Gliwice: pacjent po przeszczepie twarzy opuścił OITM - mówi, uczy się połykać

Autor: PAP, TVN24/Rynek Zdrowia • • 29 maja 2013 19:32

Pacjentowi, któremu przeszczepiono twarz w Centrum Onkologii w Gliwicach, zdjęto większość szwów. Opuścił także oddział intensywnej terapii, nadal jednak przebywa w sterylnych warunkach.

Gliwice: pacjent po przeszczepie twarzy opuścił OITM - mówi, uczy się połykać

Jak poinformował dr Maciej Grajek z zespołu rekonstrukcyjnego, 33-letni pacjent coraz więcej mówi i uczy się prawidłowo połykać. Obie te czynności to - obok ćwiczeń - elementy rehabilitacji. Jak zaznaczył specjalista, lekarze powoli obniżają też dawki leków zapobiegających odrzuceniu przeszczepu.

- Wygląd pacjenta po zdjęciu szwów i w miarę ustępowania obrzęku na pewno będzie się poprawiać. Jest pełen zapału do rehabilitacji, choć po tym, co przeszedł, jest ona dla niego dużym wysiłkiem. Dbamy o to, żeby się wzmocnił. Na jego postępy na pewno ma wpływ to, że przed wypadkiem był osobą młodą i zdrową. Cieszy nas bardzo ta chęć życia i chęć współpracy - powiedział dr Grajek.

Według niego, na uzyskanie mimiki twarzy trzeba będzie poczekać ok. pół roku.

- To długa droga, podczas operacji spełniliśmy jednak wszystkie warunki, aby była - zaznaczył.

Pacjent przebywa obecnie na oddziale transplantacji szpiku i onkohematologii. Wyposażona m.in. w filtry przeciwbakteryjne, przeciwwirusowe i przeciwgrzybicze izolatka zapewnia mu maksymalne bezpieczeństwo. Poważnym problemem są głębokie odleżyny, których nabawił się leżąc w szpitalu po wypadku.

Gliwiccy lekarze, którzy jako pierwsi w Polsce przeprowadzili przeszczep twarzy, są gotowi na kolejne takie operacje.

Czeka na nią np. mężczyzna, który doznał poważnych oparzeń. Problemem pozostają pieniądze. Na pierwszy przeszczep placówka otrzymała z Ministerstwa Zdrowia 230 tys. zł, kwestia finansowania kolejnych zabiegów nie jest jeszcze rozstrzygnięta. Według dr. Grajka, w Polsce może ich potrzebować ok. 100 osób.

Przeszczep, przeprowadzony w Gliwicach 15 maja przez zespół pod kierownictwem prof. Adama Maciejewskiego, był jednocześnie pierwszym tego typu zabiegiem na świecie ze wskazań życiowych. Obrażenia pacjenta były bowiem tak rozległe, że w dłuższej perspektywie nie miał szans na przeżycie. Pacjent przeszedł poważny wypadek w pracy - 23 kwietnia maszyna do cięcia kamieni amputowała mu większą część twarzy.

Nim pacjent trafił do Centrum Onkologii - Instytut w Gliwicach życie, tuż po wypadku, ratowali mu chirurdzy z Akademickiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu. Jak podaje TVN24 tam pacjenta operował zespół chirurgów kierowany przez dr. Klaudiusza Łuczaka, ratujący pacjentowi wzrok i dolną część twarzy.

-   Przeszedł trzy bardzo długie operacje, zmobilizowaliśmy świetnie wyszkolonych fachowców i razem rozpoczęliśmy odtwarzanie oczodołów i rekonstrukcję dolnego masywu twarzy. Wszystko wskazywało na to, że nie uratujemy wzroku. A jednak się udało - przekazał Łuczak wypowiadając się dla TVN24.

Pacjent był hospitalizowany przez 3 tygodnie w szpitalu we Wrocławiu, nim trafił do Centrum Onkologii - Instytut w Gliwicach. - Wiedziałem, że tam jest świetny zespół, więc nawiązałem z nimi kontakt. Taka operacja to dla wielu ośrodków galaktyka - mówił Łuczak. 

Więcej: http://www.tvn24.pl

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum