocy osobom niesamodzielnym. Dlaczego? Bo o ile na początku pandemii takie działania dowodziły odpowiedzialności społecznej, o tyle obecnie społeczeństwu kojarzą się już raczej z negatywnymi emocjami - znużeniem, irytacją, frustracją.

Pandemia zmieniła chyba wszystkie obszary naszej codziennej aktywności. Wpływa, między innymi na postrzeganie liderów w organizacjach. Każdy z nas obserwuje różne postawy - w pracy, ale też wśród swoich najbliższych.

- Na zakończenie powiedzmy o Pana aktywności naukowej i medycznej nie związanej z COVID-19, w tym o badaniach prowadzonych w WIM, a także Uniwersytecie Oksfordzkim.

- W mojej pracy naukowej w Wojskowym Instytucie Medycznym realizuję badania dotyczące wpływu ciśnienia na organizm człowieka, a także nad wykorzystaniem różnić ciśnień atmosferycznych w procesie leczniczym. Jest to również wiedza wykorzystywana w bardzo szerokim spektrum różnego rodzaju operacji - podwodnych czy lotniczych.

To niezwykle pasjonująca dziedzina, w której wiele jest jeszcze do zrobienia - od głębin morskich, aż po aktywność człowieka w przestrzeni kosmicznej. W obu tych obszarach mamy do czynienia z dużymi różnicami ciśnień wpływającymi na zmiany w fizjologii funkcjonowania ustroju ludzkiego.

Natomiast w Uniwersytecie Oksfordzkim uczestniczę w badaniach nad wdrażaniem nowych technologii w obszarach medycyny, zarządzania kryzysowego oraz tzw. infrastrukturze krytycznej. To ważne dla mnie doświadczenia również biorąc pod uwagę, jaką rolę Uniwersytet Oksfordzki odgrywa w pracach nad terapiami dedykowanymi COVID-19.

Z oksfordzkiego ośrodka pochodzi nie tylko szczepionka produkowana przez firmę AstraZeneca, ale także pierwsze wyniki badań - prowadzonych w dużych grupach pacjentów - potwierdzających skuteczność deksametazonu, oczywiście w określonych fazach choroby, a także rezultaty badań obejmujących pierwsze poznane już skutki odległe choroby COVID-19.

* * *

Pierwsza część wywiadu z kpt. dr. Jackiem Siewierą: TUTAJ

Z kim rozmawialiśmy

Kpt. dr. n. med. Jacek Siewiera (rocznik 1984) - lekarz, prawnik. Specjalista anestezjologii i intensywnej terapii. Szef Oddziału Klinicznego Medycyny Hiperbarycznej Wojskowego Instytutu Medycznego.

W 2017 r. podjął się ratunkowej terapii hiperbarycznej pilota samolotu odrzutowego, który uległ awarii w trakcie lotu. Był to pierwszy na świecie, opublikowany przypadek skutecznego leczenia choroby dekompresyjnej dużych wysokości z wykorzystaniem terapii hiperbarycznej i krążenia pozaustrojowego. Kpt. dr Jacek Siewiera procedurę tę wykonał z narażeniem swojego zdrowia i życia, za co został odznaczony Krzyżem Zasługi za Dzielność przez Prezydenta RP Andrzeja Dudę, a także laureatem "Portretu Polskiej Medycyny" - nagrody przyznawanej przez redakcję Rynku Zdrowia.

Dowódca polskich misji medycznych COVID-19 we Włoszech i USA. Za udział w zwalczaniu epidemii SARS-CoV-2 w USA został odznaczony Wojskowym Medalem Zasługi Stanu Illinois. W grudniu 2020 r. został po raz drugi odznaczony Krzyżem Zasługi za Dzielność, przyznanym za udział w Wojskowo-Cywilnej Misji Medycznej w Lombardii.

Zobacz materiał wideo

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH

Drogi Użytkowniku!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych możemy przetwarzać Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. O celach tego przetwarzania zostaniesz odrębnie poinformowany w celu uzyskania na to Twojej zgody. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane dodatkowo jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.