Anna Kaczmarek/Rynek Zdrowia | 05-12-2009 11:20

Jakie szczepienia winny być powszechnymi, a z jakich można zrezygnować?

Specjaliści są zgodni co do tego, że obowiązkowe szczepienia ochronne to oszczędność dla państwa. Powodują zmniejszenie wydatków na ochronę zdrowia, zmniejszają też koszty pośrednie takie jak te wynikające choćby ze zwolnień lekarskich, rehabilitacji czy opieki rodziny nad chorym.

Jednak żeby skorzystać z tych dobrodziejstw trzeba zainwestować, a na razie Polski na to nie stać. - Biedne kraje myślą o tym, jak teraz nie wydać pieniędzy. Bogate zastanawiają się jak zaoszczędzić przez długie lata - komentuje kwestie szczepień obowiązkowych Andrzej Wojtyła, główny inspektor sanitarny.

Mimo tego, że polski kalendarz szczepień obowiązkowych nie jest doskonały, to trzeba przyznać, że jesteśmy bardzo zdyscyplinowanym społeczeństwem i korzystamy z dobrodziejstw bezpłatnych szczepionek.

– Kalendarz szczepień obowiązkowych jest wzorowo realizowany, wyszczepialność wynosi ponad 90 proc. Problem jest ze szczepieniami zalecanymi – twierdzi Andrzej Wojtyła.

Zalecanym szczepieniem jest np. to przeciwko grypie. Jak podaje główny inspektor, jeżeli 70 proc. Polaków zaszczepiłoby się na tę chorobę, to zniknęłaby ona z naszego kraju. Jednak takim współczynnikiem szczepień przeciwko tzw. sezonowej grypie... nikt nie może się w świecie pochwalić!

Konieczne, czy nie?
Aby zaszczepić dzieci na wszystko, co można, a co jest potencjalnym zagrożeniem, budżet na szczepionki trzeba by zwiększyć kilkakrotnie. Pozostaje jednak pytanie czy rzeczywiście wszystkie szczepienia są konieczne dla wszystkich? Dane co do oszczędności na wyeliminowaniu niektórych chorób zakaźnych są jednak kuszące.

– Tylko wyeliminowanie ospy prawdziwej powoduje na świecie co roku miliard dolarów oszczędności – twierdzi prof. Andrzej Wojtczak, przewodniczący Rady Sanitarno-Epiedemiologicznej przy GIS. – Immunizacja jest najskuteczniejszym kosztowo-efektywnym działaniem prozdrowotnym...

Media alarmują

W ostatnich latach media wielokrotnie informowały o ciężkich zachorowaniach spowodowanych przez pneumokoki i meningokoki. Wiele mówi się o raku szyjki macicy, który może być spowodowany wirusem brodawczaka. Na część typów tych drobnoustrojów istnieją szczepionki. Specjaliści zalecają szczepienia, jednak pacjent musi za nie sam zapłacić i to nie mało, bo czasami kilkaset złotych... Być może jednak z powodu rozwoju zjadliwości niektórych bakterii czy wirusów będziemy zmuszeni do szczepień.

– Zmniejsza się zainteresowanie firm farmaceutycznych, co do produkcji nowych leków na oporne bakterie, ponieważ taka produkcja jest małoopłacalna – tłumaczy prof. Waleria Hryniewicz, konsultant krajowy wd. mikrobiologii.

Strach z ekranu
Jakie szczepienia rzeczywiście należy dodać do kalendarza obowiązkowego, a z jakich można zrezygnować? Stowarzyszenia pacjenckie i firmy farmaceutyczne przekonują nas o koniecznościach i korzyściach. Natomiast resort zdrowia tłumaczy, że nie na wszystko budżet, czyli nas, stać. W ubiegłych latach w ramach kampanii reklamowej w telewizji emitowano reklamę jednej ze szczepionek ukazującą dramatyczny przebieg infekcji pnemokokowej. Rozgorzała wówczas dyskusja... Czy trzeba ostrzegać matki przed zagrożeniem? Czy może raczej nie należy straszyć ludzi. Tym bardziej, że koszt szczepienia, to kilkaset złotych.

Obecnie szczepionka przeciwko pneumokokom jest wpisana do kalendarza szczepień obowiązkowych, jednak tylko dla grup wysokiego ryzyka. Ministerstwo Zdrowia informuje, że będzie rozszerzać grupę ryzyka, natomiast na razie nie stać nas na zaszczepienie wszystkich dzieci. Szczepionka jest bardzo droga.

– Nie każdą rekomendację jesteśmy w stanie sfinansować. Racjonalna decyzja w sprawie wprowadzenia szczepień skutkuje przez wiele lat – mówiła Dagmara Korbasińska, dyrektor Departamentu Matki i Dziecka Ministerstwa Zdrowia. –  W kolejnym kalendarzu planowane jest jednak rozszerzenie grupy ryzyka dla pnemokoków m.in. o przewlekłe choroby serca i wszystkie wcześniaki czyli dzieci urodzone przed 37. tygodniem ciąży oraz te o wadze poniżej 2,5 kilograma...

Rachunek zysków
Zdaniem Marka Mazura, byłego wiceszefa NFZ wprowadzenie tego szczepienia dla wszystkich dzieci byłoby opłacalne z punktu widzenia kosztów leczenia pnemokokowego zapalenia płuc u najmłodszych dzieci. Jak wyliczył ekspert posiłkując się badaniami wykonanymi w regionie Kielc, gdzie zaszczepiono wszystkie dzieci przeciwko pneumokokom, przekładając wyniki na całość populacji możnaby zaoszczędzić nawet 134 mln zł rocznie, gdyby zaszczepiono wszystkie dzieci w Polsce.

– Na świecie po zaszczepieniu dzieci przeciwko pneumokokom odnotowano mniej hospitalizacji na zapalenie płuc o 52-80 proc.

Marek Mazur uważa, że płatnik powinien przeliczyć, czy nie bardziej opłaca mu się szczepić niż leczyć. Resort zdrowia uważa jednak, że należy przeprowadzić w tym względzie bardziej dokładniejszą analizę.

Zmienić prawo
Eksperci zastanawiali się więc co zrobić, żeby zwiększyć finansowanie szczepień obowiązkowych. Wskazywali na zmiany legislacyjne, które doprowadziłyby do finansowania szczepień z budżetu NFZ.

– Rozważaliśmy kwestię finansowania szczepień przez NFZ. Można to przeprowadzić w ramach programu. Jednak nie można tu zrealizować zakupów centralnych, każdy zakład opieki zdrowotnej musiałby kupić szczepionkę we własnym zakresie, a to znacznie zwiększa koszty. W ramach zakupów centralnych np. szczepionka przeciwko pneumokokom kosztuje 120-150 zł, a przychodnia musiałaby za nią zapłacić ok. 300 złotych – wylicza dyrektor Korbasińska.

Ministerstwo Zdrowia wydaje w ostatnich latach, co roku pomiędzy 61 a 69 mln zł na szczepienia obowiązkowe.