tvn24.pl/Rynek Zdrowia | 01-09-2017 14:15

Karetka wezwana do plażowicza ugrzęzła w piasku. Zawinił brak napędu 4x4?

Gdy na plaży w Świnoujściu zasłabł mężczyzna, wezwano na pomoc karetkę. Ambulans najpierw nie mógł dojechać przez gałęzie drzew, a potem miał problemy z odjazdem, bo zakopał się w piasku. Świadkowie wskazują na brak odpowiednich dojazdów dostosowanych dla karetek, ale magistrat twierdzi, że to wina aut, które nie mają napędu na cztery koła.

Na plaży w Świnoujściu zdecydowano o przetransportowaniu chorego quadem do karetki pogotowia. Ambulans ugrzązł w piasku. Fot. PTWP (zdjęcie ilustracyjne)

W czwartek (31 sierpnia) ratownicy w Świnoujściu zauważyli, że starszy mężczyzna stojący w wodzie słania się na nogach i nie może złapać powietrza. Błyskawicznie wyciągnęli go z wody i próbowali przywrócić normalną pracę serca. Gdy pomógł defibrylator, wezwano pogotowie.

Od tego momentu jednak akcja ratownicza zdecydowanie zwolniła - informuje tvn24.pl.

Karetka przyjechała w ciągu kilku minut, ale nie mogła wjechać na plażę, bo drogę zablokowały gałęzie drzew. Zdecydowano się przetransportować chorego quadem do karetki. Tam udzielono mu pierwszej pomocy, ale wtedy okazało się, że karetka zakopała się w piasku i nie może odjechać.

Próby jej wyciągnięcia trwały kilkanaście minut. Udało się to dopiero przy pomocy ciągnika i pchających ambulans ludzi.

Świadkowie zwracają uwagę na brak odpowiednich podjazdów, jednak miasto nie widzi problemu po swojej stronie. Robert Karelus, rzecznik magistratu w Świnoujściu twierdzi, że "zakopanie się karetki w piasku to przede wszystkim wina tego, że ambulans nie ma napędu na cztery koła".

Więcej: www.tvn24.pl