Kiedy nowotwór można leczyć w domu, czyli chemioterapia dożylna czy doustna?

Autor: Opr. LJ/Rynek Zdrowia • • 04 marca 2010 09:29

Chemioterapia dożylna i doustna są metodami komplementarnymi - uważa prof. Krzysztof Warzocha, dyrektor Instytutu Hematologii i Transfuzjologii w Warszawie.

Prof. Krzysztof Warzocha, dyrektor Instytutu Hematologii i Transfuzjologii w Warszawie

Poniżej publikujemy informacje przekazane przez prof. Krzysztofa Warzochę podczas konferencji poświęconej chemioterapii doustnej (Warszawa, 29 stycznia 2010 r.):

Problem chemioterapii doustnej w chorobach hematologicznych: w chłoniakach, białaczce czy przewlekłej białaczce limfocytowej, należy postrzegać w dwóch aspektach. Z jednej strony, firmy farmaceutyczne starają się wyprodukować leki w formie tabletek, które są bardziej przyjazne dla pacjenta, bardziej dostępne i łatwiejsze do przyjmowania.

Nie możemy jednocześnie zapominać o tym, że firmy farmaceutyczne pracują też intensywnie w odwrotnym kierunku, czyli by formę doustną, wytworzoną wiele lat temu, zastąpić formą dożylną. Nie można ocenić preparatów w kategorii, że dany lek jest najlepszy tylko w formie doustnej lub dożylnej. To zależy przede wszystkim od struktury chemicznej tego preparatu i od jego struktur nośnikowych. Niewątpliwie jednak tendencja jest taka, by leki, które można podać drogą doustną, aplikować w takiej właśnie postaci, a nie dożylnej.

Badania farmakodynamiczne

Przykładem przechodzenia z formy dożylnej na doustną jest lek z analogów puryn, czyli fludarabina – jeden z najbardziej skutecznych preparatów w rozrostach układu chłonnego, czyli w chłoniakach i przewlekłej białaczce limfocytowej.

Jest to o tyle ważne, że przewlekła białaczka limfocytowa należy do najczęstszych nowotworów układu chłonnego i najczęstszych białaczek występujących u osób dorosłych. U zdecydowanej większości pacjentów choroba ma charakter przewlekły. Pacjenci żyją z nią przez wiele lat. W związku z tym, przechodzenie tych chorych na terapię doustną jest kwestią podstawowego znaczenia praktycznego.

Sukcesem jest to, że firmie farmaceutycznej udało się zsyntetyzować i wyprodukować preparat w formie doustnej, który równie skutecznie zastępuje formę dożylną.

Przykładem odwrotnej tendencji jest lek o nazwie busulfan, znany od kilkudziesięciu lat, wykorzystywany przede wszystkim w terapii przygotowawczej do przeszczepienia szpiku kostnego u pacjentów (dorosłych i u dzieci) z różnymi wskazaniami onkologicznymi. Przez lata jego podawanie było problemem, bo lek był dostępny tylko w formie tabletkowej.

Po pierwsze, ilość tabletek do połknięcia przez kilka kolejnych dni przed przeszczepem, była bardzo duża (kilkadziesiąt tabletek na dobę). To powodowało subiektywną i obiektywną niechęć pacjentów do stosowania leku. Dochodziło do różnych powikłań, od dyspepsji po gwałtowne wymioty. Przez to również biodostępność preparatu i biodystrybucja, a więc i skuteczność, daleko odbiegały od pożądanej. Szczególny problem występował w przypadku dzieci, które miały problem z zażyciem należnej dawki leku w postaci doustnej.

Ponadto badania farmakodynamiczne pokazały, że rozrzut w biodystrybucji tego leku w organizmie po przyjęciu doustnym jest tak duży, iż trudno było przewidzieć efekty tej terapii. Przez wiele lat trwały badania nad formą dożylną tego preparatu i od kilku lat dostępna jest taka forma podania – dużo bardziej bezpieczna i efektywna, zarówno u pacjentów pediatrycznych, jak i dorosłych.

Wybór terapii lekiem doustnym lub dożylnym zależny jest więc od dynamiki choroby oraz formy, w jakiej to leczenie jest prowadzone. Jest to również problem, który należy postrzegać przez pryzmat pacjenta.

Współpracy pacjenta z lekarzem
O formie terapii powinien decydować lekarz, w porozumieniu z pacjentem. Mając do dyspozycji leki dożylne i leki doustne, lekarz powinien kierować się również tym, czy pacjent rozumie swoją chorobę i terapię. Czasem pacjenci nie rozumieją albo się nie zastanawiają lub nie mają możliwości, by zrozumieć, na czym polega ich choroba, a szczególnie – jej leczenie. Z tego względu są to chorzy, którym należy podawać lek tylko w postaci dożylnej.

Dla przykładu: pacjent z przewlekłą białaczką limfocytową, który miał zawroty i bóle głowy spowodowane najpewniej wysokim poziomem leukocytozy, po wstępnej chemioterapii dożylnej, przeszedł na leczenie doustne. Przy stosowaniu leków doustnych dolegliwości znormalizowały się.

Kiedy pacjenta odwiedził sąsiad, skarżąc się na ból głowy, ten skojarzył fakt stosowania leku (fludarabiny) z ustąpieniem bólów głowy i zaproponował sąsiadowi stosowany przez siebie lek. Dlatego trzeba być bardzo ostrożnym ordynując pacjentowi lek doustny w terapii przewlekłej. Co najmniej kilkadziesiąt procent chorych nie będzie przestrzegać zasad, z różnych powodów.

Trzeba pamiętać, że są preparaty, które wymagają zachowania ścisłej zależności od spożywanych pokarmów, nie tylko płynów, ale nawet jakości tych płynów. Wielu pacjentów nie bierze tego pod uwagę. To jest problem compliance, czyli współpracy pacjenta z lekarzem. Istnieją dowody, że im częściej w ciągu doby pacjenci są zobligowani do zażywania tabletek, tym częściej zdarzają się błędy i maleje skuteczność leczenia, w porównaniu do terapii z zastosowaniem leku raz na dobę.

Demitologizacja choroby

Leczenie doustnymi lekami cytostatycznymi nie jest „lżejsze” ani w znaczeniu działania przeciwnowotworowego, ani w znaczeniu ryzyka wystąpienia powikłań.

Jeśli wiąże się z zażywaniem dużej liczby tabletek (kilkudziesięciu w ciągu kilku dni), nie musi być wygodniejsze dla pacjenta od terapii dożylnej. Ale jest wygodniejsze w przypadku leków, których ten problem nie dotyczy, takich jak np. winorelbina, fludarabina czy endoksan. Dlatego obie metody należy uznać za komplementarne i nie traktować ich jako wzajemnie się zastępujących.

Chorzy leczeni doustnie spędzają mniej czasu w ośrodku leczącym. Muszą go jednak odwiedzać, by uzyskać zalecenia co do dalszej terapii – dawek i ewentualnych odroczeń lub przerw. Również przyjęty w Polsce system dystrybucji doustnych cytostatyków opiera się o ośrodki onkologiczne; większość z tych leków nie jest dostępna w otwartych aptekach.

Przyjmowanie przez chorego tabletek daje mu poczucie wpływu na przebieg leczenia, demitologizuje chorobę i umożliwia mu normalną aktywność życiową (taką, jak przed chorobą) przy tej samej skuteczności leczenia, co leczenie dożylne. Dlatego poszukiwania naukowe zmierzają właśnie w tym kierunku.

Nie musi to jednak oznaczać, że leczenie dożylne zupełnie zaniknie. Niektórych leków nawet nie da się uzyskać w postaci, nadającej się do podania doustnie.

Monitorowanie skuteczności
Stosowanie doustnych chemioterapeutyków wymaga ścisłej selekcji pacjentów. Nie nadaje się np. dla tych, których z racji wieku zawodzi pamięć, są pozbawieni opieki, czy u których wchłanianie leku ogranicza choroba przewodu pokarmowego.

Poza tym, narzuca ono konieczność bardzo precyzyjnej współpracy między chorym a ośrodkiem leczącym, przede wszystkim w zakresie monitorowania skuteczności leczenia i powikłań toksycznych.

Leczeni w ten sposób pacjenci powinni otrzymać specjalne broszury, napisane przystępnym językiem, wyjaśniające wszelkie wątpliwości związane z porą przyjmowana tych leków (zwłaszcza w odniesieniu do spożywanych posiłków i wypijanych płynów), ich dawką dzienną, dawką jednorazową i dawką maksymalną oraz ze sposobami reagowania na różnego rodzaju zdarzenia, takie jak: zapomnienie wzięcia tabletki, omyłkowe wzięcie zbyt wielu tabletek, zagubienie przepisanych leków oraz reagowanie na działania niepożądane.

Przyjmując leki cytostatyczne z dala od ośrodków leczących, pacjenci muszą bezwzględnie wiedzieć, które z tych działań wymagają od nich aktywnych interwencji, kiedy należy odstąpić od przyjmowania kolejnych dawek leku i kiedy należy się skontaktować z ośrodkiem leczącym.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum