Internet i telefony zaufania nie rozwiążą problemów polskiej psychiatrii

Autor: SA/Rynek Zdrowia • • 18 lutego 2010 06:31

Osoby, które powinny być hospitalizowane, miesiącami nie mogą doczekać się na łóżko w szpitalu. Lżej chorzy lub tylko zagrożeni chorobą psychiczną na spotkanie z lekarzem psychiatrą w przychodni także oczekują w długich kolejkach. Brakuje małych szpitali, które powinny powstać po likwidacji dużych placówek, czego konsekwencją jest brak kilku tysięcy łóżek psychiatrycznych.

Nie wzrosła też liczba przychodni i poradni specjalistycznych. Tymczasem cierpiących na zaburzenia psychiczne rodaków jest coraz więcej.

Nie jest dobrze
Krakowski NZOZ Ośrodek dla Osób z Autyzmem „Effatha” przerwał terapię 35 z 40 leczących się tam dzieci, a kolejki oczekujących na leczenie wydłużyły się z 6 do 10 miesięcy. W tym roku lecznica zamierza wykonywać tylko tyle świadczeń, na ile pozwala umowa z płatnikiem. Nie otrzymała pieniędzy za nadwykonania w 2009 roku.

W Specjalistycznym Szpitalu Psychiatrycznym im. Babińskiego w Kobierzynie uzależnieni od alkoholu z sądowym nakazem leczenia czekają na przyjęcie prawie dwa lata. Podobna sytuacja jest w Wojewódzkim Szpitalu Psychiatrycznym w Andrychowie. Tu też czeka się ok. dwóch lat na leczenie odwykowe.

Braki finansowe doskwierają wielu placówkom medycznym, ale w psychiatrii są one szczególnie dotkliwe. Już dwa lata temu w opublikowanym raporcie po kontroli NIK w 24 szpitalach psychiatrycznych stwierdzono, że tak naprawdę NFZ pokrywa 60-80 proc. kosztów działalności tych placówek. I tak pozostało.

– Nieprawidłowe i dyskryminujące jest finansowanie opieki psychiatrycznej na tak niskim poziomie, tj. ok. 3-4 proc. ogólnych kosztów finansowania ochrony zdrowia, podczas gdy w innych krajach UE przekracza 10 proc. – mówił prof. Marek Jarema, konsultant krajowy w dziedzinie psychiatrii, podczas ubiegłorocznej debaty redakcyjnej Rynku Zdrowia.

Równi i równiejsi?
Do problemów z niedoszacowaniem procedur, dochodzi jeszcze zróżnicowanie regionalne, a nawet „międzyszpitalne” wykonywanych procedur.

– Balansujemy na granicy płynności finansowej, bo znowu mamy niższe wyceny kontraktów niż np. Szpital Specjalistyczny im. dr. J. Babińskiego w Krakowie – mówi Marian Sołtysiewicz, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Psychiatrycznego w Andrychowie. – Szpital, którym zarządzam jest w pewnym sensie dyskryminowany przez NFZ. Wyceny procedur bowiem są niższe niż w innych szpitalach, chociaż zniknęły już dawno poziomy referencyjności i wszystkie placówki medyczne muszą spełnić te same wymogi, by podpisać kontrakt z Funduszem.

Dyrektor Sołtysiewicz uważa, że placówka spełnia odpowiednie wymogi. A skoro tak jest, to dlaczego wycena procedur pokrywa 85 proc. ponoszonych przez szpital kosztów? I podaje, by nie być gołosłownym, że jeśli stawka na pacjenta w ich szpitalu wynosi 9,5, to np. w Kobierzynie 10 złotych. W ciągu roku daje to stratę – w stosunku do innych szpitalu – ponad 400 tys. złotych.

Tomasz Goździkiewicz, dyrektor Samodzielnego Publicznego Psychiatrycznego Zakładu Opieki Zdrowotnej im. dr. S. Deresza w Choroszczy, zwraca uwagę na systemowe rozwiązania, niekorzystne dla jego szpitala. W kontrakcie z NFZ wartość punktu dla świadczeń psychiatrycznych w przypadku województwa podlaskiego to 9,5 zł. W przypadku województwa mazowieckiego wynosi ona 11,5 zł.

Zaciskanie pasa
– Oszczędzamy na czym się da – mówi portalowi rynekzdrowia.pl dyrektor Marian Sołtysiewicz. – Placówka nie może już bardziej zaciskać pasa, bo wyczerpaliśmy wszystkie możliwości finansowych cięć.

Szpital został zrestrukturyzowany już ponad 10 lat temu, nie ma przerostów zatrudnienia, obniżono zużycie energii elektrycznej o połowę. Placówka przyjmuje więcej pacjentów, których leczy w krótszym czasie, bo terapie są skuteczniejsze.

– Prawdopodobnie w drugim półroczu będziemy musieli wziąć kredyt. Ale dlaczego my, a nie NFZ? – pyta dyrektor andrychowskiego szpitala.

Tomasz Goździkiewicz, dyrektor szpitala w Choroszczy wylicza: – Szpital ma ponad 20 mln zł zadłużenia, w dodatku kontrakt z NFZ na 2010 r. jest o 5 proc. niższy od zeszłorocznego, co daje o 1,5 mln zł mniej, przy stale rosnących kosztach. – Nie możemy dalej zadłużać szpitala – podkreśla dyrektor.

Psychiatra – specjalista źle opłacany
Dyrektor szpitala w Choroszczy, aby obniżyć koszty, zaproponował załodze rezygnację z premii uznaniowej. W odpowiedzi dostał zapowiedź strajku. Specjalista z 20-letnim stażem zarabia tu 2500 złotych brutto.

Niewiele lepiej jest w Wojewódzkim Zespole Lecznictwa Psychiatrycznego w Olsztynie, gdzie 23 na 36 pracujących lekarzy pod koniec listopada ub.r. złożyło trzymiesięczne wypowiedzenia. Psychiatrzy domagają się podwyżek podstawowego wynagrodzenia. Chcieli otrzymywać przynajmniej tyle, ile dostają z budżetu państwa lekarze rezydenci, czyli 3800 zł brutto.

Pensja zasadnicza lekarza bez specjalizacji w olsztyńskiej placówce to 2600 zł brutto, z pierwszym stopniem – 3130 z; 130 zł więcej dostaje starszy asystent z drugim stopniem specjalizacji.

Takie wynagrodzenia nie sprzyjają zainteresowaniu lekarzy tą dziedziną medycyny. W Polsce pracuje ponad 2700 psychiatrów, a potrzeba ich przynajmniej 4 tysięcy.

Samopomoc obywatelska
Tymczasem osób z chorobami psychicznymi, uzależnionych od narkotyków i alkoholu, szybko przybywa. Według szacunków Zespołu ds. Walki z Depresją, działającym przy resorcie zdrowia, na depresję cierpi co dziesiąty dorosły Polak.

Państwowa Agencja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych liczbę osób uzależnionych od alkoholu szacuje na 800 tys., a studentów uzależnionych od narkotyków – na ponad 100 tysięcy  

Nic więc dziwnego, że pojawiając się kłopoty nawet ze skorzystaniem z prywatnej porady lekarskiej. Chorzy i ich bliscy szukają pomocy w Internecie. Wymieniają się adresami przychodni, w których łatwiej o wizytę, polecają leki. Zakładają stowarzyszenia, uruchamiają telefony zaufania. Takie przedsięwzięcia, choć cenne, nie rozwiążą głównych problemów polskiej psychiatrii.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum