Katowice: flebolodzy i neurolodzy o angioplastyce u pacjentów z SM

Autor: PW/Rynek Zdrowia • • 04 marca 2011 17:45

W Katowicach trwa I Międzynarodowa Konferencja Medyczna "Venous Endovascular Forum" poświęcona leczeniu zespołu CCSVI (przewlekłej mózgowo-rdzeniowej niewydolności żylnej) u chorych ze stwardnieniem rozsianym (SM). Jest jednym z najważniejszych tegorocznych spotkań środowiska specjalistów-flebologów zajmujących się tym zagadnieniem.

Katowice: flebolodzy i neurolodzy o angioplastyce u pacjentów z SM
W konferencji biorą udział lekarze z wielu światowych ośrodków posiadających największe doświadczenie w wykonywaniu zabiegów chirurgicznego udrażniania żył.

Wspomniane zabiegi bazują na teorii włoskiego lekarza prof. Paolo Zamboniego, według którego stwardnienie rozsiane jest powiązane z zaburzeniem odpływu żylnego krwi z ośrodkowego układu nerwowego. Przyjmuje się, że jest on spowodowany zwężeniem żyły szyjnej wewnętrznej i/lub żyły nieparzystej. Leczenie polega na angioplastyce balonowej żył szyjnych wewnętrznych z ewentualną implantacją stentu.

Do zabiegu kwalifikowani są jedynie pacjenci z potwierdzoną chorobą zasadniczą oraz z udowodnioną patologią odpływu żylnego z ośrodkowego układu nerwowego. Obserwacje wskazują, że po takich zabiegach osoby te rzadziej mają nawroty choroby.

Jak zaznaczają lekarze, ta metoda zwalczania objawów stwardnienia rozsianego jest wciąż stosowana eksperymentalnie.

– Będąc pionierami tych działań musimy bardzo uważać, aby pacjentowi nie zaszkodzić – przyznaje dr Tomasz Ludyga kierujący NZOZ EuroMedic Kliniki Specjalistyczne w Katowicach, pierwszym ośrodkiem w Polsce i trzecim na świecie wykonującym zabiegi udrożnienia i implantacji stentu do żyły szyjnej wewnętrznej u chorych z rozpoznanym i potwierdzonym stwardnieniem rozsianym.

Kilkumiesięczne obserwacje wyników uzyskanych w tym ośrodku (rezultaty wczesne), wskazują, że ponad 50 proc. pacjentów z SM, u których przeprowadzono zabieg uzyskało poprawę kliniczną, u ok. 40 proc. doszło do ustabilizowania się choroby, a u pozostałych stan się pogorszył, czyli doszło u nich do następnego rzutu choroby, ewentualnie w wyniku progresji choroba się nasila.

Jak podkreślają organizatorzy konferencji, stała się ona miejscem szerszej wymiany poglądów naukowych pomiędzy flebologami stosującymi metodę prof. Zamboniego a neurologami leczącymi pacjentów chorych na SM. Neurolodzy – jak dotąd – zajmują bardzo ostrożne stanowisko dotyczące ewentualnych korzyści, jakie odnoszą pacjenci, u których wykonywany jest zabieg udrożnienia żył.

– Zgadzamy się co do tego, że potrzebne są wieloośrodkowe badania, które przyniosłyby precyzyjniejsze odpowiedzi dotyczące skuteczności takiego leczenia – mówiła podczas konferencji prof. Danuta Ryglewicz, krajowy konsultant w dziedzinie neurologii.

Jak wyjaśniała, m.in. z powodu krótkiego okresu jaki minął od momentu wprowadzenia tej doświadczalnej metody leczenia (2 lata) nie ma dotąd wystarczających danych potwierdzających iż mózgowo-rdzeniowa niewydolność żylna ma związek ze stwardnieniem rozsianym.

Trudnością na jaką natrafiają lekarze jest też m.in. brak opracowanych standardów diagnostycznych. Jak dotąd stwierdzenie postępów leczenia opiera się głównie na ocenach pacjenta wypełniającego specjalne kwestionariusze.

– Pacjenci podają przede wszystkim ustąpienie syndromu ciągłego zmęczenia, poprawę widzenia, poprawę koordynacji ruchowej – mówił nam dr Thomas Cormac Gilhooly, który analizował wyniki leczenia nową metodą pacjentów w Wielkiej Brytanii.

Podczas konferencji mówiono też o bezpieczeństwie stosowanej terapii. Prof. Ivo Petrov z Tokuda Hospital w Sofii przekonywał – w oparciu o wyniki uzyskane u ponad 400 pacjentów – że metoda poszerzania żył szyjnych nie niesie z sobą większego ryzyka powikłań niż podobne zabiegi przeprowadzane na żyłach umiejscowionych w innych obszarach ciała.
Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum