Kiedy koronawirus schodzi do podziemia. Skutki unikania izolacji i kwarantanny 18 marca Ministerstwo Zdrowia informowało o ok. 356 tys. osób na kwarantannie. Fot. Shutterstock

Do rekordów zachorowań przyczynia się szara strefa chorych i podejrzanych o Covid-19, którzy z nie zgłaszają się na testy lub nie podają swoich bliskich jako kontakty. - To skrajny egoizm - komentują eksperci.

  • Pacjenci celowo nie zgłaszają się na wymaz, bo nie chcą, żeby ich bliscy byli na kwarantannie, sami też nie chcą się izolować
  • Osoba, która świadomie zataja okoliczności choroby wirusowej COVID-19 może odpowiadać karnie z art. 161 paragraf 1 pkt 1 KK
  • Dr Paweł Rajewski: - Jeśli ktoś zachoruje, nagle okazuje się, że nie ma żadnej rodziny i nie miał żadnych kontaktów. To skrajny egoizm

To zjawisko pojawiło się już podczas poprzednich fal epidemii wirusa SARS-CoV-2.

- Pacjenci mają typowe objawy koronawirusa lub po kontakcie z chorym przewidują, że mogą być zakażeni, ale celowo nie zgłaszają się na wymaz, nie kontaktują się z lekarzem POZ, bo po pierwsze nie chcą, żeby ich współdomownicy byli na kwarantannie, po drugie nie chcą się izolować, bo boją się np. utraty pracy - wskazuje w rozmowie z Rynkiem Zdrowia dr Paweł Rajewski, specjalista chorób zakaźnych i konsultant wojewódzki w tej dziedzinie w Kujawsko-Pomorskiem.

Naród odludków

To bardzo niepokojące zjawisko, chyba że takie osoby się samoizolują w domu, ale niestety to rzadka sytuacja. Chodzą natomiast do pracy, licząc na to, że „jakoś to będzie”.

- Z punktu widzenia epidemiologicznego to bardzo niekorzystna sytuacja, bowiem są oni jawnym źródłem ekspozycji na koronawirusa. Co więcej, jeżeli są zakażeni mutacją np. brytyjską czy zachodnioafrykańskią, o których wiemy, że są bardziej zakaźne, to efektem może być znacznie większa liczba chorych - tłumaczy dr Rajewski.

Generalnie jeśli podzieli się liczbę osób w kwarantannie przez liczbę aktywnych przypadków, czyli tych, którzy aktualnie chorują, to wychodzi około jeden. Na przykład 18 marca Ministerstwo Zdrowia informowało o ok. 332 tys. osób aktualnie chorych oraz 356 tys. osób na kwarantannie. Oznacza to, że na jedną chorą osobę przypada w Polsce mniej więcej jedna narażona osoba, która miała wcześniej kontakt z chorym.

Czy to nie za mało jak na kraj, w którym tak deklaruje się przywiązanie do rodziny i tradycji? Czy stacje sanitarno-epidemiologiczne mają narzędzia np. do weryfikacji liczby domowników zakażonego?

Odpowiedzialność karna za dezinformację

- Przedstawiciele Państwowej Inspekcji Sanitarnej nakładają kwarantannę na osoby z kontaktu z osobą zakażoną na podstawie informacji uzyskanych w trakcie wywiadu epidemiologicznego przeprowadzonego z osobą chorą - wyjaśnia specjalista epidemiolog Dorota Konaszczuk, Lubuski Państwowy Wojewódzki Inspektor Sanitarny.

Jak w praktyce wygląda proces wywiadu epidemicznego, nakładania izolacji i kwarantanny?

- Przedstawiciele inspekcji sanitarnej po uzyskaniu informacji, że osoba jest zakażona przeprowadzają z nią telefoniczny wywiad epidemiczny, w trakcie którego ustalane są m.in.: występujące objawy chorobowe, miejscy pracy osoby zakażonej, osoby współzamieszkujące z nią i inne osoby z kontaktu oraz czy w kontaktach z osobami stosowane były środki ochrony osobistej i dystans. Po zebraniu powyższych informacji pracownicy PSSE przeprowadzają z każdą z podanych osób wywiad, aby ocenić, czy zasadne jest objęcie ich kwarantanną - tłumaczy inspektor sanitarny.

Jak dodaje, kwarantanna nakładana jest przez pracowników PIS zgodnie z rozporządzeniem Rady Ministrów z 25 lutego br. ws. ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii. O izolacji osoby zakażonej decyduje natomiast lekarz.

Podkreśla, że osoba, która świadomie zataja okoliczności choroby wirusowej COVID-19 może odpowiadać karnie z art. 161 paragraf 1 pkt 1 kodeksu karnego.

- Ograniczenie rozprzestrzeniania pandemii koronawirusa zależy w dużej mierze od odpowiedzialności i troski osób zakażonych o zdrowie swoich bliskich, sąsiadów i społeczności lokalnych – podsumowuje.

Mieszka tu, ale wyjechał/wyjechała

Problem w tym, że z ta odpowiedzialnością i troską zakażonych o zdrowie innych bywa różnie.

- Jeśli ktoś zachoruje, okazuje się, że nagle nie ma żadnej rodziny i nie miał żadnych kontaktów. Zdarza się, że znajomi proszą zakażonego, żeby nie mówić sanepidowi, że mieli kontakt. Co więcej, chory informuje, że nawet jego bliscy mieszkają gdzie indziej, mimo że są zameldowani u niego – np. mieszkają na działce - opisuje dr Paweł Rajewski.

Jak ocenia, to skrajny egoizm, pokazujący, że nie jesteśmy odpowiedzialnym społeczeństwem.

- Odpowiedzialne zachowanie w dobie pandemii jest takie, że gdy czuję się źle, zostaję w domu, dzwonię do lekarza rodzinnego i osób, z którymi miałem ostatni kontakt, dzwonię do rodziny, informuję wszystkich: słuchajcie, póki co bądźcie na kwarantannie, samoizolujcie się i obserwujcie się, jak będę chory - powiadomię - wskazuje kujawsko-pomorski konsultant wojewódzki w dziedzinie chorób zakaźnych.

Wtedy rzeczywiście jest szansa na przerwanie łańcucha transmisji. Problem w tym, że często jest zupełnie odwrotnie.

- Ile osób kaszle, chodząc po ulicach i wygląda na osobę chorą? Albo gorączkują, mają bóle mięśni, gardła, ale przekonują siebie, że to na pewno nie koronawirus! I idą normalnie do pracy. Tymczasem obecnie każdy taki objaw musi budzić niepokój, że możemy być zakażeni. Pamiętajmy o tym, że w dalszym ciągu 80-90 proc. przypadków przebiega w sposób bezobjawowy lub skąpoobjawowy, więc możemy w ogóle nie wiedzieć, że jesteśmy zakażeni - przypomina specjalista chorób zakaźnych.

Tragiczne konsekwencje

Lekarze próbują walczyć, przede wszystkim przez edukację, ze zjawiskiem unikania diagnozowania choroby i ukrywania bliskich i współmieszkańców przed kwarantanną.

- Znam przypadki, kiedy chorzy młodzi ludzi nie chcieli zgłosić się do lekarza i nagle w drugim tygodniu nastąpiło załamanie stanu zdrowia, duszność, spadki saturacji, ciężkie śródmiąższowe zapalenie płuc, które się powoli rozwijało, więc trzeba było od razu na OIOM, pod respirator - opisuje Paweł Rajewski.

Wskazuje m.in. na casus 27-latka, który niestety nie wygrał z chorobą. Takie są bowiem konsekwencje luźniejszego podchodzenia do rygorów wśród młodszych, choć także zapewne m.in. efektu szczepień wśród seniorów.

- Tak jak w trakcie pierwszej fali koronawirusa obserwowaliśmy głównie 80, 90-latków w szpitalach, druga fala przyniosła nam już 60-70 latków, a trzecia fala już się odmłodziła - to są już osoby 40+, a czasami nawet młodsze. I co więcej, czasami bez chorób współistniejących. Dlatego zawsze trzeba wskazywać młodym, że również w ich przypadku zdarzają się ciężkie przebiegi i zgony - podkreśla dr Rajewski.

Niestety, jak podkreślają specjaliści, bagatelizując pierwsze objawy, nie zgłaszając się do lekarza, nie dajemy swojemu organizmowi szans na korzystne zakończenie choroby.

- To jest w mojej ocenie bardzo negatywne zjawisko ze względu na samo zdrowie danego pacjenta, bo im później się zgłosi i dowie się, że jest zakażony, tym mniejsze ma szanse na łagodny przebieg i możliwość podania leków (leczymy wtedy tylko objawowo), a większe szanse na ciężkie powikłania – tłumaczy konsultant wojewódzki.

Podsumowując, wszystkie te nieodpowiedzialne zachowania i brak społecznej solidarności powodują, że trzecia fala potężnieje z każdym dniem.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH

Drogi Użytkowniku!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych możemy przetwarzać Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. O celach tego przetwarzania zostaniesz odrębnie poinformowany w celu uzyskania na to Twojej zgody. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane dodatkowo jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.