Iwona Bączek/Rynek Zdrowia | 03-03-2021 05:57

Kolejne wirusy przekraczają granicę świata ludzi i zwierząt. Czy to tylko incydenty?

Po koronawirusie SARS-CoV-2 kolejną niespodziankę sprawił szczep H5N8 wirusa ptasiej grypy, który - jak poinformowały niedawno rosyjskie służby sanitarne - po raz pierwszy przeszedł od ptaków na ludzi. Jak długa jest lista zagrożeń, które są jeszcze przed nami?

Prof. Andrzej Gładysz Fot. PTWP

  • Wirusy potrafią bytować w rezerwuarze zwierzęcym przez dziesiątki lat w wyciszeniu, a ich obudzenie spowodowane jest wystąpieniem określonych warunków
  • Teraz pojawia się kolejne zagrożenie - wirus Nipah, związany z określonym gatunkiem nietoperzy żywiących się owocami tropikalnymi
  • Może nam zagrażać kilkadziesiąt wirusów odzwierzęcych, szczególnie z grupy koronawirusów, ale nie tylko, bo są to także hantawirusy, czy retrowirusy

 - Nadal mamy nadzieję, że przełamanie bariery gatunkowej przez pewne drobnoustroje, a w szczególności przez wirusy, ma charakter epizodyczny, a nie endemiczno-epidemiczny. Ale trzeba mieć świadomość, że tego typu zmiany determinuje przede wszystkim nasz wpływ na środowisko - mówi Rynkowi Zdrowi prof. Andrzej Gładysz, specjalista chorób zakaźnych i wewnętrznych.

- Nie zdajemy sobie sprawy, że wirusy potrafią bytować w rezerwuarze zwierzęcym przez długie dziesiątki lat w wyciszeniu, a ich obudzenie spowodowane jest wystąpieniem określonych warunków. Zaczynają wówczas poszukiwania nowych terenów i nowych możliwości - wyjaśnia profesor.

Tak pada bariera między gatunkami

Jak zaznacza, ekolodzy podkreślają już od dawna, że dzieje się tak za sprawą człowieka, który penetrując i eksploatując dżunglę i jaskinie wtargnął w świat tamtejszych mikrobów. Dla nich było to zaproszenie do podporządkowania sobie nowego materiału genetycznego. Bo przecież żaden wirus nie będzie rozwijał się sam - musi zakazić komórkę i wykorzystać ją aby się namnożyć i rozsiać po kolejnych.

- Czasami nie chodzi o dżunglę, bo np. wirus Machupo, wywołujący boliwijską gorączkę krwotoczną, zadomowił się w wysypiskach starych opon. Ale i tu trudno nie dostrzec związku ze środowiskiem i sposobem, w jaki człowiek na nie wpływa - wskazuje Andrzej Gładysz.

- Wirusy trafiają na receptory w układzie oddechowym zwierząt, m.in. świń, czy ptactwa wodnego, które ułatwiają im wniknięcie. Jeśli jednocześnie wystąpi namnożenie wirusa związanego z określonym zwierzęciem i kontakt z wirusem grypy sezonowej, następuje wymiana materiału genetycznego. Dochodzi do przełamania bariery gatunkowej - tego, co oddzielało nas od mikrobów, które czuły się bardziej zadomowione w świecie zwierzęcym - mówi ekspert.

Przypomina, że do tego samego prowadzi postępowanie człowieka, np. dalekowschodnie zwyczaje, związanych z hodowlą psów w celach spożywczych, a także handel zwierzętami i domowymi i dzikim jednocześnie na targowiskach i zabijanie ich na oczach kupujących.

Powoduje to uwalnianie się wirusów, bo te są przecież głównie we krwi, ale także w odchodach zwierzęcych które są spłukiwane bezpośrednio na ziemię, do środowiska. - To wszystko stwarza idealne warunki dla rozwoju, mutowania i dostosowywania się tych wirusów do kolejnych gatunków, w tym do człowieka. Efekty nie są naturalnie widoczne z minuty na minutę, czy z dnia na dzień. Na to potrzeba lat. Mamy tego teraz najlepsze dowody - ocenia prof. Gładysz.

Nowe zagrożenia stoją w kolejce

Jak zauważa, teraz pojawia się kolejne zagrożenie - wirus Nipah, związany z określonym gatunkiem nietoperzy żywiących się owocami tropikalnymi. Ich nadgryzanie przez te zwierzęta, a następnie spożywanie takich owoców przez ludzi powoduje przeniesienie zakażenia na człowieka. Wirus wnika na nowe pole genetyczne i się do niego adaptuje. Żyje przez pewien czas w równowadze i ukryciu, do momentu obniżenia odporności u człowieka. Ta chwila jest dla niego sygnałem do rozpoczęcia namnażania. Z czasem, zadamawiając się w środowisku ludzkim, zaczyna przenosić się z człowieka na człowieka.

- Co jeszcze może nam zagrażać? jest kilkadziesiąt wirusów odzwierzęcych, szczególnie z grupy koronawirusów, ale nie tylko, bo są to także hantawirusy, czy retrowirusy. Przenoszą się one wprawdzie inaczej, ale skutki zakażenia nimi są dalekosiężnie niebezpieczne - wyjaśnia profesor.

Dodaje, że jeśli chodzi o hantawirusy, są one roznoszone z moczem przez gryzonie, głównie szczury. Wystarczy przypomnieć sobie sytuacje mające miejsce w różnych bazach wojskowych, gdzie przez zanieczyszczenie zboża w magazynach uryną szczurów dochodziło do powstania ognisk zakażeń.

- Niepokojąca jest jeszcze inna kwestia: są już publikacje mówiące o tym, że wirusy ptasiej grypy mogą zadamawiać się u psów. Gdyby tak się stało, zostałyby one zmodyfikowane w organizmach tych zwierząt. Były ponadto doniesienia o przenoszeniu wirusów grypy z koni na psy. Może tym publikacjom, głównie chińskim, nie towarzyszą jakieś alarmistyczne tony, ale uważam, że pojawienie się nowych odmian tych wirusów jest tylko kwestią czasu - wskazuje specjalista.

Szczególne predyspozycje

Jak mówi, pewne wirusy są bardziej predysponowane do wywołania pandemii, bardziej niż tzw. wirusy standardowe. Szczególnie chodzi o wirusy z tropizmem do układu oddechowego, łatwiej im bowiem przenieść się z człowieka na człowieka. Najlepszym przykładem był SARS w roku 2002, następnie MERS, a obecnie SARS-CoV-2.

- Z kolei wirus grypy należy do tzw. wirusów o jednoniciowym RNA, otoczonych złą sławą ze względu na genom bardzo często ulegający mutacjom. Warto zwrócić uwagę, że tego typu wirusy trafiają w świecie zwierzęcym na osobniki posiadające receptory łatwo dla nich dostępne, co w przypadku kontaktu ze zwierzętami domowymi może stać się dodatkową możliwością rozprzestrzeniania się zakażenia. Jeśli taki wirus namnaża się u świni, a następnie przenosi się na hodowcę, trafia na nowy garnitur genetyczny. Podporządkowuje sobie genom ludzkiej komórki i zaczyna się namnażać - zaznacza ekspert.

- Dodatkowo wirus grypy ewoluuje dużo szybciej, niż np. koronawirus, z którym mamy obecnie do czynienia. Podobnie skłonność do szybszej ewolucji ma także wirus HCV - wirusowego zapalenia wątroby, co przekłada się na trudności w opracowaniu szczepionki przeciwko niemu. Tak samo jest w przypadku wirusa HIV. Wirus grypy wyróżnia się choćby tym, że co roku potrafi zmienić swój garnitur. Szczepionkę trzeba modyfikować każdego roku tak, aby objęła elementy „poprawione” przez wirusa, który zdążył w tym czasie zaadaptować się do nowego sezonu - przypomina prof. Gładysz.

- Mimo obecnej pandemii nie sądzę, aby zdecydowana większość ludzi na świecie zastanawiała się nad kolejnymi zagrożeniami ze strony wirusów. Ale te istnieją i dadzą o sobie znać. To tylko kwestia czasu - podsumowuje.