"I ty możesz zostać dietetykiem" Wystarczy kurs

Autor: KG/Rynek Zdrowia • • 11 listopada 2016 08:00

Jeden z pierwszy wyników po wpisaniu w wyszukiwarkę ''kurs dietetyki'', to link do strony mającej w nazwie słowa instytut i dietetyki. W ofercie trzy kursy: dietetyki podstawowej, dietetyki zaawansowanej i dietetyka. Aby rozpocząć pierwszy nie trzeba mieć nawet ukończonej szkoły średniej/zawodowej. Szkolenie można ukończyć w 2-3 dni.

"I ty możesz zostać dietetykiem" Wystarczy kurs
Na stronie Ministerstwa Zdrowia widnieje wykaz uczelni kształcących dietetyków na poziomie akademickim. Fot. archiwum RZ

Chcąc ukończyć kurs należy zdać testy oraz napisać pracę zaliczeniową, która powinna zawierać ''1-2 strony a4 napisane osobiście przez kursanta''. Może nie osobiście? Spokojnie - nikt tego nie sprawdzi, w dodatku ''nigdzie nie ma zapisu, że był to kurs internetowy''. Wzór nie przewiduje takich adnotacji.

Jeszcze tylko zapewnienie, że zaświadczenia o ukończeniu kursów oraz dyplom ''są dożywotnie (...) Nie wymagają dodatkowych uaktualnień'' i można zakładać gabinet. Nie mamy pieniędzy na kurs (koszt 599-699 zł), a jesteśmy bezrobotni, jest rozwiązanie - możemy skorzystać z dofinansowania Urzędu Pracy.

To tylko jedna z wielu ofert kursów. Zmieniają się tylko cena, nazwy, godziny (te dłuższe kursy to 60 godzin) oraz lista miejsc, gdzie można po kursach podjąć pracę. A można m.in. w ''placówkach ochrony zdrowia, poradniach żywieniowych, chorób metabolicznych, chorób przewodu pokarmowego, zakładach żywienia zbiorowego, placówkach sportowych, szkolnictwie (...)''. Nie może też zabraknąć zapewnienia, że ''po ukończeniu szkolenia uczestnik kursu może otworzyć własną działalność gospodarczą''.

Teoretycznie możemy trafić w ręce osoby z podstawowym wykształceniem, która po okresie bezrobocia postanowiła wziąć się za coś obecnie intratnego, czyli... otworzyć gabinet dietetyka.

Przepisy są, ale tylko dla placówek publicznych
Dr Danuta Gajewska, prezes Polskiego Towarzystwa Dietetyki w rozmowie z Rynkiem Zdrowia wskazuje, że zgodnie z Rozporządzeniem Ministra Zdrowia z dnia 20 lipca 2011 r. jest oczywiste, kto w Polsce może wykonywać zawód dietetyka, ale regulacje te dotyczą tylko podmiotów leczniczych niebędących przedsiębiorcami.

Przypomina, że na przestrzeni ostatnich lat pojawiały się pomysły regulacji, ale też deregulacji tej profesji. Zmieniały się także przepisy dotyczące kształcenia dietetyków, które prowadzono zarówno w systemie kształcenia zawodowego (do 2014 r.), jak również na kierunku technologia żywności i żywienie człowieka, specjalność żywienie człowieka (do 2007 r.) oraz kierunku dietetyka.

- Aktualnie, uzyskanie tytułu dietetyka jest możliwe wyłącznie po ukończeniu studiów na poziomie licencjata i magistra na kierunku dietetyka. Należy podkreślić, że podjęcie studiów magisterskich na kierunku dietetyka jest możliwe wyłącznie po ukończeniu studiów licencjackich na tym kierunku. Nie ma na razie kształcenia specjalizacyjnego dietetyków - wyjaśnia dr Gajewska.

Polskie Towarzystwo Dietetyki wnioskowało o zaprzestanie kształcenia dietetyków w systemie kształcenia zawodowego i od roku szkolnego 2013/2014 nie prowadzi się rekrutacji kandydatów do tego rodzaju szkół.

- Na rynku funkcjonują również kursy, które oferują uzyskanie kwalifikacji zawodowych dietetyka po kilku tygodniach zajęć, w tym także prowadzonych online. To zupełnie niezgodne z obowiązującymi przepisami - mówi prezes Polskiego Towarzystwa Dietetyki.

Chcesz się poskarżyć, ale gdzie?
Do Towarzystwa dzwonią i piszą maile pacjenci, którzy chcą złożyć skargę na niekompetentnego dietetyka, bo ich zdaniem nie potrafił wykonać pracy, do której się zobowiązał. Miał np. zaplanować dietę w określonym schorzeniu, a osoba korzystająca z porady miała wrażenie braku efektów leczenia.

- Gabinety dietetyków to w znakomitej większości sfera prywatna, prowadzona jako działalność gospodarcza. Jedynym sposobem dochodzenia swoich racji w takich sytuacjach jest droga sądowa z powództwa cywilnego. Najczęściej kończy się na stracie pieniędzy i czasu, ale niekompetentne porady dietetyczne mogą być niebezpieczne i prowadzić do pogorszenia stanu zdrowia pacjenta - wyjaśnia prezes Gajewska.

Podkreśla, że dietetyk musi być profesjonalistą i posiadać odpowiednie kwalifikacje zawodowe, potwierdzone właściwymi dokumentami. Takim dokumentem z pewnością nie jest zaświadczenie o ukończeniu kursu.

Wskazuje, że na stronie Ministerstwa Zdrowia widnieje wykaz uczelni kształcących dietetyków na poziomie akademickim. Przy zatrudnianiu dietetyków warto sprawdzić ich kwalifikacje zawodowe i rodzaj uzyskanego dyplomu. Podobnie może zachować się pacjent/klient, żądając przed skorzystaniem z porady dokumentu potwierdzającego kwalifikacje dietetyka.

Rozwiązaniem tego problemu byłoby - według prezes Gajewskiej - utworzenie ogólnopolskiego rejestru dietetyków, prowadzonego przez instytucję, która zweryfikowałaby osoby już działające na rynku.

- Jeżeli osoba prowadząca poradnictwo dietetyczne nie posiada odpowiednich kwalifikacji, nie uzyska wpisu do rejestru. Pragnę podkreślić, że w trosce o bezpieczeństwo pacjentów, ale też mając na uwadze podniesienie prestiżu zawodowego dietetyków, takie działania należy podjąć szybko. Leczeniem dietą powinni zajmować się wyłącznie specjaliści - dodaje prezes Danuta Gajewska.

Dietetyk w ogonie systemu
Na konieczność uregulowania prawnego statusu zawodu dietetyka od początku działalności 
wskazuje Fundacja Osób Chorych na Otyłość OD-WAGA.

- Jesteśmy orędownikami działań prowadzonych w tym obszarze przez Polskie Towarzystwo Dietetyki. Jak również postulujemy wprowadzenie porad specjalistów ds. żywienia do koszyka gwarantowanych świadczeń zdrowotnych refundowanych przez NFZ. To konieczność przy tak dużej skali choroby otyłości i braku lekarzy specjalistów leczących otyłość (tzw. obesitologów) jako chorobę wyjściową - mówi Rynkowi Zdrowia Magdalena Gajda, społeczny rzecznik praw osób chorych na otyłość i prezes OD-WAGA.

Uważa, że w ten sposób przynajmniej w części można by zapewnić pacjentom dostęp do 
rzetelnego leczenia dietetycznego.

- Zwłaszcza chorym znajdującym się na etapie nadwagi, czyli stanu przedotyłościowego oraz otyłości I i II stopnia, kiedy leczenie dietetyczne jest podstawą leczenia choroby otyłości. Przy obecnych kosztach, od 50 zł za jedną wizytę u dietetyka, wielu chorych nie stać na takie leczenie. Stają się więc ofiarami ''cudownych diet'' znalezionych w mediach oraz środków ''odchudzających'' niewidomego składu i pochodzenia, ewentualnie - samodzielnie prowadzonych ''terapii'' - wymienia Magdalena Gajda.

Konsekwencje źle dobranej diety to nawroty choroby otyłości (efekt jo-jo), a także rozwój otyłości i powikłania w schorzeniach współwystępujących.

To nie może być dieta z internetu
Jak wskazuje społeczny rzecznik praw osób chorych na otyłość często zdarza się, że w Polsce  doradztwem dietetycznym wspierającym leczenie nadwagi i choroby otyłości zajmują się osoby nie tylko do tego nie uprawnione, ale też nie posiadające wiedzy w tym obszarze, np. ''wykształcone'' na kursach korespondencyjnych.

- Chorzy na otyłość skarżą się, że ich choroba, bez względu na jej stopień, schorzenia współwystępujące i indywidualne uwarunkowania życiowe, traktowana jest przez dietetyków sztampowo. Chory po prostu dostaje wydrukowaną gdzieś z internetu dietę 1000 kcal z zaleceniem, aby się jej trzymał i już - wyjaśnia Gajda.

Informuje, że w materiałach edukacyjnych Fundacja OD-WAGA podpowiada pacjentom co sprawdzić, na co zwrócić uwagę zanim oddadzą się pod opiekę konkretnego dietetyka.

Podstawowa kwestia to, czy dietetyk, do którego trafił pacjent ma odpowiednie wykształcenie i kwalifikacje naukowe - ukończone studia na uczelni wyższej, dodatkowe, specjalistyczne kursy i szkolenia. Również, czy ma on wiedzę na temat interakcji: żywność a leki przyjmowane przy schorzeniach dodatkowych.

- Ważne jest, czy dietetyk ma wiedzę na temat choroby otyłości i metod jej leczenia. Wykształcony dietetyk wie, że na otyłość nie ma leku, a leczenie dietetyczne pomaga tylko w redukcji masy ciała (tzw. chudnięciu), czyli pomaga w zlikwidowaniu nadmiaru tkanki tłuszczowe - efektu ubocznego choroby otyłości, oraz pomaga w utrzymaniu wagi ciała na prawidłowym poziomie, ale nie leczy z samej choroby otyłości - i taką wiedzę przekazuje pacjentowi - mówi prezes Fundacji OD-WAGA.

Warto też zwrócić uwagę, czy dietetyk nie obiecuje dużych, spektakularnych efektów w redukcji masy ciała w krótkim czasie oraz nie zachęca pacjenta do kupowania ''zamienników jedzenia'' i ''wspomagaczy'' odchudzania.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum