Daniel Kuropaś/Rynek Zdrowia | 12-02-2011 09:03

Komórki, internet, nowe technologie: to już trochę za dużo dobrego jak na nasz mózg?

Mózg człowieka korzystającego z internetu czy telefonu komórkowego funkcjonuje inaczej niż u osoby, która nie zna tych technologii. Inaczej, ale czy lepiej? Neurolodzy i psycholodzy nie dają jednoznacznej odpowiedzi, ponieważ plastyczny mózg w morzu elektronicznych mediów uczy się pochłaniać coraz więcej bodźców; ma jednak coraz większe problemy z ich głębszym przetwarzaniem.

– Nie da się ukryć, że młodzi ludzie mają obecnie inne doświadczenia, które wywołują odmienny rozwój mózgu. Jeśli widzę w tramwaju młodych ludzi, którzy z  prędkością dla mnie nie do wyobrażenia jednym kciukiem piszą esemesy, to wiem, że ich kciuk jest już inaczej kontrolowany przez korę motoryczną niż mój – mówi prof. Andrzej Wróbel, kierownik Zakładu Neurofizjologii Instytutu Biologii Doświadczalnej Polskiej Akademii Nauk.

Wielozadaniowa stymulacja
Na początek przyjrzyjmy się korzyściom, które daje nam poruszanie się w cyfrowym świecie. Naukowcy wskazują, że mnogość bodźców działa stymulująco i do pewnego stopnia poprawia kreatywność. Dzieci zanurzone w świecie gier komputerowych, internetu i komórek mają lepszą pamięć wzrokową oraz znacznie większą umiejętność robienia kilku rzeczy jednocześnie (wielozadaniowość, tzw. multitasking).

– Kontakt z nowymi technologiami, zwłaszcza z internetem, uczy nas szybkiej detekcji bodźców, które są ważne, natomiast wykluczania tych, które nas rozpraszają i są nieistotne, czyli błyskawicznego różnicowania materiału – tłumaczy Mateusz Gola, neurokognitywista z Instytutu Społecznej Psychologii Internetu i Komunikacji Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie.

Co więcej, działa to tylko nie na dzieci i młodzież, mimo że neuroplastyczność mózgu jest największa w okresie do dwudziestu kilku lat, ale również na osoby starsze.

Naukowcy z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles – prof. Gary Small i dr Gigi Vorgan – przeprowadzili za pomocą rezonansu magnetycznego badanie aktywności mózgu osób, które miały kontakt z internetem i komputerem oraz nowicjuszy. Mózgi doświadczonych internautów były bardziej aktywne, zwłaszcza w obszarze kory przedczołowej.

Okazało się jednak, że po pięciodniowej praktyce nowicjusze mieli tak samo aktywne komórki nerwowe w przedniej czołowej części mózgu, jak ich bardziej doświadczeni koledzy.

Rozwój nowych umiejętności
Eksperyment pokazał więc, że doszło do przeprogramowania ścieżek neuronowych. – To jest przykład uczenia się mózgu, gdy pewne bodźce powtarzają się i tworzą się nowe połączenia między między komórkami nerwowymi – podkreśla prof. Andrzej Wróbel.

Nowe technologie rozwijają więc takie umiejętności jak reakcje odruchowe, przetwarzanie bodźców wzrokowych, koordynacja oczu i rąk. – Gracze komputerowi mają w testach uwagi najkrótszy czas reakcji, czyli po prostu najlepszy refleks. W sumie – nic nadzwyczajnego... – przyznaje Mateusz Gola.

Jednak dochodzą do tego np. umiejętności związane z szybkim rozwiązywaniem problemów, oceną danych i podejmowaniem decyzji.

– Poprawia się zdolność do szybkiej klasyfikacji bodźców. To się może przydać w życiu codziennym, w różnych sytuacjach. Zaczynając od prowadzenia samochodu, a kończąc na pracy, podczas której wykonujemy skomplikowaną selekcję materiału (np. operator na wieży kontroli lotów) – wylicza Mateusz Gola.

Pokolenie płytkoprzetwarzające
Zdawałoby się – same korzyści. Problem w tym, że człowiek ery cyfrowej w pakiecie otrzymuje również sporo minusów związanych z permanentnym nadmiarem bodźców. Nieprzerwany zalew cyfrowej informacji sprzyja sprawnemu przyswajaniu, ale powoduje słabe przetwarzanie.

Jak twierdzą psycholodzy, szybko zdobywamy wiedzę, ale nie potrafimy z niej skorzystać. Bombardują nas informacje, więc jesteśmy nieustannie w stanie częściowej uwagi i aktywności, co niesie ryzyko wypalenia, zmęczenia i oszołomienia. Przeciwdziałając – spłycamy myślenie i obojętniejemy.

Pojawia się więc zjawisko pokolenia płytkoprzetwarzającego, dzieci i młodych ludzi zanurzonych w cyfrowym świecie, nastawionych na ciągły odbiór bodźców, ale mających problemy, gdy trzeba ocenić zdobyte dane czy wskazać związki przyczynowo-skutkowe.

Co z tego – pytają psycholodzy – że potrafimy wykonywać coraz więcej zadań, coraz szybciej i jednocześnie oraz rozwijamy umiejętności wizualno-przestrzenne, jeśli w tym samym czasie upośledzamy zdolność do symbolicznego myślenia, głębokiego przetwarzania bodźców, wytrwałość i zdolność do koncentracji. Bezustannie aktywizujące umysł technologie cyfrowe zmieniają nasze myślenie.

Wielkie przeprogramowanie w głowach
– Rzeczywiście, w internecie czytamy szybciej i bardziej powierzchownie. Dlaczego? Ponieważ mamy do czynienia z dużą ilością informacji, z których duża część jest bezwartościowa. Szkoda czasu na głębokie przetwarzanie czegoś, co głębokie nie jest – wyjaśnia Mateusz Gola.

Problem w tym, że taki sposób przyswajania informacji przekłada się na większy obszar kompetencji intelektualnych. Rozwijamy pewne umiejętności kosztem innych, co wpływa na funkcjonowanie mózgu, nawet gdy wyłączymy już komputer.

Badania przeprowadzone przez amerykańskich naukowców z Uniwersytetu Stanforda wykazały, że osoby pracujące w trybie wielozadaniowym częściej ulegają pokusom rozproszenia uwagi i znacznie trudniej im zapanować nad pamięcią roboczą. Wiele więcej wysiłku kosztuje ich skoncentrowanie się na poszczególnych zadaniach. Zdaniem ekspertów nowe cyfrowe media ewidentnie przeprogramowują nam mózg.