Gorzów Wielkopolski: leczą noworodki na poziomie klinicznym

Autor: Gazeta Wyborcza/Rynek Zdrowia • • 15 listopada 2008 11:35

Szpital Wojewódzki w Gorzowie Wielkopolskim zdobył uprawnienia do leczenia najmniejszych i najciężej chorych noworodków. Dotychczas maluchy z poważnymi schorzeniami trzeba było wozić do Poznania i Zielonej Góry - podaje Gazeta Wyborcza.

Oddział noworodkowy gorzowskiego szpitala jako drugi w  województwie lubuskim może wykonywać procedury medyczne trzeciego, czyli najwyższego stopnia referencyjności. Najciężej chore noworodki, najmniejsze wcześniaki i maluchy obarczone wadami wrodzonymi można leczyć w Gorzowie na poziomie klinicznym. Wyjątkiem są noworodki wymagające pomocy kardiochirurgów.

- Dotychczas mogliśmy leczyć noworodki o wadze powyżej 1200 gramów. Te mniejsze, najczęściej w brzuchu matki, jeszcze przed urodzeniem, odsyłaliśmy do szpitali w Poznaniu lub w Zielonej Górze. Gdy nie zdążyliśmy, a dziecku dało się pomóc na miejscu, zostawialiśmy je w Gorzowie. Tyle że wtedy trzeba było indywidualnie rozliczać je z NFZ - tłumaczy GW ordynator oddziału noworodkowego Hanna Chrystyniak. - Teraz możemy opiekować się wszystkimi wcześniakami, nawet tymi, które urodziły się w 22. tygodniu ciąży i ważą mniej niż pół kilograma.

Aby uzyskać trzeci stopień referencyjności, gorzowski szpital musiał zatrudnić najlepszych specjalistów i zainwestować w specjalistyczny sprzęt. Ze spełnieniem pierwszego warunku problemów nie było. - Od dawna pracuje u nas pięciu neonatologów i dwóch pediatrów dziecięcych. Mamy też doświadczone pielęgniarki - podkreśla Hanna Chrystyniak.

Na oddziale brakowało jedynie specjalistycznego sprzętu. Mimo zadłużenia lecznicy jej dyrekcja zgodziła się przeznaczyć na niezbędne zakupy kilkaset tysięcy zł. Na oddziale noworodkowym pojawił się m.in. nowoczesny respirator do wentylacji oscylacyjnej wysokiej częstotliwości. Dzięki niemu niepotrafiące oddychać samodzielnie noworodki mogą być wentylowane z częstotliwością kilkuset „oddechów” na minutę, podczas gdy przy konwencjonalnej metodzie dziecku podaje się najwyżej kilkadziesiąt oddechów.

Nowością jest także stanowisko do inhalacyjnego stosowania tlenku azotu. Wykorzystuje się je do leczenia tzw. przetrwałego nadciśnienia płucnego, rzadkiej, ale bardzo groźnej choroby, która nieleczona może spowodować nawet śmierć noworodka.

Najcenniejszym zakupem jest inkubator transportowy, wyposażony m.in. w respirator do inwazyjnego i nieinwazyjnego sztucznego oddychania, pompy infuzyjne i kardiomonitor. - To prawdziwy kombajn - mówi doktor Hanna Chrystyniak. - Pozwala na bezpieczny transport dzieci w najpoważniejszych stanach. Gdy zajdzie taka potrzeba, inkubator można włożyć do karetki, by przewieźć dziecko do innego szpitala.

Po co takie urządzenie w szpitalu, gdzie najcięższe przypadki można już leczyć na miejscu? Piotr Dębicki, wicedyrektor gorzowskiej lecznicy, tłumaczy, że dzięki inkubatorowi szpital posiadający już własną karetkę neonatologiczną będzie mógł samodzielnie przywozić do Gorzowa ciężko chore noworodki z sąsiednich powiatów.

- To pozwoli naszym lekarzom wykorzystywać częściej nowy sprzęt oraz własne umiejętności - mówi Piotr Dębicki.

W samym Gorzowie, co podkreśla doktor Chrystyniak, najcięższe przypadki, gdy noworodki trzeba było wozić do szpitali w innych miastach, nie zdarzają się często. - Na średnią liczbę półtora tysiąca noworodków, które w ciągu roku przewijają się przez nasz oddział, do Poznania i Zielonej Góry trafiało pięciu-sześciu. Mimo że to odsetek niewielki, możliwość pomocy im na miejscu jest wielkim osiągnięciem, bo żadnego noworodka nie narażamy na transport - cieszy się Hanna Chrystyniak.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum