Kontrakty dla oddziałów ratunkowych: zadań przybywa, pieniędzy - wprost przeciwnie

Autor: Katarzyna Rożko/Rynek Zdrowia • • 08 grudnia 2010 12:35

W czwartek (9 grudnia) odbędzie się w Warszawie zjazd nadzoru krajowego medycyny ratunkowej. Przyjadą konsultanci w tej dziedzinie ze wszystkich województw. Jednym z głównych tematów będzie fatalne finansowanie szpitalnych oddziałów ratunkowych (SOR) w Polsce.

Kontrakty dla oddziałów ratunkowych: zadań przybywa, pieniędzy - wprost przeciwnie

Dyrektorzy szpitali nie zamierzają godzić się na oderwane od rzeczywistości stawki i w ten sposób dokładać do niedoszacowanych szpitalnych oddziałów ratunkowych. Podkreślają, że w SOR ogniskują się inne problemy w ochronie zdrowia, a także, iż przybywa im pacjentów, a pieniędzy – nie...

Trójmiasto: trzy szpitale odmówiły
W Trójmieście podpisania kontraktu na SOR odmówiły trzy największe szpitale, w Wielkopolsce – m.in. Szpital Wojewódzki w Poznaniu, w Podlaskiem – Szpital Wojewódzki w Suwałkach. Ci, którzy podpisali kontrakty ze smutkiem przyznają, że wyższe stawki oznaczają dla nich tylko nieznaczne zmniejszenie milionowych strat.

Wśród trzech „zbuntowanych” pomorskich lecznic jest Szpital Specjalistyczny św. Wojciecha w Gdańsku-Zaspie. Dzienne utrzymanie SOR kosztuje w nim ok. 30 tys. zł. W 2010 r. NFZ płacił jedynie 16,7 tys. zł, a w przyszłym roku chciałby płacić 13 tys. zł.

Krystyna Grzenia, dyrektor Szpitala na Zaspie nie zgodziła się na podpisanie takiego kontraktu. Liczy na to, że NFZ rozpisze kolejny konkurs, w którym zaproponuje szpitalnym oddziałom ratunkowych bardziej racjonalne stawki. Jednak w jej opinii, dopóki nie zmieni się sposób finansowania SOR-ów, oddziały te będą zawsze generowały deficyty.

– Być może trzeba wrócić do pomysłu płacenia SOR-om za gotowość do pracy z kasy Ministerstwa Zdrowia, a za procedury z NFZ. Dzięki dwutorowemu finansowaniu, łatwiej byłoby zbliżyć się do rzeczywistych kosztów finansowania SOR-ów – podkreśla rozmowie z portalem rynekzdrowia.pl dyrektor Grzenia.

W strefie transgranicznej
Na rozpisanie konkursu czekać będzie też dr Justyna Matulewicz-Gilewicz, zastępca dyrektora ds. lecznictwa Szpitala Wojewódzkiego w Suwałkach.

– Nasz szpital położony jest w strefie transgranicznej, w której odbywa się wzmożona komunikacja. Dochodzi do wielu wypadków, w tym wypadków masowych. Przy takich wyzwaniach, stawka dla SOR w naszej lecznicy wynosi niewiele ponad 4200 zł za dobę. Jest to stawka ustalona na podstawie sprawozdawczości sprzed 3 lat... Dziś jest to połowa z sum, jakimi dysponują inne szpitale wojewódzkie – mówi dr Matulewicz-Gilewicz.

Wyjaśnia, że w obecnej sytuacji niedoszacowane koszty pracy oddziału są pokrywane z pozostałej części kontraktu. Dlatego szpital odmówił przedłużenia umowy przy tej wysokości stawki. Kontrakt obowiązuje suwalski szpital do lutego 2011 r. Dyrekcja oczekuje na nowy konkurs, gdzie jeszcze raz przedstawi swoje warunki.

Kontraktu na SOR nie podpisał też Jacek Łukomski, dyrektor Szpitala Wojewódzkiego w Poznaniu.

– W połowie września 2010 r. nastąpiła likwidacja szpitalnego oddziału ratunkowego w Szpitalu MSWiA w Poznaniu. Decyzją wojewody zakres jego działania został przekazany do naszego szpitala, co spowodowało, że liczba przyjęć na SOR wzrosła o 30 proc. Nowe zadania nie miały jednak żadnego odzwierciedlenia w finansowych propozycjach Funduszu – ubolewa dyrektor Łukomski.

Jak podaje, w 2010 r. do SOR szpital przyjął 50 tys. pacjentów, w tym roku ta liczba z pewnością dojdzie do 60 tys. a w przyszłym jeszcze wzrośnie.

– Tymczasem propozycja na przyszły rok jest dalece niewystarczająca. W zeszłym roku przez dwa prawie miesiące nie miałem podpisanego kontraktu. Obecnie, jeśli nie osiągnę porozumienia z Funduszem, mój kontrakt wygaśnie 28 lutego 2011 r., więc od 1 marca będę rozliczać każdego pacjenta indywidualnie, a jeśli Fundusz nie będzie chciał zapłacić, sprawę skieruję do sądu – zapowiada dyrektor Szpitala Wojewódzkiego w Poznaniu.

Straty na SOR to norma...
W opinii Jacka Łukomskiego,finansowanie SOR-u powinno się składać z kilku czynników: stawek za gotowość, za procedury ratujące życie oraz za zadania wykonywane za podstawową opiekę zdrowotną. W podobnym tonie wypowiada się Mariusz Jędrzejczak, dyrektor Szpitala Wojewódzkiego w Zgierzu.

– Przy kontrakcie na 2011 r. stawka dla SOR dla naszego szpitala jest taka sama jak w 2010 r. i wynosi 7 tys. 219 zł. Tymczasem dobowy koszt utrzymania tego oddziału wynosi 13,5 tys. zł. NFZ nie uwzględnił nawet, że w przyszłym roku koszty będą jeszcze wyższe, bo wzrosną VAT, ceny energii, leków. Ok. 2,5-milionowe straty na tym oddziale to dla mnie, niestety, norma – przyznaje Jędrzejczak.

Jego zdaniem, utrzymując obecny sposób finansowania, NFZ musi się liczyć z tym, że szpitale przestaną podpisywać kontrakty na świadczenia w SOR-ach. Problem będzie narastał, gdyż na tych oddziałach wciąż przybywa pacjentów.

– To, co się dzieje na SOR-ach, jest konsekwencją błędów w innych obszarach ochrony zdrowia, np. w podstawowej opiece zdrowotnej. Obecnie główną ideą POZ jest to, żeby mieć kartotekę pacjentów, ale żeby oni, broń Boże, nie przychodzili do lekarza, a jak już przyjdą, odesłać do szpitala, bo ten odesłać ich już nie może – mówi dyrektor Jędrzejczak.

Inna kwestia, na którą zwraca uwagę dyrektor szpitala w Zgierzu, to konsekwencje zmian, w wyniku których, w karetkach pogotowia ratunkowego pracują głównie ratownicy.

Przywożą na SOR każdego pacjenta, gdyż nie są w stanie postawić diagnozy. Gdy w karetce pracował lekarz, wiedział, czy chory się kwalifikuje do szpitala, czy nie. – Obecnie głównym zadaniem pogotowia jest dowiezienie pacjenta na SOR – wskazuje dyrektor Jędrzejczak.

Obie strony mają nadzieję
Trzy największe szpitale w Trójmieście: Uniwersyteckie Centrum Kliniczne w Gdańsku, Szpital Specjalistyczny Świętego Wojciecha w Gdańsku-Zaspie oraz Pomorskie Centrum Traumatologii, które odmówiły podpisania kontraktu z NFZ na prowadzenie SOR, mają nadzieję, że Fundusz spotka się z nimi w tej sprawie jeszcze w tym tygodniu i przedstawi realne propozycje. Fundusz ma zaś nadzieję, że propozycje stawek zostaną jednak przyjęte.

– Faktycznie, w przypadku niektórych lecznic stawki zostały obniżone, ale dla innych wzrosły. W skali województwa wahają się one w przedziale od ponad 6 do prawie 20 tys. zł, co odpowiada górnej połowie stawek za te świadczenia w skali kraju. Jeśli szpitale nie podpiszą kontraktów, pomorski oddział Funduszu rozważa przejście na rozliczanie wg tzw. „przypadków nagłych”, jednak jest to rozwiązanie, które zwiększy biurokrację i jest mniej korzystne dla obu stron – przyznaje Mariusz Szymański, rzecznik Pomorskiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ.

Krystyna Grzenia, dyrektor Szpitala na Zaspie, podkreśla, że jako świadczeniodawca nie jest w stanie zaakceptować takiego finansowania SOR, które generować będzie coraz większą stratę.

– Nabrało to szczególnego znaczenia wobec obniżenia kontraktów w innych dziedzinach, np. w kardiologii. Procedury kardiologiczne są dobrze oszacowane w katalogu NFZ i dzięki temu mogliśmy uzupełniać straty dyscyplin niedoszacowanych, takich jak SOR. W tej chwili, gdy obniżono nam stawkę na SOR i znacząco ograniczono kontrakty w innych dyscyplinach, mamy dramat – zaznacza dyrektor Grzenia.

W jej opinii, od 10 lat brakuje rozmowy o zasadach funkcjonowania, a szczególnie finansowania SOR oraz inwentaryzacji tych oddziałów pod kątem zasadności ich istnienia.

Kiedy oddział ma rację bytu
– Prof. Juliusz Jakubaszko, krajowy konsultant w dziedzinie medycyny ratunkowej powiedział kiedyś, że uzasadnienie dla powstania SOR istnieje wówczas, gdy zgłaszalność na izbę przyjęć sięga powyżej 100 osób na dobę. Tymczasem są w kraju SOR-y, które przyjmują 20-30 osób, co oznacza, że lokalizacja nie została przeanalizowana pod kątem zapotrzebowania – uważa Krystyna Grzenia.

W Szpitalu na Zaspie na SOR trafia 150-200 osób na dobę. Za dzień jego pracy Fundusz chciałby w 2011 r. płacić 13 tys. zł.

– NFZ przedstawia świadczeniodawcy daną kwotę, ale nie potrafi powiedzieć, jak została ona obliczona. Ja potrafię wykazać, dlaczego potrzebuję 26 tys. zł. Fundusz po prostu ustala stawkę, na którą go stać – podsumowuje dyrektor Grzenia.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum