Gazeta Wyborcza/Rynek Zdrowia | 18-09-2009 09:36

Kielce: mało maluchów zaszczepionych przeciwko meningokokom

W Kielcach tylko co drugi rodzić zdecydował się w ubiegłym roku zaszczepić swojego malucha przeciwko meningokokom, mimo że szczepionki fundowało miasto.

Jak już pisaliśmy, Kielce jako pierwsze w kraju realizowały w ubiegłym roku program szczepień przeciwko meningokokom. Z bezpłatnych szczepień skorzystało 80. proc. gimnazjalistów i tylko 45 proc. maluchów.

Nie udało się w pełni przekonać matek do tego programu - tłumaczy w Gazecie Wyborczej Mieczysław Tomala, dyrektor wydziału edukacji, kultury i sportu kieleckiego ratusza.

Znacznie lepiej wygląda realizacja programu wśród gimnazjalistów. W ubiegłym roku zaszczepiło się 1,7 tys. kielczan urodzonych w 1992 roku, czyli 80 proc. - Jak na pierwszy rok, ten wynik jest dobry. Na szczepienia obydwu grup wiekowych wydaliśmy 320 tys. zł, na ten rok zabezpieczyliśmy 600 tys. zł - informuje Tomala.

Akcja obejmowała te dwie grupy wiekowe, bo właśnie dla nich bakterie są najbardziej niebezpieczne. Na szczepienia miasto wydało 320 tys. zł, na ten rok zabezpieczyło 600 tys. zł.

W ubiegłym roku w województwie świętokrzyskim zachorowalność na choroby meningokokowe wynosiła 2,43 osoby na 100 tys. mieszkańców, podczas gdy średnia krajowa to tylko 1 osoba na 100 tys.

Meningokoki to groźne bakterie, które powodują m.in. zapalenie opon mózgowych i sepsę. Choroby meningokokowe są trudne do rozpoznania. Pierwszymi objawami mogą być gorączka i zaczerwienione gardło, a w ciągu kilku godzin może okazać się, że życie dziecka jest zagrożone. Choroba rozprzestrzenia się drogą kropelkową. Korzystne rokowanie zależy od szybkiego postawienia prawidłowego rozpoznania.